Szczepienia dzieci: dlaczego rodzice odmawiają szczepienia dzieci?

Kwestia szczepienia dzieci wywołuje w Polsce coraz więcej dyskusji
fot.: photos.com
Kwestia szczepienia dzieci wywołuje w Polsce coraz więcej dyskusji

Szczepienia dzieci wywołują sporo kontrowersji. Rodzice coraz częściej odmawiają szczepienia dzieci, powstają oddolne ruchy antyszczepionkowe. Czy odmowa szczepienia dzieci jest dobrym rozwiązaniem? Czy niesie za sobą jakieś konsekwencje dla zdrowia dziecka? Rozmowa na temat szczepienia dzici z dr med. Pawłem Grzesiowskim z Instytutu Profilaktyki Zakażeń w Warszawie, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Szczepienia dzieci są teoretycznie obowiązkowe. Jak wygląda sytuacja w rzeczywistości?

Każdy zdrowe dziecko urodzone o czasie powinno dostać na oddziale noworodkowym dwie szczepionki: przeciw żółtaczce typu B (WZW B) oraz gruźlicy. Szczepienia dzieci, które rodzą się przedwcześnie lub rodzą się chore są odraczane na kilka tygodni, a nawet miesięcy. Przed czasem rodzi się ok. 8 proc. dzieci, z czego połowa nie ma masy 2 kg, niezbędnej do szczepienia przeciwko gruźlicy. Takie wcześniaki, razem z dziećmi nieszczepionymi z powodów zdrowotnych stanowią 1-1,5 proc. z 450 tys. noworodków, które rocznie przychodzą u nas na świat.
Oprócz tego są jeszcze dzieci zdrowe, których rodzice odmawiają szczepień. Informacji o takich przypadkach dociera do nas coraz więcej, z samej Warszawy kilkadziesiąt do kilkuset rocznie. Rok 2010 był pod tym względem przełomowy.

Czym rodzice motywują swoją niechęć do szczepienia dzieci?

Najpoważniejszym pretekstem jest obecnie to, że bezpłatna szczepionka przeciwko żółtaczce zawiera tiomersal, pochodną rtęci. Wiele organizacji (m.in. WHO, Polska Agencja Oceny Technologii Medycznych, PZH) zapewniają, że ta substancja konserwująca jest nieszkodliwa. Rodzice słyszeli o tych zapewnieniach, ale mimo to nie chcą szczepić dzieci. Wiedząc o takich kontrowersjach, WHO już kilka lat temu zaleciła, by producenci wycofywali tiomersal ze szczepionek. Dlatego większość firm na świecie już go nie stosuje. Niestety, w Polsce mamy wciąż dopuszczone do obrotu różne szczepionki, z tiomersalem i bez. Zakup szczepionek do kalendarza szczepień podlega procedurom przetargowym. W tym roku przy zakupie szczepionek były dwa kryteria: zawartość tiomersalu i cena. Jeden z przetargów wygrała firma, która dała tak niską cenę, że mogła sobie pozwolić na to, aby jej szczepionka zawierała tiomersal. Ale podkreślam, że nie jest to niebezpieczny preparat, ponieważ jest oficjalnie dopuszczony do obrotu w różnych krajach na świecie.

Co można zrobić, by przekonać rodziców do szczepienia dzieci?

Podstawowe szczepienia dzieci są obowiązkiem ustawowym, ale my lekarze możemy tylko namawiać do nich, a nie zmuszać. Jeśli rodzice odmawiają z powodu tiomersalu, próbujemy rozwiązywać ten problem, proponując odpłatnie szczepionki bez tiomersalu zamawiane przez aptekę szpitalną. To jest koszt ok. 50 zł. Sporo rodziców korzysta z tej możliwości, ale inni twierdzą, że zaszczepią dziecko później. Wiele maluchów z tej grupy nie trafia już na szczepienie. Ile dokładnie, nie wiemy. Według oficjalnych danych GIS-u w roku ubiegłym w skali kraju zgłoszonych zostało ok. 1,5 tys. odmów. Nie są to jednak pełne dane, bo dotyczą tylko tych rodziców, którzy otwarcie deklarują, że nie zaszczepią dziecka. Dużo większa jest grupa tych, którzy obawiają się konsekwencji i kombinują na różne sposoby, np. biorąc od znajomego lekarza zaświadczenie, że dziecko nie może być chwilowo szczepione. A z takim papierem można krążyć długo...

>> Czytaj także: Szczepienia dzieci. Dlaczego rodzice odmawiają szczepienia dzieci >>

Ilu rodziców odmawia co roku szczepienia dzieci?

Szacuję, że łączna liczba nie zaszczepionych noworodków i niemowląt w Polsce wynosi ok. 5 tys. rocznie. W zestawieniu z ogólną liczbą dzieci, które przychodzą na świat, to zaledwie ok. 1 proc. Wydaje się więc, że tyle, co nic. Ale choroby zakaźne mają to do siebie, że atakują tych, którzy są wrażliwi. I jeżeli w pierwszym roku mamy 5 tys. nieszczepionych dzieci, i tyle samo w drugim i trzecim, to w ciągu trzech lat będzie już 15 tys. osób podatnych na chorobę! A przecież jeśli te dzieci zachorują, to zakażą te, które nie zostały jeszcze zaszczepione, są w trakcie szczepień albo nie mogą być zaszczepione z racji medycznych. I tu zaczyna się kłopot, czyli epidemie wyrównawcze. W środowisku jest bowiem mnóstwo bakterii i wirusów, które tylko czekają na okazję, by zebrać swoje żniwo. A trzeba przy tym pamiętać o nieszczepionych dorosłych. Niektóre szczepionki podajemy dopiero od 20–30 lat, więc osoba w wieku 50 lat, który nie przeszła określonych chorób zakaźnych, nie jest na nie odporna. Epidemia wyrównawcza przebiega tak jak finał WOŚP. Wolontariusz zbierając pieniądze do puszki tylko wypatruje, czy ulicą  idzie ktoś, kto nie ma serduszka. Idzie? No to ciach! Tak samo działa mechanizm choroby zakaźnej. To dlatego co jakiś czas wybuchają ogniska odry, ospy wietrznej, krztuśca i itd.

Kiedy rodzice w Polsce zaczęli odmawiać szczepienia dzieci?

W ciągu ostatnich 2-3 lat nastąpił największy wzrost aktywności osób funkcjonujących na granicy prawa, których działań jak dotąd nie udało się powstrzymać. Nie chodzi tu o wolność słowa czy poglądów, ale o szerzenie nieprawdziwych informacji.
Wiele złego wyrządziła także nagonka na pandemię grypy i szczepionki przeciwpandemiczne w ubiegłym roku. W głowach większości ludzi pozostało przeświadczenie, iż dobrze się stało, że nie kupiono szczepionek, bo były złe i próbowano nas naciągnąć na niepotrzebne wydatki. W rzeczywistości nie było żadnego oszustwa, po prostu wszystkich pandemia zaskoczyła. Jedne kraje zareagowały bardzo nerwowo, myśmy zareagowali tak, jak zwykle. To poderwało jednak zaufanie do szczepień – nie tylko przeciwgrypowych, ale i tych kalendarzowych dla dzieci.

A skąd pewność, że ruchy antyszczepionkowe, zrzeszające rodziców odmawiających szczepienia dzieci, nie mają racji?

Po pierwsze dlatego że ja, pani i miliardy ludzi żyjemy, a wszyscy byliśmy szczepieni. Po drugie, przeprowadzono wiele poważnych eksperymentów i badań środowiskowych oceniających ryzyko wystąpienia u osób szczepionych autyzmu i innych chorób, jak stwardnienia rozsianego, cukrzycy czy zapalenia wątroby. Sprawdzono to na dużych populacjach. I tak np. Japonia długo nie szczepiła dzieci przeciwko różyczce, odrze i śwince (MMR), ale okazało się, że liczba dzieci autystycznych była tam nie mniejsza niż w krajach, gdzie podawano MMR. Najnowsze badania wykazują, że autyzm to choroba uwarunkowana genetycznie. Jak więc szczepionka może wpłynąć na geny człowieka? Inne, doskonałe badania środowiskowe opublikowano ostatnio w Wielkiej Brytanii. Wykazały one brak związku między podaniem szczepionki przeciwko grypie w ciąży a poronieniem.

>> Sprawdź też:  Szczepienia dzieci: dlaczego szczepienia dzieci są tak ważne? >>

Niedawno odbyło się kolejne posiedzenie Senatu dotyczące przyszłości szczepienia dzieci w Polsce. Czego możemy się w tej sprawie spodziewać?

Szanse rozwoju polskiego kalendarza szczepień są aktualnie znikome. Ustawa o chorobach zakaźnych przesądza o tym, że szczepionki obowiązkowe kupuje Minister Zdrowia. A budżet w Polsce układany jest nie w formie określonych kwot, tylko procentowo. Jeśli więc budżet Ministra Zdrowia faktycznie co roku maleje, to jak zwiększyć 2-3-krotnie wydatki na szczepienia? Dlatego walka o zwiększenie centralnych funduszy na szczepienia obowiązkowe nie jest walką z Ministrem Zdrowia, ale z Ministrem Finansów i Parlamentem, których trzeba przekonać, że opłaca się inwestować w szczepienia, czyli w zdrowie narodu.

Korzyści płynące ze szczepienia dzieci chyba nie jest trudno udowodnić?

Jak najbardziej. Mamy nawet takie modelowe miasto. To Kielce, gdzie od 5 lat za pieniądze samorządowe w całej grupie noworodków realizowany jest projekt szczepień przeciwko pneumokokom. Okazało się, że zapadalność na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i sepsę pneumokokową u dzieci spadła prawie do zera, a na zapalenie płuc u nieszczepionych dorosłych – o ponad połowę! Wyniki są niepodważalne, ale co z tego? W Ministerstwie Zdrowia mówią: chcemy kupić szczepionki, ale nie mamy pieniędzy...

Jak wyglądamy pod względem szczepienia dzieci na tle innych krajów Europy?

Nasz kalendarz szczepień coraz bardziej odstaje od innych krajów europejskich, nawet naszych najbliższych sąsiadów z południa. A nie wspomnę już o Niemczech, gdzie w kalendarzu są najnowsze preparaty i wszystkie są refundowane. U nas jest wciąż wysoka wyszczepialność, w stosunku do np. Anglii, Francji czy Hiszpanii, ale bez inwestycji w nowoczesne szczepionki i odbudowę zaufania do szczepień spodziewam się poważnych problemów.

>> Sprawdź też: Szczepienie: dolegliwości i odczyny - które są nieprawidłowe? ??

Jakie mogą być skutki masowego odmawiania szczepienia dzieci?

Utrata zaufania do szczepień jest jak choroba zakaźna. Szerzy się głównie przez internet i z ust do ust. Musimy zacząć tę chorobę zwalczać w systematyczny i planowy sposób. W przeciwnym wypadku, czeka nas powrót niektórych chorób zakaźnych. Dodatkowym problemem jest podział społeczeństwa na zdrowszych bogatych, których stać na nowoczesne preparaty i dodatkowe szczepienia, oraz na biedniejszych, których na to nie stać. W dzisiejszej sytuacji dotyczy to prawie połowy polskich rodzin, które dopłacają do szczepień obowiązkowych, kupując szczepionki wieloskładnikowe. W zakresie szczepień nierefundowanych sytuacja jest znacznie gorsza, bo stać na nie zaledwie 10-20 proc. rodziców. Dlatego chcielibyśmy zwiększyć szczepienia bezpłatne, tak aby do obowiązkowego koszyka weszły pneumokoki, meningokoki, rotawirusy, a nawet ospa wietrzna.....

Szczepienia dzieci obowiązkowe powinny zostać rozszerzone przede wszystkim o...?

Pneumokoki. Zbierają największe żniwo, atakują najmłodsze dzieci. I jeśli dojdzie do choroby, np. zapalenia opon mózgowych czy sepsy pneumokokowej, to na ogół dochodzi też do uszkodzeń neurologicznych, np. padaczki, niedosłuchu, zaburzeń widzenia czy zaburzeń rozwojowych. Mamy więc inwalidę, który przez wiele lat wymaga leczenia i rehabilitacji. Koszt społeczny choroby pneumokokowej jest największy, a rocznie odnotowujemy kilkanaście tysięcy takich przypadków.

Polecamy wideo: szczepienia przeciwko pneumokokom i meningokokom

źródło: materiały prasowe Aktualizacja: 2016-09-29 Publikacja: 2016-09-29
fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij g+skomentuj
forum.mjakmama.pl
wejdź na forum
Serwis mjakmama.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.