Poród przed terminem: przyczyny, statystyki, objawy [WYWIAD]

Poród przedwczesny
fot.: thinkstockphotos.com
Poród przedwczesny często jest skutkiem infekcji wewnątrzmacicznej.

Poród przed terminem może być zagrożeniem dla zdrowia dziecka. O przyczynach i zapobieganiu narodzinom przed spodziewanym terminem rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Tomaszem Paszkowskim.

„M jak Mama”: Co to znaczy poród przed terminem i czym jest z medycznego punktu widzenia?
Tomasz Paszkowski: Według definicji jest to każdy poród, który nastąpił przed 37. tygodniem trwania ciąży. Może być niebezpieczny dla dziecka, choć oczywiście inne jest zagrożenie w przypadku porodu następującego w 36. tygodniu, a inne – w 29. tygodniu. Im wcześniej urodzi się dziecko, tym niestety większe mogą być problemy z jego zdrowiem. Dlatego poród przedwczesny jest jednym z najpoważniejszych problemów położnictwa i medycyny w ogóle. Wiąże się bowiem z wcześniactwem, czyli urodzeniem dziecka nie w pełni rozwiniętego anatomicznie, strukturalnie, funkcjonalnie. Konsekwencje takiej sytuacji dotyczą nie tylko okresu okołoporodowego, ale niekiedy także całego życia takiego człowieka. Wcześniactwo jest często groźne, upośledza funkcjonowanie organizmu, wiąże się z wieloma zaburzeniami oraz chorobami. Dlatego to poważny problem interdyscyplinarny.

Czytaj także: >> Niewydolność szyjki macicy w ciąży >>

Jakie mogą być przyczyny wystąpienia porodu przed terminem?
Przyczyn takich jest bardzo dużo, dlatego należy je pogrupować. Jedną z częstszych są różnego rodzaju infekcje. Tzw. infekcje wstępujące zaczynają się w pochwie lub sromie kobiety, a następnie obejmują jej struktury wewnątrzmaciczne. Jest to, niestety, najgorsza z możliwych opcji, bo może wywołać zakażenie organizmu nienarodzonego dziecka. Dużo lepsze rokowania dla wcześniaka są wówczas, gdy nie ma tego rodzaju powikłań. W rezultacie infekcji dochodzi zwykle do przedwczesnego pęknięcia pęcherza płodowego – to jest podstawowy czynnik leżący u podłoża przedwczesnych porodów. Gdy naturalna bariera pęcherza płodowego ulegnie przerwaniu i płyn owodniowy zacznie wypływać, rzadko kiedy udaje się przedłużyć ciążę w istotny sposób, ale w takim przypadku każdy dzień jest ważny. Spora grupa porodów przedwczesnych to przypadki niekompetencji aparatu zamykającego macicę, czyli sytuacji, w której mamy do czynienia np. z niewydolnością szyjki macicy. Narząd ten, który ma służyć utrzymaniu dziecka w macicy, często szwankuje. Może to być skutek przebytych zabiegów (np. łyżeczkowania, przerywania ciąży), odbytych porodów czy urazów poporodowych. Wtedy staramy się farmakologicznie lub też chirurgicznie wesprzeć aparat zamykający macicę, ale, niestety, nie zawsze się to nam udaje. Częstą przyczyną porodów przed czasem jest również nieprawidłowa dieta przyszłej mamy, złe odżywianie się, brak odpowiedniego nawodnienia (nie słodkimi napojami, tylko zdrową, dobrej jakości wodą mineralną), a także niewłaściwa higiena życia (używki, brak ruchu). Cały czas bowiem pokutuje w Polsce błędne przekonanie, że ciężarna nie powinna być zbyt aktywna.

Zdarza się też, że mamy do czynienia z tzw. porodami jatrogennymi, czyli na skutek interwencji lekarza. Dzieje się tak wówczas, gdy z powodu ciężkiej patologii ciąży lub zagrożenia życia pacjentki lekarz decyduje się na wywołanie porodu i zakończenie ciąży mimo konsekwencji związanych z wcześniactwem dziecka.

Czytaj także: >> Moje dziecko jest wcześniakiem. Co to dla mnie oznacza? >>

O jakich konsekwencjach zdrowotnych mówimy w odniesieniu do wcześniactwa?
Wszystko zależy od tego, jak bardzo wczesny był poród. Kiedy rodzi się dziecko o wadze poniżej 1000 g, to będzie ono obarczone bardzo poważnym ryzykiem: od zgonu po patologie będące wynikiem niedojrzałości narządowej – chodzi tu głównie o zespół niewydolności oddechowej (najczęstszy), uszkodzenia wzroku, słuchu czy nieprawidłowy rozwój intelektualny. Takich negatywnych skutków zdrowotnych jest u wcześniaków mnóstwo.

Czy można zapobiegać przedwczesnym porodom?
Nie każdemu przypadkowi można zapobiec, niektóre sytuacje są poza zakresem prewencji. Ale jest wiele elementów, które mogą zmniejszyć takie ryzyko. Jednym z nich jest prawidłowa dieta ciężarnej. Istnieją składniki pokarmowe, które mają udowodniony wpływ prewencyjny na ryzyko porodu przedwczesnego. Klasycznym przykładem są tu kwasy omega-3, spośród których szczególnie dużo w prasie naukowej mówi się ostatnio o DHA, czyli kwasie dokozaheksaenowym. Wiemy, że niedobór tego składnika, którego źródłem są głównie ryby i owoce morza, zwiększa ryzyko porodu przedwczesnego, za to suplementowanie go w odpowiednio dużej dawce takie ryzyko redukuje. Dotyczy to zwłaszcza kobiet znajdujących się w grupie ryzyka, czyli takich, które już rodziły przedwcześnie lub mają skróconą szyjkę macicy.

Czytaj także: >> Test na poród przedwczesny: sposób na uniknięcie porodu przed terminem >>

Jak działa DHA?
Ten kwas ma działanie wielokierunkowe. Jednym z kluczowych mechanizmów jest jego wpływ na metabolizm prostanoidów, czyli prostaglandyn, których produkcja lokalna bierze udział w kaskadzie zjawisk kończących się przedwczesną czynnością skurczową macicy. Ważnym mechanizmem jest też przeciwzapalne działanie DHA, bo u podłoża większości porodów przedwczesnych leży właśnie stan zapalny (zwykle w obrębie dolnego odcinka pęcherza płodowego czy struktur wewnątrzmacicznych).

Czyli konieczna jest suplementacja DHA w ciąży?
Od stosunkowo niedługiego czasu dysponujemy tzw. twardymi dowodami naukowymi na to, że przy odpowiednim poziomie dawki kwasu DHA, przyjmowanej w okresie ciąży, jesteśmy w stanie u kobiet z grupy ryzyka wyraźnie zmniejszyć zagrożenie przedwczesnym porodem. Na temat suplementowania DHA wypowiadają się już towarzystwa naukowe, w tym Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, które w swojej ostatniej rekomendacji zaleca przyjmowanie 600 mg DHA przez kobiety ciężarne oraz 1000 mg przez przyszłe mamy znajdujące się w grupie ryzyka. Takie pułapy dawek okazały się skuteczne podczas badań nad tą substancją. Kwas DHA znajduje się w wielu preparatach dla ciężarnych, ale problem jest taki, że suplementy te mają różne dawki tego i innych składników. Dlatego więc zawsze zachęcam pacjentki i ginekologów do tego, by dobierali te środki do potrzeb kobiety, opierając się na wynikach jej badań. Podstawowe składniki, które powinny znaleźć się w preparatach dla przyszłych mam, to: witamina D3, jod, foliany, DHA i opcjonalnie, w zależności od potrzeb – żelazo. Substancje te muszą znajdować się w suplemencie w odpowiednich dawkach – mniejsze od zalecanych nie przyniosą żadnego skutku. Większość innych substancji jest w zasadzie niepotrzebna w polskiej populacji.

Czytaj także: >> Prawdy i mity o DHA. Co musisz wiedzieć o tym kwasie tłuszczowym w ciąży? >>

A czy nie wystarczy po prostu dobra dieta?
To zależy od nawyków żywieniowych. Oczekiwanie, że pacjentka przyjmie odpowiednią ilość np. DHA wraz z pożywieniem byłoby kolosalną naiwnością: musiałyby to być duże ilości produktów, które u nas są jedzone sporadycznie lub wcale. Żyjemy w kraju, gdzie spożycie ryb i owoców morza jest relatywnie niskie, mimo że ostatnio nieco wzrosło. Ale ciągle jesteśmy w tyle w porównaniu np. do Norweżek. Wpływa na to dostępność owoców morza, wspomniane nawyki żywieniowe, ale i zamożność Polaków – to droga dieta. Dlatego Polki muszą dodatkowo przyjmować kwas DHA, i to nie tylko w okresie ciąży, ale i przed nią. Zresztą nie chodzi tylko o kwas dokozaheksaenowy. Powszechność niedoboru witaminy D3 w Polsce jest zastraszająca. Są badania, które mówią, że 100 proc. noworodków urodzonych w naszym kraju ma niedobór, a bardzo duży procent – ciężki niedobór tej witaminy. Warto więc się starać, by – o ile to możliwe – nie zachodzić w ciążę z niedoborami substancji o udowodnionym znaczeniu dla rozwoju dziecka. Zachęcam panie, by zgłaszały się do ginekologów nie tylko wtedy, gdy zajdą w ciążę, ale by przychodziły wcześniej, gdy dopiero chcą zacząć się starać o dziecko. Lekarz powie im, jak przygotować organizm do ciąży, jakie brać suplementy, tak aby sam proces koncepcji, a potem kluczowy moment formowania się narządów dziecka przebiegał bez niedoborów ważnych  składników. Rozpoczęcie suplementacji w 12.–14. tygodniu ciąży nie jest czasem w stanie zapobiec temu, co się już zadziało na początku okresu organogenezy.

Mówił Pan Profesor o kobietach z grupy ryzyka. Czy to znaczy, że są czynniki sprzyjające przedwczesnym porodom w pierwszej i kolejnej ciąży?
Jeśli kobieta ma np. niewydolność szyjki macicy, to istnieje u niej ryzyko porodu przed terminem. Takie problemy anatomiczne nie znikają nagle, musimy się więc liczyć z tym, że kolejny poród nie tylko nie „naprawił” defektu, ale nawet mógł pogorszyć sytuację. Urodzenie wcześniaka w pierwszej ciąży zwiększa ryzyko ponownego porodu przed terminem. Wtedy trzeba rozważyć albo operację naprawczą między ciążami, albo liczyć się z koniecznością zakładania szwów okrężnych lub pessara, czyli krążka, który powstrzymuje skracanie się szyjki.

Aktualizacja: 2016-06-10 Publikacja: 2015-12-23
Ocena: 0
fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij g+skomentuj
forum.mjakmama.pl
wejdź na forum
Serwis mjakmama.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.