Wspomnienia z porodu: 4 historie naszych czytelniczek i czytelników

Wspomnienia z porodu
fot.: thinkstockphotos.com

Każda rodząca ma inne wspomnienia z porodu. Jednak powszechnie wiadomo, że narodziny dziecka to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu rodziców. O swoich przeżyciach związanych z porodem opowiadają nam nasze czytelniczki i czytelnicy.

Wspomnienia z porodu: poród to również męska sprawa

Wiele mówi się o tym, że kobieta sama nie jest w ciąży, że sama potem nie wychowuje dziecka. Myślę, że trzeba dodać, że kobieta również w trakcie porodu nie jest sama. Niestety, na wielu kursach, prezentacjach, a nawet w prasie dla przyszłych mam często spłyca się rolę męża jako osoby od robienia zakupów (w odpowiedzi na ciążowe zachcianki), noszenia dziecka w nosidełku, a w czasie porodu – trzymania kobiety za rękę. Według mnie jest zgoła inaczej. Wiem, że nie odczuwałem tego wszystkiego co moja żona, ale z sali porodowej wyszedłem bardzo zmęczony. Nasz poród rozpoczął się nerwowym oczekiwaniem – dzieciaczkowi nie spieszyło się na ten świat. To były dwa długie tygodnie pełne nadziei, które skończyły się skierowaniem do szpitala. W trakcie tych dwóch tygodni robiliśmy wszystko, by przyspieszyć poród: długie spacery, przysiady, wchodzenie po schodach na 10. piętro i z powrotem. Niestety, nie pomogło. Za to skierowanie do szpitala już tak. Poród zaczął się następnego dnia po wizycie u ginekologa. Żona wstała wcześniej, bo miała skurcze. Gdy się obudziłem chyba podświadomie poczułem niepewność i zdenerwowanie. Wiedziałem, że to już to. Włączyliśmy stoper i mierzyliśmy czas pomiędzy skurczami. Skracał się, a skurcze były coraz dłuższe. W różnych miejscach czytaliśmy, że pierwszy poród trwa zwykle bardzo długo. Spokojnie więc czekaliśmy, aż akcja nabierze tempa. Za długo jednak zostaliśmy w domu. Skurcze przyspieszyły i na izbie przyjęć okazało się, że poród jest w toku i cała akcja wcale nie potrwa jeszcze tyle, ile się spodziewamy. Warto więc mieć dystans do tego, co czyta się na stronach internetowych i słyszy w opowieściach innych mam. Półtorej godziny ciężkiej pracy mojej żony i wielkich moich nerwów na sali porodowej zakończyło się sekundą ciszy, która trwała w mojej głowie chyba z pięć minut. A potem był pierwszy krzyk naszej małej Zosi! Żona była wyczerpana, ja trochę zszokowany, ale oboje na pewno byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zdążyliśmy podziękować położnej, której opieka w trakcie porodu była nieoceniona. ~ Jarosław

>> Czytaj też: Co robić, by przyspieszyć poród? >>

Wspomnienia z porodu: nie taki diabeł straszny

Nie było tak źle – to mi jako pierwsze przychodzi do głowy na myśl o cięciu cesarskim. Od początku ciąży chciałam rodzić naturalnie i nastawiałam się na taki poród. Cięcie cesarskie kojarzyło mi się wyłącznie z operacją, rozcinaniem i znieczulaniem ciała. Ba! W książkach poświęconych ciąży i porodowi specjalnie omijałam ten temat, nie chciałam o tym niczego wiedzieć. Los jednak chciał inaczej. Mój syn Marcin zadecydował, że ułoży się w brzuszku miednicowo. To, jak się później okazało, było wystarczającym wskazaniem do cesarskiego cięcia. Początkowo był to dla mnie ogromny szok. Jednak kiedy pomyślałam o moim synku, który już niedługo będzie ze mną, o tym, że jest zdrowy, dobrze się rozwija – to zaczęłam godzić się z faktem innego porodu niż ten, o którym marzyłam. W „tym dniu” miałam mieć operację o 8.30. Niestety, w międzyczasie odbyło się nieplanowane cięcie cesarskie. Napięcie rosło we mnie coraz bardziej. W  końcu nadszedł i mój czas. Zostałam zabrana na salę operacyjną, podano mi zastrzyk znieczulający (nic nie bolało) i dosłownie po kilku sekundach zaczęła się operacja. Czułam się, jakby ktoś, stojąc nad mym łóżkiem, specjalnie bujał nim z całej siły raz w lewo, raz w prawo. Po dosłownie 10 minutach mój kochany Marcinek pojawił się na świecie! Jego pierwszy płacz był najwspanialszym dźwiękiem, jaki kiedykolwiek słyszałam. Jego twarz, którą dano mi do pocałowania, była tak delikatna, miękka i aksamitna! Coś wspaniałego! Dziś jestem niecałe dwa tygodnie po porodzie. Bardzo szybko wracam do formy. Z perspektywy tych kilkunastu dni zdecydowanie mogę powiedzieć, że nie ma się co bać cesarki – jest robiona szybko i bezboleśnie. Trzymam kciuki za wszystkie ciężarne czekające na cięcie cesarskie – na pewno wszystko się wam uda! Życzę powodzenia! ~ Natalia

>> Ułożenie dziecka w brzuchu: położenie główkowe, miednicowe i poprzeczne >>

Wspomnienia z porodu: cesarka z konieczności

Mój poród po kilkunastu godzinach „cierpień” na sali porodowej zakończył się cięciem cesarskim. Dobrze pamiętam moment, gdy położna powiedziała mi, że nie możemy dłużej czekać i musimy zrobić cięcie cesarskie. Byłam wtedy przerażona, myślałam tylko o tym, żeby z dzieckiem było wszystko dobrze. Na sali operacyjnej trochę się już  uspokoiłam, bo wiedziałam, że za chwilę zobaczę pierwszy raz moje dziecko. I w końcu nadszedł ten moment: usłyszałam piękny płacz dziecka. MOJEGO DZIECKA! Byłam przeszczęśliwa, gdy położna dała mi je zobaczyć i położyła na piersi. Wtedy maluszek nagle przestał płakać. Zrozumieliśmy się bez słów, bez wątpienia była to najcudowniejsza chwila w moim życiu. Wiedziałam już wówczas, że mój synek poczuł, że jestem jego mamą, i to dodało mi skrzydeł. Następne nasze spotkanie odbyło się już na sali na oddziale położniczym. Trochę się tego bałam – zastanawiałam się, czy dam sobie radę i czy mój synek dalej będzie pamiętał, kim jestem. Okazało się, że nie musiałam się niczym przejmować. Patrzyliśmy wtedy na siebie bardzo długo, a całowaniom i przytulaniom nie było końca. I tak jest do dziś. ~ Iwona

>> Zobacz także: Pierwszy kontakt z noworodkiem ważniejszy niż myślisz >>

Wspomniena z porodu: poród z niespodzianką

Jestem mamą dwójki dzieci, mój drugi poród odbył się 1,5 roku po poprzednim. Już kilka miesięcy przed planowanym terminem oboje z mężem usłyszeliśmy, że będziemy mieli synka. Radość była niesłychana. Dowiedzieliśmy się również, że poród nie będzie mógł odbyć się siłami natury z obawy przed rozejściem się szwów z poprzedniej ciąży. Ponieważ maluch zbytnio nie spieszył się na świat, w 40. tygodniu ciąży zgłosiłam się na wizytę. Po badaniu USG okazało się, że synek waży już ponad 4 kg i nie ma sensu czekać dłużej, by nie narażać zdrowia mojego i dziecka. Zgłosiłam się więc do szpitala. Przez cały ten czas towarzyszył mi mąż, który dodawał mi otuchy. Mimo iż wiedziałam, co mnie czeka, nie dało się ukryć niepewności i zdenerwowania. Leżąc na stole operacyjnym, z niecierpliwością spoglądałam na zegar w sali. Po zaledwie 10 minutach od rozpoczęcia zabiegu usłyszałam krzyk mojego dziecka. Lekarz uniósł dzieciątko do góry, mówiąc: „Proszę spojrzeć, jaki duży chłopak”, po czym zbliżył synka, żebym mogła go przytulić. Wtedy mały zsiusiał się mamie na twarz! Na to lekarz powiedział: „To jest prawdziwy facet, ma olewający stosunek do życia”. Muszę przyznać, że było to dość nieoczekiwane powitanie mamy, ale za to ja przytuliłam i pocałowałam moje maleństwo. Była to dla mnie jedna z najszczęśliwszych chwil w życiu. Do tej pory synek potrafi mnie zaskoczyć i zmiana pieluszki kończy się często zmianą ubranka. Pierwsze godziny po porodzie były trudne. Z powodu bólu ciężko mi było opiekować się maluchem, dlatego w tych chwilach nieoceniona była pomoc męża. Z perspektywy czasu widzę, że macierzyństwo jest najwspanialszym przeżyciem, jakiego może doświadczyć kobieta. ~ Agnieszka

>> Sprawdź także: Drugi poród: czym różni się od pierwszego? >>

Polecamy wideo: jak przebiega poród?

Aktualizacja: 2016-09-30 Publikacja: 2016-09-30
Ocena: 0
fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij g+skomentuj
forum.mjakmama.pl
wejdź na forum
Serwis mjakmama.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.