POCZYTAJ MI TATO albo kilka słów na dobranoc

2019-11-22 15:55 Paweł Osetek
POCZYTAJ MI TATO albo kilka słów na dobranoc
Autor: Getty Images

Drogi synu,

inżynier Mamoń, umysł może nieszczególnie wybitny, acz wybitnie ścisły, trafnie zauważył, że ludziom podobają się te melodie, które już raz słyszeli. Ta pozbawiona naukowego charakteru opinia powinna być jednak przytaczana w każdym poradniku wychowawczym, tyle że w nieco zmodyfikowanej formie:

Dziecko uwielbia książki, których treść słyszało przynajmniej raz. Najbardziej jednak lubi bajki, które czytasz mu po raz pięćset osiemdziesiąty ósmy... a może dziewiąty.
Co z tego, że na półce są jeszcze inne, równie ciekawe historie. Ono chce właśnie tę, którą zna (tak jak i ty) na pamięć. Zaręczam Ci, ta zagadkowa potrzeba słuchania na okrągło tej samej książki sprawi, że wkrótce znienawidzisz nawet zabawne perypetie Mikołajka, a czytana po raz pierwszy instrukcja składania szafki z IKEI wyda ci się bardziej wciągająca niż thrillery Grishama. W pewnym momencie (a mówiąc dokładnie – w okolicach dwudziestej) poczujesz się bohaterem... filmu „Dzień świstaka” (albo „Wieczór świstaka”). Ojców i matki, którzy jeszcze nie mieli przyjemności oglądania tego hitu, gorąco do tego zachęcam!

Oczywiście, czytanie dzieciom przed snem obejmuje jeszcze kilka innych zasad, o których inżynier Mamoń już nie wspomina, a mianowicie:

Nie wolno ci pominąć żadnego wyrazu, a nawet zastąpić go innym wyrażeniem o podobnym znaczeniu

Z góry uprzedzam – daruj sobie tłumaczenia, że opuszczony akapit czy podmienione słowo nie wnoszą niczego istotnego do historii. Niepotrzebnie tracisz czas i energię. Lepiej wróć do kanonicznej wersji i czytaj dalej. Przecież biedactwo chce się dowiedzieć, jak zakończy się opowieść, którą w końcu słyszało tylko tysiąc razy! No, chyba że jesteś złośliwym rodzicem i oburzony krzyk dziecka Tato, to nie tak! wnosi w kolejny wieczór z Mikołajkiem odrobinę fanu!

Tato, jeszcze jedna strona! Ostatnia! Przyrzekam!

Dzieci obiecują, proszą, a ich głosiki, raz naburmuszone a raz przymilne, nakręcają starego jak jakąś katarynkę, która w pewnym momencie wydaje z siebie dźwięki przypominające wszystkim, z wyjątkiem małych bezwzględnych słuchaczy, żałosną skargę skazańca. Tak jest, poddajesz się i już nie czytasz, a recytujesz z pamięci tę jeszcze jedną, wcale n i e o s t a t n i ą (o czym wiesz od samego początku) stronę.

Nie zasypiaj, zanim ono nie zaśnie!

Leżąca pozycja, miękka poduszka za plecami, przygaszone światło, głowa dziecka na twoim ramieniu i książka przed nosem na pewno sprzyjają zaśnięciu. Zasypiasz, nawet nie wiesz kiedy. Staraj się jednak zapaść w sen dopiero wtedy, gdy wyczujesz miarowy oddech dziecka. Dlaczego? Pamiętam, jak raz zdarzyło mi się zasnąć z książką na piersi szybciej od Twojej siostry. Nie powiem Ci teraz, jak długo spałem, ale nigdy nie zapomnę tego, co zobaczyłem po przebudzeniu: tych dwojga oczu, wielkich, zszokowanych, którymi twoja siostrunia od czasu do czasu mrugała jak postać z kreskówki. Zawstydzony, bez słowa sprzeciwu sięgnąłem po leżącą na piersi książkę i spytałem: to gdzie skończyliśmy? Nie spuszczając wzroku z mojej twarzy, w milczeniu wskazała początek rozdziału.

Coś się rodzi między słowami

Pewnie między wierszami wyczytałeś, że śledzenie z dzieckiem przygód szynszyli albo skrzatów nie zawsze bywa ekscytujące. A jednak wierz mi, że czytanie dziecku to niezwykłe przeżycie. Mieć przy sobie małą istotę pochłaniająca te wszystkie informacje z wypiekami na twarzy, spierającą się z Tobą o każde pominięte lub podmienione słowo – nic ci tego nie zastąpi. To wspaniałe doznanie czuć pod ręką miękkość włosów, ciepło policzka, słyszeć westchnienie, śmiech... Gdzieś pomiędzy słowami Ty i dziecko budujecie więź. A odpowiadając na te same pytania i powtarzając te same historie, utwierdzasz małego słuchacza w przekonaniu, że jutro też wzejdzie słońce, a sen nie jest końcem.

I to już tyle. Nie zamierzam podawać ci obowiązkowej listy lektur czy rozpisywać się na temat wpływu czytania bajek na rozwój dziecka. To ostatnie jest akurat oczywiste. Dlatego w ramach treningu odczytaj sobie trzydzieści dwa razy ten krótki, nudny list. Od deski do deski. Słowo w słowo. Nawet jeśli inne słowa będą cisnąć się na język.

Twój Stary

Więcej artykułów Pawła i innych odjechanych Starych znajdziesz na stronie jestemtwoimstarym.pl

Paweł Osetek
Paweł Osetek
Dumny ojciec dwójki dzieci, Ignacego i Zuzanny. Autor książki dla dzieci „Kleptek”. Z wykształcenia socjolog, z pochodzenia „słoik”, z uwagi na przekonania.... „konserwa”. Fan (dzięki Bogu jeszcze żywych) Rolling Stonesów.
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, co jeść w ciąży, by nie mieć anemii i jakie nazwisko może nosić nowo narodzone dziecko. Przeczytaj również o tym, jak uniknąć błędów przy karmieniu piersią i dowiedz się, co czuje rodzący się maluch

Kup dostęp od 2,50 zł
okladka m jak mama 1/20
KOMENTARZE