Zaskakujące macierzyństwo - gdy inaczej wyobrażałaś sobie bycie mamą

2009-03-12 11:54 Agnieszka Włodarek
macierzyństwo
Autor: Getty images

Przez wiele miesięcy przyzwyczajały się do myśli, że zostaną mamami. Nieraz wyobrażały sobie, jakie będzie ich dziecko, jak będą je tulić, przewijać... Ale nie wszystko da się zaplanować. Podczas ciąży idealizujemy swoje wyobrażenie na temat macierzyństwa i dziecka. Co jeżeli nasze marzenia nie spełnią się do końca ?

Przekonały się o tym Joasia, która ma córeczkę dopiero od kilkunastu dni, Kasia – mama z półrocznym stażem i Monika, która wkrótce urodzi drugie dziecko.
Natasza, córka Asi, ma ciemne włoski i dołek w podbródku. W domu pojawiła się nieco ponad tydzień temu i jest dla swoich rodziców nie lada wyzwaniem. Najczęściej, gdy tylko otworzy oczy, zaczyna płakać. Ma mokro? Chce jej się jeść? A może nie lubi leżeć w łóżeczku? – Uczę się rozpoznawać te sygnały – mówi Asia. – Na razie ustaliłam z całą pewnością, że Natasza najlepiej czuje się na rękach, więc pewnie wkrótce stanie się bardzo rozpieszczoną dziewczynką. Oczekiwałam, że moje dziecko będzie aktywne w dzień, a w nocy zajmie się spaniem, ale ono woli na odwrót. Asia nie umie zasypiać na zawołanie, gdy tylko córeczka ucina sobie drzemkę, więc ciągle jest niewyspana. Niestety, nasze wyobrażenia podczas ciąży nie zawsze mają odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Mama nie rządzi czasem

Monika dobrze zna ten problem, choć jej synek na początku był śpiochem. Po powrocie ze szpitala tylko jadł i spał. Monika miała dla niego mnóstwo ubranek, więc kilka razy dziennie przebierała go i zachwycała się, że tak ślicznie wygląda. A on nic, spał i jadł. – Myślałam, że tak będzie zawsze, ale Kacper wkrótce udowodnił, że odziedziczył po mnie temperament – opowiada. – Stał się bardzo ruchliwy, w dzień mało spał, a kiedy się budził, domagał się mojego towarzystwa. Domowe obowiązki nadrabiałam w ekspresowym tempie, kiedy decydował się na króciutką drzemkę. Nigdy wcześniej tak szybko nie sprzątałam i nie prasowałam! Monika przez pierwsze trzy miesiące była bardzo zmęczona, nieprzespane noce dawały się we znaki.
Zmęczenie dokuczało także Kasi, mamie niebieskookiej Martusi. Teraz mała bez problemu przesypia noce. – Na początku budziła mnie co dwie, trzy godziny. Bardzo źle to znosiłam – wspomina Kasia. – Ale zaczęłam się uczyć cierpliwości. Przy dziecku niczego nie można planować, to ono rządzi czasem i trzeba się z tym pogodzić – śmieje się.

Karmienie piersią

Prawdziwym wyzwaniem dla mam okazało się karmienie. Malutka Natasza stale jest głodna. Żeby spełnić oczekiwania żarłocznej córeczki, Asia dokonuje cudów: - Piję litrami wodę mineralną i herbatki dla karmiących matek, wciąż przystawiam malutką do piersi, bo to ma pobudzić laktację, a co trzy godziny ściągam mleko laktatorem, tak jak radziła położna: co trzy godziny seria po siedem, pięć, a w końcu trzy minuty z każdej piersi – wymienia.
Na razie Nataszę wciąż trzeba dokarmiać sztucznym mlekiem. Asia przyznaje, że ta sytuacja ją frustruje. I dodaje, że pobudzanie laktacji laktatorem ręcznym to zadanie ponad siły. – Już po kilku dniach miałam uścisk jak Pudzian i spuchnięte ręce. Poddałam się i kupiłam laktator elektryczny.
Kasia przyznaje, że zanim urodziła się Marta, nie wyobrażała sobie, że będzie mogła i chciała karmić ją piersią. – Ta część ciała wydawała mi się bardzo intymna, przeznaczona do pieszczot, a nie do dawania pokarmu – tłumaczy. – Kiedy jednak Martusia zaczęła ssać, zmieniłam zdanie. To było bardzo przyjemne, nie bolały mnie brodawki, nie wiem, co to nawał pokarmu.
Monika jest zwolenniczką karmienia butelką. – Dla mnie to było wygodniejsze, Kacperek doskonale się rozwijał na sztucznym pokarmie, nie miał kłopotów z brzuszkiem – uzasadnia.

Karuzeli emocji po porodzie

Dla Moniki najtrudniejsze były pierwsze dni po porodzie. – Niby wszystko było w porządku – koło mnie leży śliczny Kacperek, jestem szczęśliwa, a chwilę później zaczynam szlochać – wspomina. – Przestraszony mąż pyta: „Co się dzieje? Boli cię coś?”, a ja nie umiem  odpowiedzieć, bo sama nie wiem, o co mi chodzi. Tego się nie spodziewałam. Na szczęście, ta huśtawka nastrojów nie trwała długo. Może dzięki temu, że Monika znalazła sposób na poprawę nastroju. – W ciąży sen z powiek spędzała mi taka wizja: ja po porodzie otyła, pachnąca pieluchami, spędzam całe dnie w rozciągniętym T-shircie i spodniach od dresu. Dlatego pierwszym moim zakupem po urodzeniu Kacperka był komplet seksownej bielizny. Później kupiłam też karnet do solarium i poszłam do fryzjera. Robiłam to nie tylko dla siebie, ale też dla męża, który był przy porodzie i pewnie sam przeżył niezły szok poporodowy!

Życie towarzyskie mamy?

Już po kilku dniach z Nataszą Joanna dokonała ważnego odkrycia: – Od pięciu czy dziesięciu minut płaczu dziecko nie umiera. Dzięki tej wiedzy mogę się czasem napić herbaty albo wstawić pranie – mówi z dumą. – Nasłuchałam się opowieści o tym, że noworodek w domu oznacza chaos i bałagan, a u nas póki co żadnych takich symptomów nie zaobserwowałam. Mam nawet czas, żeby coś przekąsić. Najczęściej z Nataszą w ramionach – ostatnio okruszki z mojego biszkopta spadły jej na główkę i wpadłam w panikę, że to ciemieniucha – śmieje się.
Asia wyczytała, że z noworodkiem trzeba się bawić, ale na razie nie ma koncepcji, jak to robić. – W scrabble z nią nie pogram, próbowałam więc całowania w nosek, ale jeśli za tym nie szło noszenie na rękach albo karmienie, to Natka szybko zaczynała protestować. A moje rozrywki? Odkładam je na przyszłość, bo na razie córeczka całkowicie mnie absorbuje.

Kasia przed urodzeniem Marty miała czas na imprezy z przyjaciółmi i wyjścia do kina. – Teraz w moim życiu królują poradniki o wychowaniu dzieci, ławeczka w parku, spacery. Skończyły się spotkania z bezdzietnymi koleżankami, a zaczęły – z koleżankami mamami. Te, które dzieci nie mają, inaczej niż ja spędzają czas, a poza tym okazało się, że nie bardzo mam z nimi o czym rozmawiać.
Monika nie zauważyła, żeby narodziny Kacperka odbiły się na jej życiu towarzyskim. – To w dużej mierze zasługa dziadków, którzy często pomagają nam w opiece nad maluchem – przyznaje. – Na spotkania towarzyskie wychodzimy tak często jak wcześniej. Z tą różnicą, że teraz czasem towarzyszy nam mały Kacperek. Ale kiedy zostawał w domu, nawet gdy był bardzo malutki, nie dzwoniłam w panice, żeby spytać dziadków, czy żyje. Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze.

Metoda okazała się na tyle skuteczna, że Monika zamierza ją zastosować także po narodzinach drugiego synka. Bieliznę już skompletowała.
Joasia obawiała się, że będzie się musiała uczyć miłości do Nataszy, ale stało się coś niezwykłego. – Natka od pierwszej chwili rozczula mnie i zachwyca. Złapałam się na tym, że sprawdzam, czy mała żyje, czy oddycha. Kocham ją, czuję się za nią odpowiedzialna i uświadomiłam sobie, że tak już będzie przez całe życie.
Trochę inaczej było u Kasi. – Spodziewałam się, że gdy tylko po raz pierwszy przytulę Martę, usłyszę dzwony i poczuję szalone wzruszenie, taki filmowy obraz miałam zakodowany – uśmiecha się, tuląc zadowoloną córeczkę. – Ale zamiast wzruszenia czułam wielkie zmęczenie po porodzie. Wtedy miłość matczyna tylko zakiełkowała. Rozkwitła trochę później. Z każdym dniem stawała się silniejsza.

Macierzyństwo - życiowy egzamin

Asia nie przypuszczała, że noworodek może mieć tak duże stopy. – Jak tak dalej pójdzie, to Natasza będzie miała rozmiar 44! Nie miałam też pojęcia, że dziewczynka potrafi na leżąco obsikać sobie body po pachy. No i nie spodziewałam się, że ciuszki w rozmiarze 56 cm będą na nią za wielkie. A są.
Dla Kasi miłą niespodzianką było odkrycie instynktu macierzyńskiego. – W ciąży bałam się, że nie będę umiała zająć się moją kruszynką tak, żeby nie zrobić jej krzywdy, ale kiedy wzięłam Martę w ramiona, wiedziałam, że sobie poradzę – wspomina.
Monice niedawno ktoś przypomniał, jak po narodzinach Kacperka zarzekała się, że nie chce więcej dzieci, tak ją zniechęciły bóle krzyżowe przy porodzie. Ale nie minęły dwa lata i zdecydowała się ponownie zostać mamą. – Bo to wspaniałe przeżycie, którego z niczym nie da się porównać. Poród, w czasie którego z bólu pogryzłam położną, już ledwo pamiętam, a Kacperek to mój skarb. I bardzo się cieszy, że będzie miał młodszego brata. No cóż, macierzyństwo to niekończące się niespodzianki. Pojawiają się nieprzewidziane trudności, ale na szczęście często jest też tak, że wcześniejsze lęki mijają. Bo, jak mówią nasze bohaterki, razem z małym człowiekiem w mamach pojawia się też wielka siła.

miesięcznik "M jak mama"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Nowy numer magazynu Dziecko Zakupy i My już w sprzedaży! A w nim ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży a także inspiracje i porady dla całej rodziny! 164 strony za 4,99 zł.

Sprawdź
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE