Nosidełko turystyczne - czy bezpieczne dla dziecka? Wywiad z fizjoterapeutą

2018-08-16 11:49 Katarzyna Hubicz
Nosidełko turystyczne
Autor: Getty images

Ciepłe dni skłaniają do wycieczek w plener – wtedy też, dla własnej wygody, często zmieniamy wózek na nosidełko. Jak znaleźć idealne i co jeszcze trzeba wiedzieć, zanim zaczniesz korzystać z nosidła? Rozmawiamy o tym z ekspertem – fizjoterapeutą Pawłem Zawitkowskim.

Katarzyna Hubicz: Wiosną wielu rodziców kupuje nosidełka. Czy to dobry zakup?

Paweł Zawitkowski: Oczywiście, pod warunkiem, że jest ono rodzicom niezbędne: chcą i potrzebują chodzić i nosić dziecko, a nic innego, nawet chusta, im nie odpowiada. Drugi warunek: żeby dziecko do nosidła dorosło, a w dodatku nie miało żadnych ku temu przeciwwskazań.

Sporo się jednak słyszy o tym, że nosidło może maluszkowi zaszkodzić...

Noszenie w nosidełkach budzi wiele kontrowersji, nawet wśród specjalistów. By nie szkodziło dziecku, nosidełko musi spełniać optymalne warunki techniczne, dziecko musi osiągnąć odpowiedni wiek, wagę, dojrzałość, a rodzice muszą wiedzieć, jak z niego korzystać. To tak jak z jazdą samochodem: żeby była bezpieczna, trzeba się tego nauczyć, ale nawet gdy się tego nauczymy, też trzeba uważać.

W takim razie od jakiego wieku można nosić malucha w nosidle?

Na pewno nie warto nosić w nosidełku noworodka. Standardowe nosidła szyte z prostokąta, bez zmian w kształcie – bardzo szerokie w podstawie, bez możliwości regulacji siedziska – są zbyt grube na parametry noworodka i mniej dojrzałego niemowlęcia. Jeśli w dodatku pasy, które przechodzą przez barki rodzica i jego plecy, „wracają” do dziecka i dopinane są na wysokości jego klatki piersiowej i nieco poniżej, dociskając w ten sposób dziecko do rodzica – takie absolutnie nie nadają się dla maluchów, które jeszcze nie siadają.

Dopiero takie dziecko, które samo już siedzi, turla się, umie zmienić pozycję, czworakuje, poradzi sobie w takim nosidle. Zawsze podkreślam, że od narodzin do mniej więcej 3.–4. miesiąca życia najlepsza do noszenia jest chusta lub ręce rodzica. A jeśli chodzi o dłuższe spacery – gondola wózka.

To okres bardzo dynamicznego rozwoju, ale też dużych różnic między niemowlętami. Chodzi nie tylko o wzrost czy wagę, ale też różny poziom napięcia mięśniowego, jego dystrybucji, elastyczność struktur okołostawowych, temperament, reaktywność, wreszcie – szereg przypadłości wieku niemowlęcego, na przykład cofanie się treści żołądkowej do przełyku, problemy ze skórą, kolkę. Mamy tu naprawdę dziesiątki, nieraz setki czynników, z których każdy ma znaczenie.

Delikatny, niedojrzały jeszcze układ kostno-stawowo-mięśniowy noworodka i niemowlęcia w nosidle narażony jest na przeciążenia, które są nieco bardziej neutralizowane w chuście. Dziecko musi ciężko pracować, by utrzymać wygodną pozycję. Do 3.–4. miesiąca życia najlepsza, najbardziej fizjologiczna przestrzeń to gondola wózka, w której niemowlę może leżeć na plecach, na brzuszku, na boku. Do klasycznego nosidła można włożyć dzieci, które są wystarczająco dojrzałe, duże, próbują już siadać, siadają lub są w stanie statycznie utrzymać pozycję siedzącą.

Czytaj:

Jakie nosidełko dla dziecka wybrać?

Jak wybrać fotelik samochodowy dla dziecka?

Czy noszenie zbyt małego dziecka w źle dobranym nosidle szybko spowoduje wady postawy?

Nie da się tego określić. Nie mam w zwyczaju straszyć rodziców, szczególnie kiedy nie mam możliwości monitorowania rozwoju dziecka. Mogę mówić o ograniczeniach, możliwościach, o tym, co ma sens, a co sensu nie ma – z punktu widzenia organizmu i ciała dziecka. Każde niemowlę jest inne, jednemu wystarczy jeden niefajny epizod, innemu potrzeba 30–100 razy, by na bazie nieprawidłowych doświadczeń coś dziwnego wykombinowało. Może się okazać, że dziecko pozornie jest zdrowe, a ma jakieś ukryte wady kręgosłupa. Tego nie wiemy.

Jestem za tym, by radować się pełną gębą z rodzicielstwa i przysparzać dzieciakowi wielu różnych doświadczeń, ale są jeszcze granice rozsądku, wyznaczane przez specyfikę dojrzewającego organizmu i ciała dziecka. To zależy też od potrzeb rodziców, uwarunkowań kulturowych, lokalowych, setek innych czynników. Warto zawsze zadać sobie pytanie: po co kupować nosidło, skoro istnieją lepsze, bezpieczniejsze rozwiązania?

Jak więc dobrać nosidełko, by nie szkodziło maluszkowi?

Zacznijmy od tego, że nie ma nosideł uniwersalnych, odpowiednich dla każdego maluszka. Ani też nosideł idealnych – są co najwyżej zbliżone do ideału. Nie ma dwójki takich samych dzieci. Każdy maluch ma inny wzrost, wagę, budowę. Może się więc zdarzyć, że nosidełko, nawet takie, które polecane jest przez specjalistów, zwyczajnie nie będzie pasowało do naszego dziecka. Na rynku dostępne są nosidła hybrydowe – jak nazywają je doradcy chustonoszenia.

To nosidła, które w pewnych rozwiązaniach starają się naśladować chusty. Mają precyzyjnie regulowaną podstawę – czyli miejsce, gdzie dziecko siedzi – można ją ustawić szerzej albo zwęzić. Mają precyzyjnie regulowaną wysokość i zazwyczaj ich pasy przechodzą po barkach rodzica, po jego plecach – i wracają do ciała dziecka, ale pod jego uda i pupę. Tam są wiązane. Mogą też schodzić do poziomu ud, wtedy zaczepiają się na tzw. klik tuż nad udami maluszka. Ich najważniejszą cechą jest regulowane siedzisko. Są szyte z klinów, jak czasza balonu, by maksymalnie przylegać do ciała dziecka i stabilizować je. Nawet najmniejsze dziecko nie wyślizgnie się wtedy na boki.

Można je dostosować do sylwetki malucha. Wymyślono je też dla wygody rodziców, zwłaszcza tych, którzy nie ufają swoim umiejętnościom i nie chcą, nie mogą motać się w chusty. Takie dopasowane, hybrydowe nosidełka „wybaczają” wiele – łatwo w nich ułożyć dziecko i trudno popełnić błąd. Nie zmienia to faktu, że największe możliwości dostosowania się do ciała dziecka daje chusta. Jest ona też najbardziej odpowiednia, jeśli dziecko ma przejściowe problemy rozwojowe, bo potrafi być wsparciem terapii jako dodatkowa korekta modelu postawy i ruchu dzieciaka w chuście. Tym jednak powinien zająć się już wyszkolony terapeuta...

Czytaj:

Jak układać niemowlęta do snu?

Jak dbać o prawidłową postawę niemowlaka?

A których nosideł zdecydowanie lepiej nie kupować?

– Na pewno nie może to być nosidło z elastycznego materiału. Znam zachwyty nad elastycznymi rozwiązaniami. Proszę jednak pamiętać, że im mniej precyzyjny bodziec, im bardziej miękkie, elastyczne podłoże – tym mniejsze możliwości samoregulacji ma dziecko. I chusta, i elastyczne nosidło – z punktu widzenia terapeuty dziecięcego – to kompletne nieporozumienie. Jeśli ktoś chce eksperymentować, to na pewno nie z niemowlętami, które jeszcze nie siadają, nie czworakują, nie potrafią odpowiednio pracować przeciwko sile grawitacji i korygować swoją postawę. Dużo lepsze są takie z materiałów tkanych, bo dają one możliwość odpowiednej stabilizacji, odpowiedniej pracy i ułożenia ciała dziecka. Nieporozumieniem są też tak zwane wisiadła, w których podstawa pod pupą jest tak wąska, że nogi dziecka zwisają w dół.

Bardzo złą rzeczą jest stosowana w niektórych nosidłach stabilizacja w postaci paska, który na wysokości piersi przyciąga ciało dziecka do ciała rodziców. Nietrafione, niemożliwe do obrony i nie najszczęśliwsze jest też rozwiązanie, kiedy w chuście lub nosidle pupa czy raczej biodra są niżej niż stawy kolanowe albo nóżki dziecka są zbyt szeroko odwiedzione. Z punktu widzenia rozkładu sił działających na dziecko w trakcie noszenia biodra powinny być równo lub minimalnie powyżej stawu kolanowego. Główne podparcie – wbrew temu, co się czasem pokazuje – powinno być pod pupą, a uda tylko podtrzymywane, by nie opadały w dół.

Jak rozwija się niemowlę w 1. roku życia? Wideo

Załóżmy, że mamy już idealne nosidło. Nosimy w nim dziecko przodem czy tyłem do świata?

– Nigdy przodem! Nie wolno nosić przodem do świata. Rozkład sił działających wówczas na dziecko jest tak niefizjologiczny, że w żaden sposób nie da się usprawiedliwić takiej pozycji. Niemowlęta teoretycznie „radzą sobie” z każdym sprzętem, nawet z koszmarnymi kółkami zakładanymi na ich szyję do kąpieli. To zresztą kolejny temat i sprzęt do zbesztania. Pytanie tylko: po co mamy im stwarzać „warunki walki” zamiast „warunków harmonii”?!

Co poradziłby Pan rodzicom, którzy szukają informacji na temat nosidełek? Czy internet jest ich dobrym źródłem?

– Kocham internet, bo dostarcza mnóstwa ciekawych informacji i inspiracji, czasem bywa niezastąpiony. Ale akurat niekoniecznie w tej kwestii. Internet wszystko zmieści, wszystko tu zostaje – także każda bzdura, którą ktoś kiedyś powiedział lub napisał. Tu zdecydowanie polecam kontakt z fachowcami. Tym bardziej, że naprawdę jest sporo możliwości, by takiego specjalistę znaleźć. Warto wcześniej zasięgnąć opinii i sprawdzić, czy jest to ekspert z prawdziwego zdarzenia – taki, który rozeznany jest w temacie chust, nosideł.

Cudownym zjawiskiem jest fakt, że lawinowo rośnie świadomość rodziców. Do gabinetu, jaki prowadzimy z przyjaciółmi, grupą Całkiem Fajnych Terapeutów, trafia coraz więcej osób poszukujących nie tylko pomocy, ale też fachowych porad, wsparcia, także w kwestiach doboru sprzętu i akcesoriów, które mają służyć najmłodszym. To, że rodzicom zależy na fachowej wiedzy, widzę też choćby w trakcie warsztatów, jakie mam przyjemność prowadzić.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, jaki wpływ na zdrowie mamy i dziecka ma cesarskie cięcie oraz jakie jest ryzyko ciąży po 40. roku życia. Przeczytaj również, jak wybrać najlepsze krzesełko do karmienia i jak skompletować eko-wyprawkę

Kup dostęp od 2,50 zł
okładka 10/19
KOMENTARZE