Nawał pokarmu - kiedy się go spodziewać?

2013-05-20 15:39 Agnieszka Włodarek, nasz ekspert: mgr Katarzyna Gontarek, położna, międzynarodowy konsultant laktacyjny, www.rodzimy.com.pl
Karmienie piersią i laktacja: fakty i mity
Autor: photos.com

Nawał pokarmu to stan fizjologiczny, a nie powód do zmartwień – przekonuje Katarzyna Gontarek, doradca laktacyjny. Jednak początki laktacji bywają trudne. Najpierw młoda mama martwi się, że maluch się nie najada, później musi sobie poradzić z nadmiarem pokarmu w piersiach. Zobacz, jakie są przyczyny nawału pokarmu i jak sobie radzić z przepełnieniem piersi.

Nawałem pokarmowym lub mlecznym nazywamy napięcie gruczołu piersiowego spowodowane wzmożoną produkcją pokarmu. I choć ten stan może być dla młodej mamy nieco kłopotliwy, stanowi przede wszystkim powód do radości – organizm jest gotowy do naturalnego karmienia malucha.

Okłady z kapusty i inne sposoby na nawał pokarmu >>

Kiedy się spodziewać nawału pokarmu?

– Występuje zazwyczaj w drugiej lub trzeciej dobie po porodzie. Jednak bywa i tak, że pojawia się z opóźnieniem, zazwyczaj wtedy, gdy w czasie porodu występowały sytuacje, które zestresowały kobietę. Wszystko dlatego, że proces wypływu mleka jest związany między innymi z produkcją hormonów – oksytocyny i prolaktyny – a stres blokuje wydzielanie tych hormonów. Dlatego jeśli kobieta miała cesarskie cięcie, zwłaszcza nieplanowane, albo jeśli poród naturalny przedłużał się i był związany z licznymi interwencjami medycznymi, produkcja mleka może być zakłócona. Wtedy nawał może się pojawić nawet w szóstej dobie po porodzie.

Jakie są objawy nawału pokarmu?

– Piersi się powiększają, robią się ciężkie i nieco cieplejsze niż zwykle. Gdy lekko uciśniemy otoczkę brodawki, strużka mleka płynie swobodnie. A kiedy dziecko zacznie ssać, wyraźnie słychać, jak przełyka pokarm.

Czytaj też: Po co właściwie karmić dziecko piersią?

Wiele przyszłych mam obawia się nawału. Czy rzeczywiście powinno się go traktować jak chorobę?

– Nie jest to powód do zmartwień. Tylko niektóre kobiety tuż po porodzie czują, że pokarmu w piersiach jest dużo. Większość martwi się, że – przeciwnie – maluch się nie najada. Kiedy więc przychodzi nawał i piersi w końcu wypełniają się mlekiem, pacjentki oddychają z ulgą. Nawał mleczny to stan fizjologiczny. Trzeba tylko wiedzieć, jak się zachować, żeby dolegliwości były jak najmniej uciążliwe.

Jak sobie radzić z przepełnieniem piersi?

– Trzeba systematycznie je opróżniać, żeby nie doprowadzić do zastoju pokarmu. Najlepiej pomoże mamie noworodek, prawidłowo przystawiany do piersi i efektywnie ssący. Dobrze byłoby karmić go jak najczęściej, nawet 10–12 razy na dobę. Radzę mamom, aby w tym początkowym okresie budziły dziecko na karmienie.

Czytaj też: Dlaczego niemowlę je co godzinę? 5 ciekawostek o trawieniu

A jeśli noworodek odmawia współpracy i nie opróżnia piersi w wystarczającym stopniu?

– Jeżeli w czasie nawału mlecznego pokarmu jest dużo więcej, niż potrzebuje maluch, mamie pozostaje skorzystać z laktatora. Uczulam jednak pacjentki, aby odciągały niewielkie ilości mleka, tylko tyle, by poczuć w piersiach ulgę. Jeśli będą odciągać za dużo, mogą doprowadzić do nadprodukcji pokarmu. Takiego problemu nie ma, jeśli współpraca noworodka z mamą w kwestii karmienia dobrze się układa, bo wtedy z laktatora nie trzeba korzystać. Warto więc zachęcać malucha do ssania, podsuwając mu pierś, łaskocząc dłonią policzek lub pod brodą. Stanowczo nie powinno się w tym okresie podawać dziecku sztucznych mieszanek ani smoczków uspokajaczy – to zmniejsza ochotę malucha na ssanie matczynej piersi.

>> Laktator elektryczny czy ręczny? TOP 5 laktatorów sprawdzonych i polecanych przez mamy >>

Zdarza się, że w czasie nawału mama i dziecko są rozdzieleni. Co wtedy powinna robić kobieta, żeby utrzymać laktację?

– Bywa, że maluch jest chory albo urodził się jako wcześniak i jest za słaby, by samodzielnie ssać. Jednak nawet w czasie rozłąki mama może przygotować się do naturalnego karmienia, szczególnie w czasie nawału. Najlepiej, aby korzystając z laktatora, odciągała pokarm około ośmiu razy na dobę, dostosowując jego ilość do tej, jaką dziecko spożywa w czasie pierwszych dni życia. Na przykład w trzeciej dobie życia to  30 mililitrów, w czwartej 40, a po upływie dwóch tygodni zapotrzebowanie noworodka dochodzi do 800 mililitrów na dobę i już się nie zmienia. Za to z czasem zmienia się skład mleka, dostosowując się do potrzeb rosnącego dziecka.

Co robić, jeśli piersi w nawale bolą mimo systematycznego opróżniania?

– Najczęściej stosowane i najskuteczniejsze są zimne okłady. Najlepiej stosować je pół godziny po każdym karmieniu.  W roli kompresu sprawdzi się na przykład zwykła mrożonka zawinięta w suchą tetrową pieluchę. A jeszcze lepsza będzie pielucha zmoczona zimną wodą albo schłodzone liście świeżej kapusty, które doskonale dopasują się do kształtu piersi. Takie okłady zmniejszają obrzęk piersi i łagodnie hamują laktację. Młode mamy słyszą czasem rady, aby w czasie nawału masować piersi albo stosować ciepłe okłady, ale nie ma żadnych badań, które potwierdzałyby, że to jest skuteczna metoda, dlatego ja takich rozwiązań nie zalecam.

Jakie objawy powinny zaniepokoić mamę, jeśli wystąpią podczas nawału?

– Kiedy pojawia się ostry ból lub zaczerwienienie piersi. Albo kiedy kobieta zaczyna gorączkować. Powodem do niepokoju jest, jeśli piersi są przepełnione, a mimo to pokarm nie wypływa swobodnie, gdy naciska się otoczkę brodawki albo gdy dziecko ssie. Wszystkie te symptomy świadczą, że nawał jest źle prowadzony i doszło do komplikacji. Nawał może przekształcić się w zastój, kiedy mleko nie wypływa, a ten w zapalenie piersi. Wtedy oprócz bardzo wysokiej temperatury mama może odczuwać dreszcze i objawy grypopodobne. Stan zapalny trzeba niekiedy leczyć antybiotykiem. Dlatego warto działać natychmiast, gdy nawał się rozpoczyna, żeby ustrzec się kłopotu.

Czy wszystkie młode matki mają po porodzie objawy nawału mlecznego?

– Zdecydowana większość, choć jego przebieg i nasilenie mogą być różne. Jest jednak pewna grupa kobiet, może to być około 10 proc., u których nawału się nie stwierdza, a laktacja jest bardzo słaba lub nie występuje wcale. Może to być związane na przykład z niedostatkiem w organizmie hormonów, bez których naturalne karmienie nie jest możliwe. Istnieją metody, aby i w takich wypadkach laktację pobudzać, ale niestety nie zawsze się to udaje.

Jak długo trwa nawał mleczny?

– Jeżeli jest dobrze prowadzony, kobieta odczuwa dyskomfort związany z przepełnionymi piersiami mniej więcej przez dwie doby. W tym czasie może wytwarzać nawet dziesięć razy więcej mleka niż potrzebuje dziecko. Warto to wykorzystać, przygotowując zapasy z odciągniętego mleka. W zamrażarce można je przechowywać nawet trzy miesiące i mieć gotowe porcje, gdy pokarm będzie potrzebny w czasie nieobecności mamy w domu. Nawał to czas, gdy da się sterować laktacją i ustawiać ją tak, by wykarmić jedno, dwoje, a nawet troje dzieci. Po tym trudnym czasie jest już tylko lepiej, a po dwóch, trzech tygodniach laktacja się zwykle stabilizuje. Po kłopotach zostaje tylko wspomnienie.

Jak używać laktatora? Zobacz film

miesięcznik "M jak mama"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, jak jakie prawa i przywileje mają ciężarne zatrudnione na etacie, a także: co pomoże ci urodzić naturalnie i jak wspierać wcześniaka. Przeczytaj również, jaką matę edukacyjną kupić niemowlakowi.

Kup dostęp od 2,50 zł
okladka m jak mama 09/19
KOMENTARZE