Jakość powietrza w mieszkaniu

2008-05-22 17:01 Anna Jarosz

To, czym oddychasz, wywiera ogromny wpływ na twoje zdrowie. Kto sypia w zadymionym pokoju i korzysta z chemicznych odświeżaczy, powinien się liczyć z tym, że wszystkie szkodliwe substancje osiądą w jego płucach. Dorosły człowiek codziennie wykonuje 22 tys. oddechów, wchłaniając od 15 do 20 tys. litrów powietrza. Z każdym oddechem wdychamy od 40 do 75 tys. cząsteczek kurzu. Jeden gram kurzu zawiera 700 mln różnych cząsteczek, które mogą stanowić ogromne zagrożenie dla zdrowia.

Malutkie włoski rosnące w nosie zatrzymują największe drobiny z zanieczyszczonego powietrza. Pozbędziemy się ich, czyszcząc starannie nos. Jeśli się przedostaną dalej, trafią do krtani, skąd mogą być usunięte razem ze śliną. Jeszcze z oskrzeli mogą być wyrzucone w naturalny sposób. Jednak najdrobniejsze cząstki trafiają aż do płuc. Pył, który w nich osiada, jest przyczyną wielu chorób, a niekiedy nawet śmierci. Zwiększenie stężenia pyłu w powietrzu o 10 mikrogramów na jeden metr sześcienny powoduje wzrost liczby zgonów od 0,5 do 1 proc., ataków astmy jest więcej o 10 proc., zaś przypadków zapalenia oskrzeli o 25 proc. Zanieczyszczone powietrze może również wpływać na rozwój chorób układu sercowo-naczyniowego.
Wyodrębniono nawet nową chorobę, która wiąże się z długim przebywaniem w pomieszczeniu z zatrutym powietrzem. Nazwano ją zespołem chorych budynków. Objawy przypominają grypę, a kolejne ataki systematycznie niszczą system odpornościowy.

Apetyczna kuchnia

Czyste powietrze zapewni nam dobry wyciąg. Opłaca się go zainstalować, by rzadziej malować ściany, wymieniać szafki i zmywać tłusty kurz. Wyciąg o dużej mocy uchroni nas także przed wędrówką kuchennych zapachów po mieszkaniu.
Ze względu na zdrowie w kuchni nie należy używać odświeżaczy w dezodorancie. Rozpylone drobiny mogą osiadać na jedzeniu, zmieniać jego smak, a nawet być przyczyną zatrucia pokarmowego. Żelowy odświeżacz powietrza można trzymać jedynie w szafce, gdzie jest wiaderko ze śmieciami.
Apetyczne wonie uzyskamy, wieszając wiązki ziół. W cieple i wilgoci, której w kuchni nie brakuje podczas gotowania, bardzo miło pachnie mięta, rozmaryn, majeranek i bazylia. Nieprzyjemne zapachy wypędzi z kuchni także gotowanie ziół. Wystarczy do wody wrzucić garstkę liści mięty czy gałązkę rozmarynu, doprowadzić do wrzenia i zostawić na noc.

Dobrze wiedzieć

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że grozi nam epidemia złej jakości powietrza w biurach, domach, kawiarniach i salach konferencyjnych. Zawiera ono od 4 do 10, a niekiedy nawet 100 razy więcej toksycznych substancji niż powietrze na zewnątrz. Z materiałów budowlanych oraz mebli ulatniają się toksyczne substancje – formaldehyd, ołów, węglowodory aromatyczne. W powietrzu mieszają się z drobinami wełny, bawełny, kurzu, pyłkami roślin, zarodnikami grzybów. Organizm nie umie ich usunąć, odkładają się więc w naszych płucach.

Pachnąca łazienka

Tu często powstają wybuchowe mieszaniny zapachów. Stosując dezodoranty, żele czy kosteczki zapachowe trzeba uważać, by nie wyprodukować jeszcze gorszej mieszanki. Jeżeli w łazience nie ma okna, można ustawić pojemnik z żelem zapachowym lub rozwiesić woreczki z suszonymi kwiatami, ziołami czy przyprawami, a na noc zostawiać otwarte drzwi, by pomieszczenie dobrze się wywietrzyło. W wilgoci bowiem intensywniej odczuwamy wszystkie ostre zapachy.
W awaryjnych sytuacjach można użyć dezodorantu w aerozolu, ale potem uciekamy z łazienki, by nie wdychać wilgotnych drobin freonu.

Konieczne nawilżanie

Zimą dotkliwiej odczuwany skutki przebywania w suchym powietrzu. Skóra piecze i swędzi. Wysychają śluzówki nosa i gardła, a stąd prosta droga do infekcji układu oddechowego. Jeżeli zaobserwujesz u siebie takie objawy, najprawdopodobniej w twoim mieszkaniu jest zbyt mało wilgoci. Kiedy spada poniżej 40 proc., ustają ruchy rzęsek i do płuc przedostaje się więcej zanieczyszczeń.
Co wtedy robić? Można wieszać na kaloryferach mokre ręczniki lub pojemniki z wodą. Aby uzyskać prawidłową wilgotność powietrza w pomieszczeniu o powierzchni 30 m kw., trzeba w ciągu doby odparować 5 litrów wody. Wygodniej zatem byłoby kupić nawilżacz, który zagwarantuje 45-55 proc. wilgotności w mieszkaniu.
Z nawilżaniem nie można jednak przesadzać - wilgotność wyższa niż 60 proc. sprzyja rozwojowi bakterii, grzybów i roztoczy.

W domu palacza

Nawet on nie lubi zadymionych i nie wietrzonych pomieszczeń. Środków neutralizujących zapach dymu jest wiele. Do najskuteczniejszych należą te z serii Anti-Tabacco, dostępne w postaci sprayu i żelu pochłaniającego stopniowo dym. Substancja używana do usuwania dymu tytoniowego nie jest szkodliwa. Wchodzi w reakcję chemiczną z dymem i eliminuje go. W pokoju pozostaje przyjemny zapach.
Nieprzyjemnej woni pozbędziemy się też, jeśli spalimy w miseczce igły sosnowe lub świerkowe. Można dodać do nich kawałek skórki pomarańczowej lub kilka goździków.

Wietrzenie to podstawa

Najprostszym sposobem uzyskania czystego, a więc zdrowego powietrza jest wietrzenie domu - przynajmniej przez 15 minut kilka razy dziennie. Wymówką nie może być deszcz ani mróz (zwłaszcza że niska temperatura zabija wszędobylskie roztocza). Zwolnić z tego obowiązku można tylko alergików w okresie kwitnienia lub pylenia roślin, na które są uczuleni.

Ani ciepło, ani zimno

Idealna temperatura w ciągu dnia nie powinna przekraczać 21-22 st. C. Wtedy czujemy się najlepiej – nie jesteśmy ospali ani rozdrażnieni. Przy 20 st. przemiana materii jest spokojna, gruczoły potowe pracują wolniej, organizm nie musi się zbytnio wysilać, nasza skóra nie odbiera żadnych niemiłych bodźców. Natomiast do spania najlepsza jest temperatura 18 st. C.

Tego nie rób

  • Tak popularne obecnie kadzidełka są wrogiem naszych płuc. Dym, który wydzielają podczas żarzenia, jest bardziej niebezpieczny niż tytoniowy: gęstszy, łatwiej osiada, przykleja się do wnętrza pęcherzyków płucnych. Wdychanie go może nie tylko podrażnić gardło i krtań, wywoływać silne bóle głowy, ale także być przyczyną początków obturacyjnej choroby płuc, która jest równie niebezpieczna jak rak.
  • Przy odświeżaniu powietrza w domu dezodorantami trzeba zachować ostrożność. Po rozpyleniu środka najlepiej wyjść z pomieszczenia, odczekać kilkanaście minut i następnie dobrze je wywietrzyć. Wprawdzie producenci zapewniają, że substancje zawarte w odświeżaczach nie są szkodliwe, ale lepiej ich nie wdychać. W każdym dezodorancie znajduje się też freon, który zdrowiu nie służy.

Nastrój i aromaterapia

Świece zapachowe (także ze środkami neutralizującymi dym tytoniowy) można dobrać według własnego gustu. Nie są tanie, ale mają tę zaletę, że palą się wolno. To zresztą pozwala dokładnie oczyścić powietrze. Wybierajmy świece z parafiny i aromatyzowane naturalnymi olejkami.
Bardzo przyjemnie jest przebywać w pomieszczeniu, gdzie palą się świece z wosku pszczelego. Choć nie jest to niestety propozycja dla osób uczulonych na miód. Alergicy miewają w takich sytuacjach kłopoty z oddychaniem.
Warto stosować olejki eteryczne. Są produkowane z kwiatów, liści, kory, nasion lub owoców roślin. Kilka kropli olejku wlewa się do wgłębienia w kominku – specjalnym naczyniu do aromaterapii. Wcześniej wlewa się do niego przegotowaną wodę, a pod spodem zapala płaską świeczką. Z ciepłego olejku uwalniają się lotne substancje, które oddziałują na mózg, przenikają też przez skórę i błony śluzowe do układu krwionośnego. Wpływają na nastrój i samopoczucie, łagodzą dolegliwości. Mogą odkażać, pobudzać lub uspokajać, ułatwiać koncentrację lub zasypianie. Pamiętajmy, by wybierać tylko olejki naturalne. Syntetyczne, które pachną podobnie, nie działają.
Aby odświeżyć powietrze, a przy okazji poprawić sobie nastrój, można zapalać aromatyczne lampki oliwne. Odpowiednio dobrany, miły zapach pozwoli się odprężyć i zregenerować siły. Do lampek używajmy tylko oliwy z wyciągiem roślinnym. Unikniemy wtedy niezdrowego kopcenia knota.

Więcej jonów

Nasze zdrowie i samopoczucie zależy od ładunków elektrycznych w powietrzu. Pracujące urządzenia elektryczne sprzyjają powstawaniu jonów dodatnich, które pogarszają naszą fizyczną i psychiczną kondycję. Jony dodatnie wytwarzają odbiorniki telewizyjne i radiowe, systemy radarowe, komputery, spaliny oraz dym tytoniowy.
Zdrowiu sprzyjają natomiast jony ujemne. W naturze wytwarzane są przez promienie słoneczne, fale morskie, wodospady, w czasie burzy. Dobrze zjonizowane powietrze jest czyste, zawiera mniej bakterii i pozwala szybciej regenerować organizm.
Najprostszy domowy jonizator to bryła soli kamiennej. Można też kupić lampy, które emitują ujemne jony. Niezapalone są minijonizatorami, ale gdy bryła soli zostanie podgrzana przez ciepło płynące z żarówki, wydziela się nawet o 300 proc. więcej ujemnych jonów.

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W magazynie Dziecko Zakupy i My: ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży, a także inspiracje i porady dla całej rodziny! Sprawdź, jak zadbać o najbliższych – czytaj już za 3 zł!

Sprawdź
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE