Rysowanie jest BLE. Co robić, gdy dziecko nie lubi podstawowych aktywności?

Ktoś kiedyś powiedział, że dzisiejsi rodzice nie mają łatwego zadania. Z każdej strony „atakowani są” przez media, które każą dbać o wszystkie sfery rozwoju dziecka. Mamy stymulować, edukować, wspierać, rozwijać… czasem w tym wszystkim powstaje jednak pytanie: „a gdzie są uwzględnione predyspozycje malca?”. No właśnie – co zrobić, gdy pani z przedszkola mówi nam, że nasza Zuzia czy Pawełek fatalnie rysują albo nienawidzą zajęć tanecznych?

Dla jednych rodziców jest to natychmiastowy sygnał, że warto działać, by „naprawić sytuację”. Drudzy lekceważąco machają ręką, mówiąc: „wszystkiego kochać nie musi!”. Po której stronie leży racja?

>> Dzieci, które dużo rysowały, szybciej uczą się pisania >>

Rysowanie a predyspozycje dziecka

Predyspozycje dziecka, czyli wyraźne preferencje w stronę podejmowania jednych aktywności i unikania innych, pojawiają się już u malców w wieku przedszkolnym. To na ich podstawie możemy stwierdzić, czy nasza pociecha ma szansę być w przyszłości np. inżynierem czy raczej kimś o zdolnościach humanistycznych.

Predyspozycje dziecka możemy dostrzec już w jego zabawie. Niektóre dzieci uwielbiają gry i zabawy polegające na analizie, budowie, łączeniu szczegółów – to maluchy kochające składać budowle z klocków czy uwielbiające puzzle. Inne z kolei nie lubią tego typu czynności i wolą raczej rysowanie, malowanie, zabawy polegające na odtwarzaniu ról.

Nie można ocenić tego, która z tych sfer jest „lepsza”, każda jest dziecku potrzebna do rozwoju i w każdej istnieje duży potencjał pod kątem przyszłego zawodu – jeśli aż tak daleko wybiegamy w przyszłość.

Wielu specjalistów twierdzi, że warto wspierać predyspozycje dziecka, ale rzadko padają słowa o tym, co robić, gdy inna sfera okazuje się słabsza. Czy wspierać ją kosztem ulubionych zajęć malucha? Zmuszać do pewnych aktywności czy zwyczajnie odpuścić?

>> Nauka czytania i pisania łatwiejsza dzięki muzyce? >>

Rysowanie: nie musi być perfekcyjnie, ale trzeba znać podstawy

W przypadku, gdy mamy do czynienia z małym „analitykiem”, rodzice mają tendencje do ignorowania sygnałów mówiących o brakach w sferze np. rysowania. „Kto przejmowałby się takimi drobiazgami, ja też nie lubię rysować i cóż z tego?”. To jednak nie do końca tak.

Rysowanie i wszelkie zajęcia manualne są częściowym ćwiczeniem dla ręki przed podjęciem trudnej sztuki pisania. Jeśli poproszone o pokolorowanie czy narysowanie obrazka zawsze będzie odpowiadało „nie”, to potem trudniej będzie mu utrzymać rękę i ołówek we właściwy sposób – gdy będzie to już wymagane w szkole.

Podobnie jest w drugą stronę. Malec niecierpiący układania puzzli czy innych zajęć wymagających skupienia, jeśli nie będzie do nich motywowany, to później może mieć kłopoty ze skupieniem się na lekcji. A tutaj już przecież nikt nie będzie pytał, czy nasza pociecha ma ochotę siedzieć grzecznie w ławce, czy nie. To naturalny szkolny wymóg.

Jest też drugi aspekt sytuacji. Fakt, że powinniśmy wspierać słabsze strony pociechy nie oznacza bynajmniej, że ma ona w danej sferze stać się ekspertem. Absolutnie nie! Złotym środkiem jest wymaganie spełnienia podstawowych oczekiwań, ale na pewno nie odpuszczanie. Przykład – „nie musisz kolorować super dokładnie, ale kolory muszą się tutaj pojawić”.

>> Jak urządzić pokój dziecka, żeby mogło... rysować po ścianie? >>

Rysowanie: jak wspierać motywację dziecka?

Jeśli nasza pociecha ma duży problem z podejmowaniem pewnych czynności, to warto uznać to jako problem. Bagatelizowanie go może utrudnić dziecku start szkolny, zatem warto odpowiednio zareagować.

Przede wszystkim konieczne jest omówienie problemu z przedszkolanką. Wspólna strategia postępowania ma tutaj niebagatelne znaczenie. Ustalcie zakres zajęć, w których nie lubi uczestniczyć malec i akceptowalne minimum (przykład jak z rysowaniem). Warto też wymieniać się doświadczeniami na temat motywowania dziecka albo jego karania. Nie każda czynność musi bowiem być nagradzana. Jeśli smyk np. nie pokoloruje obrazka, to w domu nie będzie bajki.

Warto jednak zachęcić dziecko jak najbardziej pozytywną motywacją. Na przykład – malec nie lubi rysować, ale kocha bajkę o Supermanie. Można zatem znaleźć mu kolorowankę, która będzie przedstawiała właśnie ulubionego bohatera. A dziecku, które kocha lalki Barbie, ale nie cierpi puzzli, można kupić takie, które układają się właśnie w obraz ukochanej laleczki.

Dużo zależy od naszej pomysłowości. Warto ją poćwiczyć, by nakłonić dziecko do bardzo rożnych aktywności. Wspieranie mocnych stron jest bowiem ważne, ale tych słabych – także.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

NOWY NUMER! W magazynie Dziecko Zakupy i My: mnóstwo inspiracji dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży – nie tylko na Święta! W najnowszym numerze przeczytasz o wirusach, o dobrym śnie, diecie alergika i życiu bez telewizora.

Czytaj więcej
DZiM 12/20
KOMENTARZE