Dysleksja: przyczyny, rozpoznanie, terapia

2008-05-30 15:30 Katarzyna Szroeder-Dowjat

Tych uczniów chroni prawo. Ale nadal niektórzy uważają, że dysleksja to nowomodny wykręt przed wkuwaniem. Mogą dziecku zrobić krzywdę na całe życie. Dawniej dyslektyka nazywano zdolnym leniem. Taki bystry, a ma kłopoty z nauką. Czytając, duka. Pisząc, popełnia horrendalne błędy. Jak jakiś tępak albo niechluj. Ale nie jest tępy ani niechlujny. Stara się, zna zasady pisowni, pracuje więcej niż inni. I nic to nic nie daje. Efekty tych starań są mizerne. Ciągle obrywa pały.

Historia czytelniczki

– Maciek w przedszkolu był nadpobudliwy. Testy wykazały dysleksję. Zaczęliśmy chodzić na zajęcia terapeutyczne z panią pedagog i ćwiczyć w domu. Po każdych wakacjach wyraźnie było widać, że miał przerwę.Maciek zamienia “p” z “b”, “g” z “d”. Zamiast -ął pisze -oł, choć wie, że nie ma takiej końcówki. Bazgrze i ma kłopoty z obliczeniami (sam tok rozumowania jest dobry, lecz wynik zły). Nie słyszy podwójnych głosek, np. “codzienny” to dla niego “codzieny”. Siódemkę myli z jedynką, zarówno brzmieniowo (siedem – jeden), jak i graficznie (7 – 1). Czytanie go męczy.  – Przeglądałam codziennie jego zeszyty i ołówkiem zakreślałam słowa z błędami. Maciek musiał je odnaleźć w słowniku ortograficznym, podkreślić na czerwono i przepisać do specjalnego zeszytu, zaznaczając na kolorowo miejsce, w którym popełnił błąd. Na dole strony wpisywał w punktach zasady ortograficzne i gramatyczne. W tej metodzie chodzi nie tylko o utrwalenie poprawnej pisowni, ale o wyrobienie nawyku stałego przywoływania zasad ortograficznych podczas pisania i sprawdzania gotowego tekstu.

Dysleksja jeszcze niedawno przez wielu uważana była za pretekst dla leniwych. Dziecko z dysleksją, kiedy słyszy od nauczyciela: “mógłbyś, gdybyś tylko zechciał”, czuje się jak w pułapce. Nie może sprostać wymaganiom, cierpi z braku akceptacji. Jeśli nie uzyska pomocy w szkole i nie ma oparcia w rodzicach, jego wada się pogłębi. Gorzej. Dojdzie do zahamowania rozwoju intelektualnego. Taki uczeń przestanie się uczyć, zniechęci się – bo po co się męczyć, skoro i tak ponad dwóje nie wyskoczy. W końcu uwierzy, że się do niczego nie nadaje. Tak rodzą się kompleksy, zamykają szanse. Ktoś zaszczuty w szkole traci poczucie własnej wartości. Ktoś wybitnie zdolny nie może skończyć studiów.

Na czym polega dysleksja u dzieci?

Dlaczego dyslektykowi czytanie i pisanie sprawia tak niebywałą trudność? Ponieważ mylą mu się kształty i dźwięki – podobne litery i podobne brzmieniowo głoski. Nie pamięta wyglądu zapisanych słów, nie może więc poprawić błędów. Ten sam wyraz pisze w różny sposób.
– Starej kadrze wydaje się, że wystarczy uczniowi powiedzieć: napisz sto razy “który” przez "ó" kreskowane. Tymczasem dyslektyk za 101 razem napisze z błędem, a za 102 znów dobrze – mówi Małgorzata Dorosz, psycholog w gimnazjum, mama dyslektyczki.

Dobrze wiedzieć

Przyczyny dysleksji u dzieci

Nie ma obowiązującej teorii na ten temat. Wiadomo, że dysleksja częściej występuje u dzieci rodziców dyslektyków. W tym roku szwedzcy naukowcy zidentyfikowali gen DYXC1 w chromosomie 15. Jego uszkodzenie zwiększa prawdopodobieństwo dysleksji. Na pewno nie jest to jedyny gen odpowiedzialny za tę wadę, ale inne są jeszcze do odkrycia. Neurolodzy mówią też o przyczynach nabytych. Otóż dysleksja może być skutkiem mikrourazów mózgu i centralnego układu nerwowego, do których doszło w okresie ciąży, porodu lub tuż po nim.

Dyslektyk ma problem z koordynacją ruchów i ustaleniem kierunków. W dorosłym życiu nie umie się dwa razy jednakowo podpisać, więc miewa kłopoty w banku. Nie wyobrażasz sobie tego? Jeśli jesteś praworęczny, spróbuj napisać list lewą ręką. To tylko cząstka trudności dyslektyka!
Opisano je po raz pierwszy na przełomie XIX i XX wieku. W 1968 roku w USA na Światowej Konferencji Neurologów sformułowano definicję: dysleksja to “zaburzenie, które przejawia się niemożnością opanowania umiejętności czytania i pisania mimo dobrej inteligencji i dobrych warunków środowiskowych”.
W Polsce zaczęto o niej mówić w latach 70. Jeśli przejawia się u dzieci, jest nazywana dysleksją rozwojową. Z nią wiążą się dysortografia – trudności w opanowaniu poprawnej pisowni, w tym popełnianie błędów ortograficznych, dysgrafia – tzw. brzydkie pismo i dyskalkulia – trudności i z liczeniem.
Dysleksję ma 10–15 proc. polskich uczniów; nasiloną 3–4 procent. Cztery razy częściej dyslektykami są chłopcy niż dziewczynki.
Przeciętnie w każdej klasie jest 3–4 dzieci dyslektycznych, ale w niektórych regionach Polski nie ma ich wcale, ponieważ nie zostali zdiagnozowani – z powodu niewiedzy nauczycieli i rodziców, braku łatwego dostępu do poradni. Z kolei w dużych miastach, zwłaszcza w Warszawie i Krakowie, przeciętna jest dość wysoka. Wzbudziło to w kuratorium podejrzenia, że część uczniów “wyrabia sobie dyslektyczne papiery”, by mieć łatwiej podczas sprawdzianów i klasówek.

Dysleksja u dzieci: objawy ryzyka

Rodzicom najbardziej się rzucają w oczy błędy w zeszytach, mylenie liter, brzydkie pismo, które wyjeżdża z linijek. Ale wiele wcześniejszych sygnałów wskazuje na ryzyko dysleksji. – Ujawniają się już w niemowlęctwie – podkreśla Wojciech Brejnak. – Niektórzy rodzice cieszą się, że dziecko jest sprawne ruchowo, bo nie raczkowało, tylko od razu zaczęło chodzić. Tymczasem to może być właśnie sygnał ryzyka dysleksji, bo dziecko w ten sposób nie ćwiczyło ruchów naprzemiennych. Podobnie gdy dziecko (najczęściej chłopiec) zaczyna późno mówić i nieporadnie buduje zdania, rodzice niesłusznie się pocieszają, że chłopcom to się zdarza. Są też inne objawy:

  • problemy z orientacją kierunkową (mylenie, gdzie prawo, gdzie lewo),
  • nieustalona dominacja jednej strony ciała (dziecko jest oburęczne albo praworęczne, ale przez dziurkę patrzy lewym okiem, nastawia lewe ucho),
  • zaburzenia uwagi, pamięci (nie może zapamiętać dni tygodnia, pór roku, nauczyć się wierszyka),
Dobrze wiedzieć

W zależności od opinii upoważnionej poradni dyslektyk ma prawo do:

  • przedłużenia czasu egzaminu o połowę
  • czytania zadań na głos przez nauczyciela
  • pisania w oddzielnej sali
  • zmiany czcionki wydruku w arkuszu pytań
  • pisania drukowanymi literami
  • zaznaczania odpowiedzi bezpośrednio na arkuszach, bez przepisywania pytań

Opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej musi być aktualna i przekazana szkole nie później niż do końca września roku szkolnego, w którym odbywa się egzamin. Podstawa: Rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 21 III 2001 roku, zmienione 4 IV 2002 r. (Dz.U. nr 29/2001, p. 323 z późniejszymi zmianami). Zgodnie z nim nauczyciel ma obowiązek dostosować wymagania do wady ucznia (to nie znaczy zmniejszyć), uwzględnić opinię poradni i respektować jej zalecenia. Przy egzaminach na studia opinie nie są honorowane, bo nie ma przepisów, które by to regulowały.

  • niesprawność ruchowa, w tym manualna, zwłaszcza u chłopców: kłopoty z zapinaniem guzików, sznurowaniem butów, myciem rąk, jedzeniem za pomocą sztućców, utrzymaniem równowagi, nauką jazdy na rowerze, grą w piłkę lub w klasy,
  • “małpi chwyt”, za mocne lub za słabe przyciskanie ołówka,
  • nadruchliwość, imppsywność, niezrównoważenie emocjonalne,
  • trudności w budowaniu z klocków, układaniu puzzli,
  • notoryczne przekręcanie wyrazów i wady wymowy (dziecko sepleni, nie wymawia “r”, jąka się),
  • w szkole zapisywanie liter od prawej do lewej lub w odbiciu lustrzanym, zmienianie przedrostków i przyimków, przestawianie głosek, przekręcanie słów.
  • Diagnoza dysleksji – im wcześniej, tym lepiej

    Nie wierz, gdy o twoim dziecku mówią “za wcześnie na diagnozę” lub “wyrośnie z tego”. Z dysleksji się nie wyrasta, można ją tylko korygować. – Skuteczne pokonywanie dysleksji zależy od jak najwcześniejszego jej wykrycia i kompetentnej terapii – twierdzi Wojciech Brejnak, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Dysleksji. Aby się upewnić, że o nią chodzi, pedagog i psycholog muszą najpierw wykluczyć inne przyczyny trudności szkolnych: wady słuchu i wzroku, niedorozwój umysłowy oraz opóźnienia wynikające z zaniedbań wychowawczych w domu lub niewłaściwego nauczania.
    Dziecko małe, na pierwszym etapie nauki, ma prawo do pewnych błędów. Jak się rozpoznaje dyslektyków?
    Magdalena Stankiewicz, pedagog szkolny, dowiaduje się o nich zazwyczaj od nauczyciela klas I–III bądź polonisty w klasach starszych. – Zgłaszają, że dziecko ma problemy w pisaniu i czytaniu. Uzyskuję od rodziców zgodę na badanie psychologiczne i kieruję dziecko do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Psycholog robi testy i wydaje opinię, która wraca do nas za zgodą rodziców. W opinii są opisane problemy dziecka i zalecenia, jak z nim pracować. Dyslektyków mamy w szkole 90 na 226 uczniów.

    Są w Polsce nauczyciele, którzy mimo zaświadczenia z poradni nie mogą się powstrzymać od kąśliwych uwag i stawiania dwóch stopni: piątki za treść i pały za błędy. Bez sensu. Ale taryfa ulgowa też nie ma sensu, jeśli dziecko systematycznie nie ćwiczy i w szkole, i w domu.
    Jeśli dysleksji nie rozpozna się w porę, to w II klasie zaczynają się kłopoty, które z każdym rokiem będą większe.
    Czasem stopień dysleksji jest niewielki, wtedy dziecko tylko popełnia błędy ortograficzne. Bywają też ciężkie przypadki.

    – Mam ucznia z III klasy gimnazjum – mówi psycholog Małgorzata Dorosz. – Nie rozumiał tekstów, więc matka, zachęcona przez nauczyciela, czytała mu na głos. Wysiłek poszedł na marne, bo nie można niczego robić za dziecko. W rezultacie chłopak przed egzaminem do liceum nie czyta. Jest zdolny, zna się na komputerach, różne urządzenia rozbiera na części i składa z powrotem. Zwróciłam się do dyrekcji z prośbą o przyznanie mu lektora na egzamin. Bo on się skupia na samym składaniu liter w wyrazy i nie chwyta sensu. Egzamin będzie pisał w osobnej sali.

    Dysleksja u dzieci: terapia

    Rodzice muszą zadbać, by szkoła respektowała prawa należne dyslektykowi, ale przede wszystkim wspierać go na co dzień. I czynnie się włączyć w terapię.

    – Niektórym rodzicom się wydaje, że szkoła powinna wszystko poprawić – mówi Małgorzata Dorosz. – Ale to od nich najwięcej zależy, bo dziecko musi ćwiczyć codziennie. Trzeba tego przypilnować, sprawdzać zeszyty, chwalić za najdrobniejszy sukces i rozwijać mocne strony. To ma ogromne znaczenie. Jeden ze znanych dziennikarzy powiedział, że mógł skończyć liceum i studia i zostać redaktorem naczelnym dzięki żmudnej pracy matki i odpowiednim programom komputerowym.
    Praca z dyslektykiem odbywa się pod nadzorem specjalistów, ale rodzice mogą korzystać z wielu pomocy. Wydano wiele książek z ćwiczeniami korekcyjnymi. Są programy komputerowe polecane przez PTD: “Dyslektyk”, “Królik Bystrzak”. Można wysłać dziecko na kolonie terapeutyczne, a w szczególnych przypadkach, po konsultacji z neurologiem i logopedą, zastosować terapię farmakologiczną (lek nootropil usprawnia procesy zapamiętywania).

    Jeśli dziecko słabo czyta, powinno słuchać lektur z kaset (są nagrania dla niewidomych), ale również czytać samodzielnie po cichu i na głos. Konieczne bywa używanie przesłony – okienka przesuwanego od litery do litery. W starszych klasach wystarczą dwa kartoniki; jeden, żeby nie przeskakiwać do innej linijki, a drugi odsłaniający kolejne wyrazy.
    Dziecko bazgrzące jak kura pazurem powinno używać ołówka i gumki oraz specjalnej nasadki, wymuszającej prawidłowy układ trzech palców. I już od II klasy uczyć się pisania na komputerze.

    Dysleksja u dzieci: ćwiczenia, ćwiczenia, a nawet gimnastyka

    Nad ortografią trzeba pracować całe życie. Wszelkie puzzle i układanki rozwijają zdolność do analizy i syntezy wzrokowej. Rozetnij obrazek na cztery części i daj dziecku do złożenia, stopniowo rób coraz więcej części. Ćwicz koordynację ręki i oka – niech dziecko palcem, a potem mazakiem obrysowuj kontury wzoru. Grajcie w piłkę. Rozwijaj posługiwanie się językiem: dobieranie rymów, wydzielanie głosek ze słów, dzielenie wyrazu na głoski. Nie poprzestawaj jednak na własnych pomysłach – aby były skuteczne, zawsze konsultuj się z terapeutą.
    Pewne rodzaje ruchu stymulują wytwarzanie nowych połączeń między półkulami mózgu, poprawiają koordynację, płynność czytania, koncentrację uwagi i pamięć, aktywizują myślenie. Uwalniają od stresu, regulują oddech, dobrze wpływają na stabilność emocjonalną, wzmacniają poczucie własnej wartości. Dlatego logopedzi ćwiczą nie tylko aparat mowy, ale podczas zajęć uruchamiają całe ciało dziecka (m.in. metodą Dennisona). Wykonuje ono ruchy naprzemienne: dotyka prawym łokciem uniesionego lewego kolana i na odwrót. Albo kreśli w powietrzu kciukiem leżące ósemki. Tę gimnastykę dobrze poprzedzić masażem rozluźniającym i stosowaniem technik relaksacji. Dodatkowo zaleca się zdrową dietę (bez tłuszczów zwierzęcych, konserw, octu, nadmiaru słodyczy).

    miesięcznik "Zdrowie"
    Czy artykuł był przydatny?
    Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

    NOWY NUMER

    W nowym M jak Mama o tym, jak jakie prawa i przywileje mają ciężarne zatrudnione na etacie, a także: co pomoże ci urodzić naturalnie i jak wspierać wcześniaka. Przeczytaj również, jaką matę edukacyjną kupić niemowlakowi.

    Kup dostęp od 2,50 zł
    okladka m jak mama 09/19
    KOMENTARZE