Kombi uratuje Ci życie, czyli co daje samochód, do którego spakujesz wszystko

2019-11-13 10:31 Szymon Kępka
Kombi uratuje ci życie
Autor: Getty Images

W sprawach motoryzacji trzeba być twardym. Mądry wybór, dokładna kalkulacja potrzeb, żadnych przypadków. To coś jak szycie garnituru na wymiar. Chodzi o to, żeby dobrze wyglądać na zdjęciach rodzinnych ale przede wszystkim samemu czuć, że to jest to.

Nawet w najśmielszych snach nie posądzałbym samego siebie o to, że kiedykolwiek będę jeździł innym samochodem niż sportowe coupe. Czarne okulary, opuszczona szyba, łokieć na zewnątrz, król życia. Rzeczywistość jednak sprawia, że motoryzacyjne cwaniakowanie trzeba schować głęboko do szafy, wymontować butlę z nitro i przestawić się na rodzinny tryb prowadzenia samochodu.

Samochód to pewnego rodzaju źródło ojcowskiej niezależności. Co sobie wrzucisz do schowka to twoje: tu papierki po miętusach, tu karnet na myjnie, dwójnik do ładowarki, połowa batona na zapas. Ty rozdajesz karty. Decydujesz także, czy poodkurzasz tapicerkę teraz czy za rok i nikt o to awantury nie zrobi. Niestety jest tak, że nawet ten fragment twojego świętego spokoju zostanie
zagarnięty przez misję bycia ojcem. Serio. To jednak nie powód do strachu, bo trudności można pokonać. Jak?

Powierzchnia bagażowa

Oto możliwości, które mogą uratować nas przed motoryzacyjną banicją – w której raz za razem będziemy wybierać nudnego vana [bo dobry i się nie psuje] - a sąsiad. który sprowadził luksusową
dziesięcioletnią beemkę od kuzyna z Niemiec, wiecznie będzie miał większy szacunek na osiedlu od nas. Nie pozwólmy na to. Co wybrać?

Sportowe coupe z bagażnikiem dachowym

To ryzykowne rozwiązanie pokazujące, że dorastasz, ale nie chcesz dorosnąć. Calibra, w którą zainwestowałeś marki zarobione na truskawkach w Niemczech, nadal jeszcze jeździ i szkoda ją sprzedawać na części. I choć udało Ci się poderwać matkę swojego dziecka na sportowy wózek, to teraz potrzeby się zmieniają i zamiast basowej tuby, którą wozisz w bagażniku, teraz musi się tam znaleźć miejsce na wózek. Ale, niestety, w wielu przypadkach go tam nie ma. Jeśli bagażnik w coupe jest nieco większy, to w środku miejsca na fotelik nie uświadczysz.

Bagażnik dachowy jest jakimś wyjściem, ale raz: ma ograniczoną pakowność, dwa: nie jest poręczny, bo nic tam nie dorzucisz, trzy: po co Ci cała aerodynamika, spoilery i bajery, kiedy na dach kładziesz kwadratową trumnę. A nawet jeśli, jakimś cudem, znajdziesz pakowne coupe, to kiedy nawrzucasz tam wanienki, wózki, grzechotki, pieluchy, sześć walizek i dwanaście ton zabawek, to niskie zawieszenie sprawi, że jakikolwiek próg zwalniający okaże się nie do pokonania. Nie polecam, szkoda podwozia.

Pojemny sedan i składany wózek

Z jednej strony złoty środek, z drugiej sedan sedanowi nie równy. Do jednego zmieścisz sporo rzeczy, do innego dwie walizki i paka się nie zamknie. Rzecz rozbija się o wrzut do bagażnika. Jeśli otwiera się razem z tylną szybą - to spoko, jest szansa na spakowanie pralki bez rozmontowywania bębna. Jeśli jednak otwiera się tylko klapa i wrzut jest niezbyt szeroki, to warto sprawę przemyśleć.

Zgoda, zamiast dopasowywania samochodu do wózka, można wózek dopasować do samochodu i też będzie dobrze. Cały asortyment bobasa kupujesz w wersji składanej i jesteś uratowany. Przy okazji sedan sprawia, że możesz czasem pościgać się z kolegami i nie wygląda to dziwnie. Wtedy poważnie przemyśl montaż naklejki informującej, że dziecko w aucie, bo gdy podczas ucieczki przed policją ktoś z mundurowych to zobaczy, to zawiasy i dubeltowy mandat masz gwarantowane.

Kombi i po temacie

Kombi to delikatna kwestia, jak włosy Grzegorza Skawińskiego. Bo trzeba wyważyć funkcjonalność, wielkość gabloty i to żeby jakoś w miarę wyglądał. Oczywiście odpada tutaj dołożenie spoilera, bo jedyne ulepszenie tego typu to relingi montowane na dachu. Niezależnie od wyboru marki – kombi daje przewagę ogromu powierzchni bagażowej. Wrzucasz wózek, dopychasz wanienką, bagażnikowy tetris totalnie nie potrzebny, bo upychasz nogą i jakoś się zmieści.

Shooting brake

Kompromisem między karawanem, a zgrabnym tyłeczkiem są nadwozia typu shooting brake. Słowem takie zaokrąglone, usportowione kombi. Najczęściej trzeba sięgnąć głębiej do kieszeni, ale w opcji leasing albo wynajem nieco łatwiej takie cudo nabyć. Zwykłe, cywilne kombi na nocne wyścigi raczej się nie nada, ale z drugiej strony zyskujesz element zaskoczenia jeśli w twoim karawanie, pod maską siedzi 5 litrowy potwór. Wygrywając wyścig akurat zarobisz na paliwo, które spaliłeś, a emocje i zwycięstwo pozostaną. Kuszące.

Suv albo terenówka

Ta kategoria jest nieco zdradliwa, bo zawsze jak myślimy o suvie to zaraz, że dużo miejsca, że bagażnik super, że wszędzie wjedziemy – [jakbyśmy z dziećmi jeździli faktycznie po offroadach bez maka po drodze] i że w ogóle wygoda w połączeniu z siedzeniem wysoko, ponad zwykłymi posiadaczami osobówek. Nie zawsze jednak bywa tak kolorowo. Suvy,choć nowoczesne i pachnące nowością,rzadko oferują pakowny bagażnik.

Wnętrze może i przestronne, ale to też nie reguła. Podobnie jest z obiecywaną przez suvy wszędzie-jezdnością. Mały suvik nie zawsze ma napęd na cztery koła, prześwit może i większy niż normalnie, ale raczej pozwala na wjazd na wyższy krawężnik niż wyjazd z głębokiego błota. Warto wszystko posprawdzać niż ulegać modzie.

Z kolei terenówka – taka pełną gębą, z mechanizmem różnicowym, napędem na cztery kółka, to nie dość, że auto sporego gabarytu – więc parkowanie przy Pałacu Kultury trochę utrudnione, a koszty eksploatacji, jak się nie daj Boże coś popsuje, to zwykle spory wydatek. Z drugiej strony jak mieszkasz sobie pod lasem, chcesz zyskać autorytet sąsiadów odśnieżając drogi i przy okazji wozisz psa w aucie, to terenówka może być dla Ciebie.

Z autem jest jak z parą butów. Nie sztuka kupić jakiekolwiek. Ważne, żeby dobrze pasowały. I żeby rozmiar był dobry, i marka też ważna. Sztuką jest to, by butki były wygodne, pasujące do reszty stroju i jeszcze dodatkowo nie kosztowały pół pensji. Pewnie, że można kupić kilka par i w zależności od pogody, warunków i potrzeb wybierać konkretne. Ale czy można tak zrobić z samochodem? Można. Tylko kto zarobi kasę na te wszystkie miejsca parkingowe?

Więcej artykułów Szymona i innych odjechanych Ojców znajdziesz na stronie jestemtwoimstarym.pl

Szymon Kępka
Szymon Kępka
Reporterski mikrofon z 8 letnim bagażem doświadczeń radiowych i telewizyjnych. Jest tam gdzie trzeba być. Rzeczy niemożliwe realizuje od ręki, cuda natychmiast, paczka pieluch w niehandlową niedzielę? - proszę bardzo! Potrafi spakować wszystko i wszystkich do passata kombi. Prywatnie ojciec kilkumiesięcznej Marii. Pieluchy przewija szybciej niż mechanicy wymieniają koła w formule jeden.
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, co jeść w ciąży, by nie mieć anemii i jakie nazwisko może nosić nowo narodzone dziecko. Przeczytaj również o tym, jak uniknąć błędów przy karmieniu piersią i dowiedz się, co czuje rodzący się maluch

Kup dostęp od 2,50 zł
okladka m jak mama 1/20
KOMENTARZE