- Pierwsze kieszonkowe warto wprowadzać około 5.–6. roku życia.
- Popularna zasada zakłada przekazywanie tygodniowo niewielkiej kwoty za każdy rok życia dziecka.
- Eksperci odradzają wiązanie kieszonkowego z codziennymi obowiązkami domowymi.
- Metoda trzech słoików pomaga uczyć wydawania, oszczędzania i dzielenia się pieniędzmi.
- Nietrafione zakupy i pusty portfel są dla dziecka cenną lekcją zarządzania budżetem.
Ile dawać kieszonkowego na start? Prosty przelicznik
Kiedy w ogóle zacząć temat własnych pieniędzy? Dobrym momentem jest zazwyczaj czas, gdy maluch ma około 5 lub 6 lat, bo wtedy zaczyna rozumieć, że w sklepie nie dostaje się zabawek za darmo. Jak możemy przeczytać na portalu Scholastic, świetnie sprawdza się tu prosta reguła podawania dziecku drobnej kwoty za każdy rok jego życia, co w polskich realiach daje około 2 do 4 złotych tygodniowo na każdy rok.
Dla dziesięciolatka oznaczałoby to od 20 do 40 złotych tygodniowo do własnej dyspozycji. Kiedy ustalicie już ostateczną kwotę, warto przez kilka tygodni spisywać na kartce, na co wydajesz drobne podczas wspólnych spacerów z dzieckiem. Następnie dobrym pomysłem jest wybranie jednej lub dwóch rzeczy, takich jak popołudniowe przekąski czy małe figurki, i zaprzestanie kupowania ich z własnego portfela, by maluch sam zaczął je finansować z otrzymanych pieniędzy.
Pieniądze za sprzątanie pokoju. Dlaczego to zły pomysł?
Często wydaje nam się, że płacenie za wynoszenie śmieci zmotywuje dziecko do pomocy w domu, ale w rzeczywistości przynosi to zupełnie odwrotny skutek. Strona Uniwersytetu w Arizonie jasno tłumaczy, że domowe obowiązki uczą życiowej współpracy i budują pewność siebie, a wycenianie ich sprawia, że maluch sprząta tylko dla czystego zysku. W efekcie dziecko przestanie ci pomagać dokładnie w tym samym momencie, w którym uzbiera potrzebną mu kwotę i nie będzie już chciało dodatkowej gotówki. Kieszonkowe ma po prostu uczyć radzenia sobie z własnym budżetem, a pomaganie w domu to naturalna część życia w rodzinie. Jeśli jednak potrzebujesz pomocy przy jakichś wyjątkowych i cięższych pracach, zawsze możesz zaproponować dodatkową drobną zapłatę, aby maluch mógł szybciej odłożyć na droższą zabawkę.
Jak uczyć malucha zarządzania pieniędzmi? Metoda słoików
Aby nauka gospodarowania gotówką była dla dziecka w pełni zrozumiała, amerykańska mennica U.S. Mint proponuje świetną zabawę z trzema pojemnikami, które ułatwią planowanie domowych finansów:
- Słoik na wydatki bieżące, czyli pieniądze przeznaczone na drobne przyjemności takie jak gumy do żucia czy małe resoraki
- Słoik na oszczędności, w którym maluch bezpiecznie przechowuje gotówkę na droższą rzecz planowaną do kupienia w przyszłości
- Słoik na dzielenie się z innymi, skąd środki można przeznaczyć na drobną pomoc dla kogoś w potrzebie lub wrzucić do puszki charytatywnej
Do tej metody świetnie nadają się zwykłe słoiki, pudełka po butach czy papierowe torby z odręcznie naklejonymi napisami. Kiedy cel z jednego słoika zostanie w pełni osiągnięty, możecie usiąść przy stole i wspólnie ustalić z dzieckiem zupełnie nowe marzenie do zbierania.
Dziecko szybko wydaje oszczędności. Jak reagować na błędy?
Kiedy twoje dziecko dostaje do ręki pierwsze kieszonkowe, najpewniej zdarzy mu się szybko wydać wszystko na zupełnie niepotrzebne głupoty. Organizacja Child Mind Institute podpowiada, że to całkowicie naturalny etap rozwoju i właśnie w ten sposób dzieci najszybciej uczą się na własnych wpadkach. Dla nas jako rodziców bywa to trudne, ale warto czasem zacisnąć zęby i wykazać się ogromną cierpliwością, gdy obserwujemy takie nietrafione decyzje zakupowe.
Ogromnie ważne jest pozostawienie maluchowi przestrzeni na wypróbowanie różnych zachowań pod naszym bezpiecznym dachem, co pozwala mu na własnej skórze odczuć konsekwencje pustego portfela. Jeśli dziecko wyda całą gotówkę w jeden dzień i zabraknie mu na wymarzony wyjazd z kolegami na lody, lepiej nie dokładać mu brakującej kwoty z naszych oszczędności. Taka twarda i życiowa lekcja sprawi, że w kolejnym miesiącu o wiele mądrzej i ostrożniej zaplanuje wszystkie swoje rozrywki.