- Badanie z Uniwersytetu Yale wykazało, że brak zgody co do roli ojca w wychowaniu pogarsza rozwój społeczny i emocjonalny dziecka nawet o 43 proc.
- „Matczyna kontrola” to prosta droga do wypalenia rodzicielskiego, które według najnowszych danych dotyka już 57 proc. rodziców
- Analiza ekspertów z 2025 roku ujawnia, że za potrzebą kontrolowania partnera często stoją perfekcjonizm i niestabilność w związku po narodzinach dziecka
- Zdrowy coparenting oparty na współpracy jest kluczowym narzędziem do budowania silnej relacji i unikania typowych problemów w związku
Czym jest matczyna kontrola i dlaczego jest szkodliwa dla całej rodziny?
Znasz to uczucie, gdy partner próbuje ubrać dziecko, a ty wiesz, że robisz to lepiej i szybciej? To właśnie matczyna kontrola (ang. maternal gatekeeping), czyli świadome lub nieświadome kontrolowanie udziału ojca w opiece nad dzieckiem. Zaczyna się niewinnie, od poprawiania pieluchy, a kończy na przejmowaniu wszystkich obowiązków, bo „tak będzie prościej”.
Choć intencje mogą być dobre, skutki bywają poważne. Analiza opublikowana przez Moles-Kalt i współpracowników w 2024 roku wskazuje, że takie zachowanie obniża samoocenę ojca i jego poczucie kompetencji. To prosta droga do wypalenia rodzicielskiego, które według badań Ohio State University College of Nursing z tego samego roku dotyka aż 57 proc. rodziców. Presja bycia idealnym rodzicem i wzięcie na siebie zbyt wielu obowiązków najmocniej uderza właśnie w matki.
Perfekcjonizm i frustracja. Skąd bierze się potrzeba kontrolowania partnera?
Ta wewnętrzna „strażniczka” nie pojawia się znikąd i często działa poza naszą świadomością. Główne przyczyny, które zidentyfikowali badacze w publikacji Freitas i zespołu z 2025 roku, to: perfekcjonizm, gorsze samopoczucie psychiczne mamy, poczucie niestabilności w związku czy nawet jej wysoka samoocena jako rodzica. To wszystko sprawia, że poprzeczka dla taty zawieszona jest niezwykle wysoko.
Wspomniana wcześniej publikacja Moles-Kalt ujawnia ciekawy mechanizm: większość mam na początku zachęca partnerów do pomocy. Problem pojawia się z czasem, gdy narasta frustracja z powodu różnic w stylach opieki lub gdy relacja w parze zaczyna się psuć. Wtedy chęć oddelegowania zadań ustępuje miejsca potrzebie pełnej kontroli.
Gorszy rozwój i problemy z zachowaniem. Jak brak zgody w wychowaniu szkodzi dziecku?
Kiedy rodzice toczą cichą wojnę o to, kto i jak ma zajmować się dzieckiem, maluch odczuwa tego skutki najbardziej. Ważne badanie z Uniwersytetu Yale z 2024 roku wykazało, że gdy rodzice nie zgadzają się co do roli ojca, wyniki rozwoju społecznego i emocjonalnego dziecka są o 43 proc. gorsze. Co istotne, sygnałem alarmowym nie jest sam poziom zaangażowania taty, ale właśnie brak zgody i spójności między rodzicami.
Długofalowe konsekwencje są równie poważne. Badanie Nunes i współpracowników z 2025 roku pokazało, że w rodzinach z silnym kontrolowaniem przez matki nastolatki wykazują wyższy poziom agresji. Z kolei publikacja Children's Bureau z tego samego roku jasno wskazuje, jak nieoceniona jest rola ojca w wychowaniu. Zaangażowany tata to lepszy rozwój poznawczy dziecka, mniej problemów z zachowaniem u chłopców i niższe ryzyko problemów psychicznych u dziewcząt.
Polecany artykuł:
Jak odpuścić kontrolę i zacząć współpracować? Trzy filary dobrego coparentingu
Kluczem do zmiany jest budowanie zdrowej współpracy rodzicielskiej, czyli tak zwanego coparentingu, który pomaga uniknąć wielu problemów w związku po narodzinach dziecka. Jak wskazują eksperci z Worcester State University w badaniu z 2024 roku, wymaga to trzech filarów:
- otwartej komunikacji,
- ustalenia wspólnych zasad,
- wzajemnego szacunku dla różnych stylów wychowawczych.
Warto pamiętać, że tata, który bawi się z dzieckiem w bardziej fizyczny sposób, dostarcza mu równie cennych bodźców, co mama oferująca spokojniejszą opiekę. Zamiast relacji szef-asystent, warto postawić na prawdziwe partnerstwo oparte na zaufaniu i wspólnych celach.