- Badanie z 2025 roku ujawnia, że już prawie co piąty nastolatek cierpi na stałe szumy uszne spowodowane głośnym słuchaniem muzyki
- Uporczywe dzwonienie w uszach może prowadzić do problemów z koncentracją w szkole i ponad dwukrotnie zwiększać ryzyko stanów lękowych u nastolatków
- Eksperci wskazują, dlaczego słuchawki douszne stanowią znacznie większe zagrożenie dla słuchu twojego dziecka niż modele nauszne
- Kluczem do tego jak chronić słuch dziecka jest prosta zasada „90 minut przy 80 proc. głośności”, po której musi nastąpić przerwa
Szumy uszne u nastolatków. Skąd bierze się ta cicha epidemia?
Coraz więcej nastolatków skarży się na uporczywe piszczenie lub dzwonienie w uszach, czyli tak zwany tinnitus. Według alarmujących danych Światowej Organizacji Zdrowia z ubiegłego roku, ponad miliard młodych ludzi na całym świecie jest narażonych na nieodwracalną utratę słuchu. Głównym winowajcą są niebezpieczne nawyki słuchania muzyki, zwłaszcza przez słuchawki.
Skalę problemu potwierdza badanie opublikowane na łamach jednego z czasopism naukowych w 2025 roku, które wykazało, że już 18,3 proc. nastolatków cierpi na stałe szumy uszne. Co więcej, aż troje na czworo z nich doświadcza tymczasowego piszczenia po przebywaniu w hałasie, co jest wczesnym sygnałem ostrzegawczym i może wskazywać na pierwsze objawy uszkodzenia słuchu u dziecka. To cicha epidemia, której skutki mogą towarzyszyć naszym pociechom przez całe życie.
Słuchawki douszne czy nauszne? Który model jest bezpieczniejszy dla słuchu nastolatka?
Choć wygodne i dyskretne, to właśnie słuchawki douszne, wkładane bezpośrednio do kanału słuchowego, stanowią większe zagrożenie niż ich nauszne odpowiedniki. Dzieje się tak, ponieważ dostarczają dźwięk w skoncentrowanej formie prosto na błonę bębenkową. Taka budowa sprawia, że nawet przy tej samej głośności ustawionej na urządzeniu, ucho otrzymuje znacznie silniejszy bodziec.
Analizy ekspertów w dziedzinie akustyki precyzyjnie wyjaśniają ten mechanizm, wskazując, że słuchawki douszne potrafią zwiększyć ciśnienie akustyczne w uchu o 10-15 decybeli w porównaniu do modeli nausznych. Co ciekawe, nawet minimalna zmiana głębokości ich umieszczenia (zaledwie o dwa milimetry) może drastycznie wpłynąć na poziom ciśnienia dźwięku. To sprawia, że ich używanie jest znacznie bardziej ryzykowne i trudniejsze do kontrolowania, a ból ucha od słuchawek może być pierwszym sygnałem alarmowym.
Jak szumy uszne wpływają na wyniki w szkole i zdrowie psychiczne nastolatka?
Szumy uszne to nie tylko dokuczliwy dźwięk, ale także przyczyna realnych problemów w codziennym funkcjonowaniu nastolatka. Badanie Lifelines Cohort Study z 2024 roku wykazało, że młodzi ludzie z tinnitusem mają znacznie większe trudności z koncentracją na lekcjach i szybciej się męczą. Dodatkowo może u nich występować tak zwana „ukryta utrata słuchu”, która nie jest wykrywana podczas standardowych badań audiometrycznych, a objawia się problemami ze zrozumieniem rozmowy w hałaśliwym otoczeniu, na przykład na szkolnej stołówce.
Uporczywe dzwonienie w uszach negatywnie wpływa również na zdrowie psychiczne i samopoczucie. Według wspomnianej analizy, u nastolatków zmagających się z szumami usznymi aż 2,4-krotnie częściej występują problemy takie jak lęk czy stany depresyjne. Problem ten rzadko jest zgłaszany przez same dzieci, o czym świadczą dane z NIH z 2024 roku, dlatego tak ważna jest czujność rodziców i rozmowa na ten temat.
Polecany artykuł:
Zasada „90 minut przy 80 proc. głośności”. Jak ustalić z dzieckiem bezpieczne limity?
Kluczem do tego, jak chronić słuch dziecka, jest ustalenie jasnych i zrozumiałych zasad, popartych konkretnymi argumentami. Światowa Organizacja Zdrowia określiła, że bezpieczny poziom hałasu dla naszych uszu to 75 decybeli przez maksymalnie 40 godzin tygodniowo. Niestety, wiele smartfonów generuje dźwięk o natężeniu 94-110 dB, co może uszkodzić słuch już po kilku minutach. Dobrym pomysłem może być umówienie się z nastolatkiem na zasadę „90 minut przy 80 proc. głośności”, po której następuje obowiązkowa przerwa na regenerację uszu. Świetnym rozwiązaniem są też słuchawki z aktywną redukcją szumów (ANC). Jak wskazują badania NIH z 2024 roku, pozwalają one utrzymać bezpieczny poziom głośności nawet w metrze czy autobusie, eliminując potrzebę „przekrzykiwania” hałasu otoczenia.