Anna Wendzikowska zdradza jak uczy dzieci szacunku do pieniędzy. Podejście może szokować, ale… działa

Mogłoby się wydawać, że dzieci znanych (a przy tym dość majętnych) rodziców mają wszystko na wyciągnięcie ręki. W końcu zakup nowej zabawki czy niezliczonej ilości ubrań to żaden wydatek. Anna Wendzikowska przekonuje, że u niej w domu tak to nie wygląda.

Anna Wendzikowska zdradza jak uczy dzieci szacunku do pieniędzy. Podejście może szokować, ale… działa
Autor: Screen Instagram @aniawendzikowska/ Archiwum prywatne Anna Wendzikowska zdradza jak uczy dzieci szacunku do pieniędzy. Podejście może szokować, ale… działa

Pieniądze to wciąż temat tabu, bo jak wynika z badań, ponad połowa Polaków nie rozmawia o nich nawet z najbliższymi. Kiedy kolejny raz dziecko prosi w sklepie o zabawkę, wielu rodziców stresuje sytuacja, w której muszą mu publicznie odmówić zakupu.

Maluch, który nie rozumie, co ile kosztuje i na jaki wydatek jego rodzic może sobie pozwolić, czuje się rozczarowane, gdy słyszy odmowę. Stąd zabawne dziecięce hasła w stylu "nie masz pieniędzy? To wyjmij z bankomatu". Anna Wendzikowska ma dwie córki, które - jak większość dzieci - chętnie zobaczyłyby w swoich pokojach mnóstwo nowych zabawek. Dziennikarka przekonuje, że w ten sposób dzieci nie nauczą się szacunku do pieniędzy.

Radosław Majdan o radach dotyczących wychowania jego syna

"Chcesz coś mieć to mi pomóż w domu"

Niektóre znane osoby lubią głośno mówić o tym, jak w swoim życiu doszły "od zera do milionera". Wspominają dzieciństwo, w którym nie mogły liczyć nie tylko na nowe zabawki, lecz także wyjazdy wakacyjne i nowe ubrania były dla nich luksusem. Nierzadko kiedy zaczynają zarabiać kwoty, o których nie śni przeciętny rodzic, swoim dzieciom nie odmawiają niczego.

Jakiś czas temu na temat spełniania dziecięcych zachcianek otworzyła się Anna Wendzikowska. Choć znana mama zasłynęła dość kontrowersyjną wypowiedzią o tym, że potrzebuje około 40-50 tysięcy miesięcznie, by "opłacić wszystko i jeszcze sobie fajnie pożyć", córki od najmłodszych lat uczy, że pieniądze nie spadają z nieba.

− Uczę ich, że nie wszystko jest na wyciągnięcie ręki (...) Uczę ich już tego w domu. Zresztą same to wymyśliły. "To ja będę zmywać za 2 złote". Staram się ten system wdrażać. Chcesz coś mieć, to mi pomóż w domu

- powiedziała Anna Wendzikowska w rozmowie z "Pudelkiem".

Zobacz też: Płacisz dziecku za pozmywanie lub odkurzenie pokoju? Psychologowie mają zdanie na ten temat

Na większe rzeczy dziewczynki odkładają same

Prezenterka wytłumaczyła, że jej zdaniem zarządzania pieniędzmi najlepiej uczyć w praktyce. Nie miała przy tym na myśli zabaw w sklep, ale właśnie codzienne sytuacje, w których jej córki muszą zarządzać swoimi finansami.

"Wydaje mi się, ze dosyć wcześnie warto im jednak dawać swoje pieniądze i uczyć zarządzania tymi pieniędzmi na prawdziwych sytuacjach. Dostajesz tyle i tyle tygodniowo i sobie musisz zdecydować czy chcesz za to kupić (...) jakiś słodycz, czy chcesz te pieniądze zachować i kupić coś większego, o czym marzysz" - wyjaśniła.

Jak dodaje, jej zdaniem - absolutnie się pod tym podpisujemy - warto nie spełniać wszystkich dziecięcych zachcianek natychmiast, bo na te najcenniejsze rzeczy warto poczekać. Dzięki temu dzieci będą wiedziały, że nic nie pojawia się w magiczny sposób. Poznają wartość pieniądza i docenią to, co mają.

Czytaj też: „Nie pozwalamy nikomu dotykać Leosia”. Sandra Kubicka surowo o zasadach dla rodziny

Sonda
Czy twoje dziecko dostaje kieszonkowe?