Deynn i Daniel Majewski zostali rodzicami w ubiegłym roku, ich wyczekany synek przyszedł na świat 7 kwietnia 2025 r. Znana mama podzieliła się emocjami towarzyszącymi tej wyjątkowej chwili, opisała szczegóły porodu. Rodzice Romea poinformowali też o trudnej decyzji, związanej z jedną z ich ukochanych suczek - Didi nie wraca do domu, w którym jest niemowlę.
Na instagramowym profilu Deynn pojawiają się aktualne kadry. Widzimy na nich uśmiechniętą kobietę, szczęśliwą mamę. Jak się okazuje, za tą radością kryje się wielki smutek. „To jest najcięższa bitwa jaką w życiu toczę” - napisała Deynn. Poinformowała, że walczy z depresją poporodową.
Deynn szczerze o depresji poporodowej. „To jest coś obrzydliwego”
Deynn, a właściwie Marita Surma Majewska, podzieliła się doświadczeniem, które - chociaż niesamowicie ciężkie - może dać siłę innym matkom. Mogą zobaczyć, że nie są same, że powinny zawalczyć o siebie.
Mierzę się z okropną depresją poporodową, która nie ma litości. Nigdy żadne wydarzenie nie poryło mi tak głowy jak stan, w którym jestem teraz. To jest coś obrzydliwego. Każdy dzień to próba maskowania, przykrywania problemu, na siłę próbuję „się rozweselić” i to pomaga, ale tylko na chwilę. Próbuję to zrozumieć, próbuję siebie zrozumieć, ale to wszystko jest chyba w innym języku
- napisała Deynn na InstaStories.
Znana mama przyznała, że z depresją mierzy się od miesięcy. To sinusoida, od radości do smutku, „nie ma nic pośrodku” - wskazała influencerka. „Na szczęście jedyną iskierką, niezależnie od humoru jest mój syn (mąż od wczoraj wie z czym dokładnie się mierzę, w końcu mu to wypłakałam. Do tej pory tylko obrywał) - przyznała. Dodała, że rozmawiała z psychologiem, ale to nic nie dało, pomocy musi szukać „wyżej”.
Deynn podkreśliła, że zdecydowała się napisać o depresji, aby dać znać otoczeniu, z czym się mierzy. Chciałaby też, aby to, że mówi o tym głośno, dało siłę innym kobietom.
Chcę, abyście wiedzieli, że „sławne” osoby mają „ludzkie” problemy. Ten temat tabu trzeba nagłaśniać. Może komuś to da siłę, na chwilę, ale każda chwila tutaj jest na wagę złota. Niezależnie od wsparcia bliskich, stanu konta, poziomu i warunków życia… depresja gra z losem
- czytamy na profilu @deynn.
„To jest najcięższa bitwa jaką w życiu toczę” - zakończyła swój wpis.
i
Mamo, nie musisz radzić sobie sama. „Musisz wziąć się w garść” nie jest rozwiązaniem
Depresja poporodowa nie jest wymysłem, to realny problem, z którym mierzy się wiele kobiet. To coś więcej niż chwilowy spadek nastroju zwany jako baby blues. Poczucie winy, wahania nastoju, nic nie cieszy - smutek i przygnębienie stają się najsilniejszymi odczuciami. Depresja poporodowa dotyka nawet kilkunastu procent matek (uwaga: może dotyczyć również ojców), ale ten problem rzadko jest diagnozowany. Wciąż jest tematem tabu, kobiety nie szukają pomocy. A nieleczona depresja prowadzi do poważnych konsekwencji. To m.in. osłabienie więzi emocjonalnej matki z dzieckiem, negatywny wpływ na rozwój dziecka, konflikty w relacji z partnerem.
Nie słuchaj, gdy ktoś ci mówi, że „wymyślasz”, „wynajdujesz problemy”, „musisz wziąć się w garść”. Nie. Musisz szukać pomocy. Zapisz się do specjalisty, sprawdź, czy w twoim miejscu zamieszkania nie jest prowadzony darmowy program wsparcia.
Pamiętaj, że nie jesteś sama. Jeśli nie chcesz rozmawiać z bliskimi, możesz porozmawiać z obcymi. Pod numerem telefonu 116 123 przez całą dobę dyżurują eksperci, którzy służą wsparciem. Antydepresyjny Telefon Zaufania: 22 484 88 01 prowadzony jest przez fundację ITAKA. 800 108 108 to z kolei telefon wsparcia dla osób w żałobie i po stracie.
Depresja poporodowa nie powinna być tematem tabu. Im więcej osób będzie o tym mówiło, tym więcej osób będzie szukało pomocy.