Tym bombardowało nas Bravo Girl lat 2000. Jak teraz mamy wychować pewne siebie córki?

2023-11-16 12:42

Często nie zauważamy, jak bardzo zmienił się świat na przestrzeni lat. Kiedyś nikt nie miał pojęcia o ciałopozytywności, a tym bardziej nie zagłębiał się w specyfikę kruchej psychiki nastolatek. Choć ówczesne media próbowały nas dopingować, to w rzeczywistości kreowały nasze kompleksy. Jak dziś nie przekazać ich córkom?

Zaglądamy do starego Bravo Girl i jesteśmy w szoku
Autor: Getty Images/ Instagram screenshot Zaglądamy do starego Bravo Girl i jesteśmy w szoku

W tamtych czasach, jako nastolatki nie zwracałyśmy uwagi na sposób kierowanego do nas przekazu. Media szczyciły się obalaniem mitów co do idealnej urody i figury gwiazd, które jeszcze dekadę wcześniej były stawiane na równi z boginiami. W rzeczywistości jednak, ich wizerunek na zdjęciach w gazetach był kreowany przez niesamowitą obróbkę graficzną. Wydłużane nogi, powiększany biust, wygładzana cera. Dziś wszyscy o ty wiemy, kiedyś te wykreowane ideały wpędzały w kompleksy.

Być może dlatego, jako młode dziewczyny cieszyłyśmy się, że możemy też oglądać nieidealne gwiazdy, uchwycone na zdjęciach od paparazzich. Miały pryszcze, cellulit, też przetłuszczały im się włosy... Patrząc jednak z perspektywy czasu na treści w mediach kierowanych do młodzieży widać, jak podprogowo kreowały one w nas brak akceptacji do swoich ciał. 

Przeczytaj też: Problem anoreksji zaczyna się już w podstawówce. Jako matki, możemy temu zapobiec

Co robić, gdy facet nie akceptuje naszego ciążowego ciała? "Zaczeło się"

Zobacz: Ojciec do 8-latki: "Nigdy nie znajdziesz sobie chłopaka, jak nie przestaniesz tyle jeść"

Bravo Girl z 2005 roku jeży włos na głowie

Temat treści, które brały udział w kształtowaniu dzisiejszych młodych kobiet poruszyła na swoim instagramowym profilu influencerka Agnieszka Adamowicz prowadząca profil @przystanekurodapl. Pokazała ona treści zamieszczone w Bravo Girl z 2005 roku. To co można tam przeczytać, z dzisiejszej perspektywy jest szokujące.

"Nawet zarabiające urodą modelki nie muszą tak naprawdę należeć do piękności. Kate bez makijażu mogłaby się śmiało ubiegać o rolę Golluma we "Władcy Pierścieni""  - czytamy w jednym z opisów do zdjęć przedstawiających Kate Moss.

"Make-up zrobił śliczną księżniczkę z niezbyt urodziwej, pryszczatej nastolatki, jakich wiele" - to opis do serii zdjęć Britney Spears.

"Wiele dziewczyn śni po nocach o byciu taką, jak Avril. A o czym śni Avril? Pewnie o tym, by jej makijażysta był zawsze pod ręką. W końcu przykryć tyle pryszczy to nie lada zadania" - brzmi tekst obok fotografii przedstawiających Avril Lavigne. 

Tak rodziły się nasze kompleksy

Jak słusznie zauważyła infuencerka, być może wówczas strategia pokazywania niedoskonałości w znanych i podziwianych młodych kobietach wydawała się pomocna dla nastolatek. Sposób przekazywania tego, nastawiony na śmianie się z cudzych niedoskonałości nie dawał jednak pewności siebie, a jedynie napędzał do myślenia źle o swoim ciele i do przekonania konieczności poprawiania go chociażby makijażem.

"Z takimi komunikatami w mediach przyszło nam dorastać #millenials. I choć ten mini artykuł miał niby dodawać czytelniczkom otuchy, że heeeej, Ty jesteś piękniejsza od tych wielkich gwiazd, to z perspektywy czasu wygląda to słabo. Można budować poczucie własnej wartości bez umniejszania innym, ale o tym media wiedza dopiero teraz. Sporo wody upłynęło" - skwitowała słusznie.

Na szczęście nasze córki dorastają już w o wiele bardziej poprawnych politycznie czasach. Dziś już wiemy, że nawet komplement powiedziany w nieodpowieni sposób np. "ale masz dziś ładną cerę", może sugerować, że zazwyczaj ta cera nie jest ładna i może spowodować, że paradoksalnie osoba poczuje się gorzej, a nie lepiej. 

Co więcej, niektóre influencerki body positive są zdania, że każdy sposób komentowania ciał jest nie na miejscu, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci i nastolatków. Są one zdania, że jeśli stale komplementujemy wygląd, to dajemy dziecku do zrozumienia, że to jego główna wartość. Wówczas pierwszy pryszcz będzeie jeszcze większą tragedią. 

Warto zachować ogromną wrażliwość w rozmawianiu z dzieckiem o samoakceptacji, bo choć gazety i portale nie fundują im już darmowych lekcji z tworzenia kompleksów, to rolę tę poniekąd przejęły media społecznościowe, w których każdy może wypowiadać własne zdanie i nigdy nie wiadomo, na jakie traści natrafi wrażliwa nastolatka.