Małżeństwo czy na kocią łapę: które rozwiązanie jest lepsze, kiedy macie dziecko?

2013-07-04 13:50 Elżbieta Oszer

Współcześnie coraz więcej par decyduje się żyć na przysłowiową „kocią łapę” i wydaje się, że instytucja małżeństwa – ze swoimi ograniczeniami i konsekwencjami prawnymi – nie spełnia oczekiwania nowoczesnych młodych ludzi. Co to oznacza dla dziecka? Czy wychowanie dziecka w nieformalnym związku jest dla niego niekorzystne? Czy lepszym rozwiązaniem jest wychowywanie dziecka w małżeństwie czy konkubinacie?

Wiele par, które żyją ze sobą bez ślubu, uważa swój związek za stabilny – znają doskonale swoje wady i zalety, kochają się, żyją ze sobą kilka lat, jednak nie zamierzają formalizować związku. Życie na kocią łapę im pasuje. Uważają, że papierek niczego nie zmienia, a wręcz przeciwnie, dodatkowo komplikuje życie. Rodzina i bliscy nie są w stanie namówić ich na zawarcie małżeństwa. Dopiero ciąża partnerki lub pojawienie się na świecie dziecka sprawiają, że zwolennicy życia w nieformalnym związku, zaczynają się zastanawiać, czy dla dobra dziecka nie lepiej jednak wziąć ślub? Jakie zalety ma życie w konkubinacie, a jakie formalny związek?

Życie na kocią łapę – związek bez formalności i ograniczeń

Życie na kocią łapę, związek bez formalności, wolny związek, konkubinat – tak określa się związek między dwojgiem ludzi, który choć niezalegalizowany, w istocie przypomina związek małżeński. Partnerzy mieszkają razem, niejednokrotnie mają wspólne konto, razem biorą kredyty, kupują mieszkanie, często wspólnie wychowują dziecko. Większość par, która decyduje się na konkubinat, uważa, że małżeństwo to synonim braku wolności i niezależności. Formalizowanie związku wydaje im się niepotrzebnym komplikowaniem życia i wchodzeniem w relację, która pozbawiona jest spontaniczności i bardzo ogranicza. Zwolennicy życia na kocią łapę podkreślają, że są ze sobą, bo chcą, a nie muszą. Bardzo ważna jest również świadomość, że gdyby się jednak nie udało, mogą się rozstać bez konieczności przeprowadzania uciążliwego i często bolesnego rozwodu. Oczywiście jeśli życie w takim związku odpowiada obojgu partnerom, którzy są razem szczęśliwi i są w stanie wytrzymać naciski rodziny liczącej, że para wreszcie się pobierze, nie ma powodu, by to zmieniać. Stwierdzenie, że „warto wziąć ślub dla dobra dziecka” nie ma w takiej sytuacji żadnego uzasadnienia. Dla dziecka ważne jest to, by wychowywało się w szczęśliwej, zgodnej rodzinie, nie ma zaś znaczenia fakt, czy rodzice mają ślub czy nie. Inaczej sprawa się przedstawia w sytuacji, gdy tylko jednemu z partnerów odpowiada nieformalny związek, zaś drugi – zwykle to kobieta – godzi się na taki układ, ale ciągle ma nadzieję, że kiedyś taka sytuacja się zmieni. Zdarza się, że zwolennika życia na kocią łapę nie da się przekonać i para się rozstaje. Plusem w tej sytuacji jest to, że unikają zbędnych formalności prawnych – dzielenia majątku, zeznań świadków, kosztów sądowych czy publicznego prania brudów. Są i takie pary, które wybierają życie na kocią łapę ze względów pragmatycznych, licząc na ulgi i profity dla samotnych rodziców (ulga podatkowa, refundacja kosztów opieki, pierwszeństwo na listach przyjęć do żłobków i przedszkoli) – dotyczy to zwykle partnerów niezamożnych, którzy wychowują dziecko. Dla nich wybór konkubinatu nie jest kwestią światopoglądu, ale koniecznością życiową.

Małżeństwo – związek formalny

Małżeństwo, czyli trwały związek dwojga ludzi, potwierdzony ślubem cywilnym lub kościelnym, niesie za sobą określone skutki formalne. Małżonkowie mają prawa i obowiązki, które dotyczą wspólnoty majątkowej, wspólnego pożycia, wzajemnej pomocy i konieczności współdziałania dla dobra rodziny. Oznacza to, że wstępując w związek małżeński partnerzy decydują się na przyjęcie wszystkich ograniczeń, ale i przywilejów, jakie niesie za sobą ten stan. W założeniach małżonkowie mają pracować nad związkiem, wspierać się wzajemnie duchowo, fizycznie i finansowo. Mają wspólnie wychowywać dzieci (jeśli mają dzieci) i pomagać sobie w gospodarstwie domowym. Nie mogą dopuszczać się zdrady, bo tym samym łamią przysięgę małżeńską. Tak stanowi prawo, ale oczywiście para zawierająca związek małżeński nigdy nie myśli o obowiązkach małżeńskich w kategoriach przymusu. Partnerzy biorą ślub, bo się kochają, wierzą, że spędzą ze sobą całe życie i wspólnie wychowają dzieci. Związek małżeński daje poczucie bezpieczeństwa, a także większą stabilność emocjonalną i finansową. Małżonkowie mogą liczyć na pomoc w wychowaniu wspólnych dzieci, a jeśli takich nie mają, łatwiej im razem adoptować dziecko. Dla osób wierzących małżeństwo to coś więcej niż tylko formalność – to związek, który błogosławi Bóg – dlatego nie wyobrażają sobie życia na kocią łapę, a tym bardziej wychowywania dziecka bez ślubu. Niestety, coraz mniej par decyduje się na małżeństwo. Wiąże się to z liberalizacją i większą tolerancją społeczeństwa, ale także z lękiem przed ewentualnymi trudnościami i kosztami w przypadku konieczności rozwodu. Wydaje się, że dawne wartości i tradycja odchodzą do lamusa. Szkoda, bo małżeństwo w swoich założeniach to piękna idea. Dla dziecka nie ma znaczenia czy rodzice żyją na kocią łapę, czy są małżeństwem – istotniejsze jest, by wychowywało się w szczęśliwej rodzinie. Jednak warto pamiętać, że dziecko wychowane w wolnym związku, w przyszłości zapewne nie będzie miało dylematów: czy brać ślub czy nie, raczej wybierze wolny związek, a tym samym możemy się spodziewać, że instytucja małżeństwa powoli przestanie istnieć. Czas pokaże, czy to dobrze.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

DLA CIEBIE ZA DARMO! Szykujesz się do porodu? Chcesz wiedzieć co cię czeka, jak sobie radzić? Co może Ci pomóc? Koniecznie pobierz nasz specjalny poradnik, stworzony przez ekspertów!

Czytaj więcej
Porodówka - przewodnik dla rodzącej mamy, okładka