Dokarmianie bez zgody, opóźnianie pierwszego ssania – jak wygląda wsparcie laktacyjne w polskich placówkach?

2023-05-26 11:40

Karmiące mamy nie mają wsparcia w pierwszych dniach, najważniejszych dla laktacji. Jest lepiej niż 5 lat temu, ale nadal daleko nam do ideału. Raport Fundacji Rodzić po Ludzku, który podsumował trudny dla położnictwa czasu pandemii pokazuje, że nadal wiele mam nie otrzymuje pomocy w nauce karmienia piersią, a ich prawa, jak dwugodzinny kontakt z dzieckiem skóra do skóry, są im odbierane. O tym wszystkim rozmawiamy z  Anną Kwiatek-Kucharską, współautorką raportu.  

kobieta w szpitalu karmiąca noworodka
Autor: Getty images Dokarmianie bez zgody, opóźnianie pierwszego ssania – jak wygląda wparcie laktacyjne w polskich placówkach?

Ostatni raport Raport Fundacji Rodzić po Ludzku powstał po pandemii. To był trudny czas, kiedy kobiety rodziły w szpitalach bez wsparcia partnera, rodziny, kiedy często były izolowane od dzieci w imię ochrony przed koronawirusem. Mimo pandemicznych obostrzeń widać, że jest dużo lepiej niż kiedyś, ale nadal wiele praw kobiet i dzieci jest łamana. Jak to wygląda z państwa perspektywy?

Nasz raport oparty jest na danych na temat opieki w czasie pandemii – to informacje pozyskiwane od kobiet w ramach ankiety „Głos matek”, którą może wypełnić każda mama, która urodziła dziecko w szpitalu w Polsce (część danych publikowana jest na portalu gdzierodzić.info). Mamy także dostęp do bieżących danych. Raport z 2018 powstał na podstawie ankiet ponad 8 tysięcy kobiet, w 2021 roku było to ponad 10 tysięcy ankietowanych a najnowsze dane, do których się odnoszę to odpowiedzi ponad 13 tysięcy kobiet, które urodziły w roku 2022 i 2023.

W kontekście karmienia piersią noworodka, tak naprawdę kluczowe są pierwsze momenty po porodzie, czyli kontakt skóra do skóry. Dziecko powinno być z matką nieprzerwanie przez 2 godziny (w standardzie opieki okołoporodowej mamy zapisane, że może być przerwany tylko z uwagi na wskazania medyczne, zagrożenie życia lub zdrowia matki albo dziecka, co powinno to być odnotowane w dokumentacji medycznej).

Jeśli noworodek jest zdrowy, powinien samodzielnie przypełznąć do piersi matki, przystawić się do niej i zainicjować w ten sposób laktację. I to jest złoty standard, który powinien być domyślną opcją dla wszystkich. Produkcja mleka zaczyna się w momencie oddzielenia się łożyska, natomiast dla noworodka jest niezwykle ważne, żeby wykorzystując wszystkie swoje odruchy mógł napić się siary, pobrać wszystkie bakterie, które są obecne na piersiach mamy.

Jak wygląda przestrzeganie tego standardu w szpitalach?

Wśród ankietowanych kobiet 54 procent z nich miało kontakt skóra do skóry zgodny ze standardem czyli trwający 2 godziny lub dłużej. To lepiej niż w 2018 roku, gdy Fundacja uruchomiła ankietę “Głos Matek”– wtedy dotyczyło to tylko 38,5 procent pacjentek. Natomiast odwracając te statystyki, możemy powiedzieć, że 46 procent kobiet i dzieci, które przeszły poród drogami natury nie miało kontaktu skóra do skóry zgodnego ze standardem, co może wpływać negatywnie na karmienie piersią.

Z czego wynika, że te standardy nie są w pełni realizowane?

Część przypadków to interwencje medyczne i to jest zrozumiałe. Ale odpowiedzi udzielają kolejne pytania w ankiecie: jeżeli kobieta odpowiada, że kontakt z dzieckiem był krótszy niż dwie godziny, pytamy dlaczego. Najczęstszą odpowiedzią, którą podają mamy, jest to, że dziecko musiało zostać zważone i zmierzone. Są to zabiegi, z którymi zdecydowanie można poczekać 2 godziny. Tymczasem to rutynowe procedury szpitalne, które stają w sprzeczności z tym standardem kontaktu skóra do skóry i stanowią tę barierę. Tymczasem zupełnie spokojnie mogłyby one zostać wykonane później.

Bardzo dużą grupę stanowią osoby, które rodzą przez cesarskie cięcie – tu kontakt skóra do skóry też często budzi problemy...

Kobiety rodzące przez cesarskie cięcie też opowiadały nam, jak wyglądał pierwszy kontakt po cesarskim cięciu i 71 procent z nich deklaruje, że dziecko było im przyłożone do policzka, a zaledwie 6 procent, że zostało położone na ich piersi. To niestety gorzej niż 5 lat temu. Wciąż jest dużą rzadkością, by kontakt skóra do skóry między mamą i dzieckiem był zapewniony jeszcze na sali operacyjnej.

Czy kobiety rodzące mają świadomość, że to ważne? Czy próbują się domagać tego kontaktu?

Kobieta tuż po porodzie nie powinna musieć o nic walczyć. Procedury powinny być tak przygotowane, by kontakt matki z dzieckiem był priorytetem. Ale tak, ankietowane kobiety są świadome, jakie znaczenie ma kontakt skóra do skóry - ponad 60 procent z nich przygotowuje plan porodu. Można więc założyć, że znają standardy i że oczekują kontaktu z dzieckiem.

A jak wygląda sytuacja kobiet w kolejnych godzinach? Czy mogą liczyć na wsparcie laktacyjne ze strony personelu szpitala?

Pierwsze przystawienie do piersi powinno się odbyć jeszcze na sali porodowej. 76 procent ankietowanych odpowiedziało, że miało zapewnioną tam pomoc. Także wśród mam rodzących przez cesarskie cięcie, ponad połowa rozpoczęła karmienie jeszcze na sali pooperacyjnej. Ocena ogólna wsparcia przy karmieniu piersią jest coraz wyższa, mamy oceniają je jako dobre lub bardzo dobre. 47 procent pacjentek odpowiedziało, że otrzymało pomoc laktacyjną z inicjatywy samego personelu. Widać też, że lepszy jest dostęp doradczyń laktacyjnych, choć ciągle nie jest z tym idealnie. Zaledwie 32 procent ankietowanych miało stałe wsparcie z ich strony. Doradcy laktacyjni nie są opłacani przez NFZ,  nie ma takiego świadczenia jak porada laktacyjna.

No właśnie, jeśli doradca laktacyjny to tylko odpłatnie. Czy są podjęte kroki zmierzające do zmiany tej sytuacji?

Ministerstwo Zdrowia podejmuje takie kroki, natomiast póki co poszerzona porada laktacyjna jest dostępna tylko prywatnie. Nie każdego na to stać. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli pojawią się problemy z karmieniem, pierwszą pomoc powinna mamie zapewnić położna w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

Wizyty patronażowe zaczynają się tuż po porodzie…

Tak i teoretycznie wszystkie położne powinny posiadać wiedzę na temat laktacji i tego pierwszego wsparcia udzielić. Tak samo położne w szpitalu powinny być w tym zakresie przeszkolone. W zależności od szpitala, różnie to bywa, ale położne powinny być po szkoleniach. Pomoc w karmieniu piersią jest zapisana w standardzie i powinna być dostępna.

Podobno zdarza się też, że dzieci są dokarmiane w szpitalu butelką bez zgody mamy?67 proc. dzieci było dokarmianych sztuczną mieszanką dokarmianych i to jest więcej niż w poprzednich latach. Co więcej, 39 proc. kobiet (o 10 procent więcej niż 5 lat temu) samo prosiło o dokarmianie dziecka, co też jest złym sygnałem. Widać znaczącą zmianę, trudno powiedzieć, dlaczego tak jest. Część kobiet nie chce karmić, ok 2 proc., pozostałe chcą lub chcą sprawdzić, czy im się uda.

W 2018 aż 43 proc. deklarowało, że ich dzieci były dokarmiane bez ich zgody, obecnie to tylko 24,5 proc, więc te dane są dużo lepsze. To zaburza karmienie, ale oczywiście ponieważ każde podanie mleka modyfikowanego sprawia, że dziecko mniej ssie, ważne jest też to w jaki sposób się dokarmia – jeśli to jest butelka, to dziecko uczy się innego mechanizmu ssania, poza tym podanie butelki nie rozwiąże ewentualnych problemów z techniką ssania, tylko obejdzie problem. To jest krótkoterminowe rozwiązanie, a byłoby dobrze, aby obok dokarmiania, które jest czasem potrzebne, kobieta miała też pomoc w nauce przystawiania. 

Niestety nasza ankieta odnosi się do okresu okołoporodowego, więc nie mamy danych dotyczących karmienia po wyjściu ze szpitala, ale wiadomo, że coraz mniej kobiet karmi piersią przynajmniej przez 6 miesięcy życia dziecka.