Marihuana lecznicza pomaga w leczeniu dzieci? Matki walczą o legalizację

2015-05-06 15:55
Marihuana lecznicza
Autor: Thinkstock|thinkstockphotos.com Marihuana lecznicza pomaga chorym na nowotwory, stwardnienie rozsiane, jaskrę.

Marihuana lecznicza jest legalna w siedmiu krajach europejskich i niektórych stanach USA. W ostatnich miesiącach zrobiło się o niej głośno dzięki Dorocie Gudaniec, która leczy nią swojego synka i walczy o jej zalegalizowanie w Polsce. Dlaczego w naszym kraju nie można stosować marihuany leczniczej w celu poprawy stanu zdrowia i na czym polega jej działanie, skoro chorzy i ich rodziny tak bardzo o nią walczą?

Marihuana lecznicza nie jest w Polsce dostępna, a jej sprowadzanie z innych krajów jest nielegalne. Jak głosi paragraf 1 artykułu 55 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii osoba, która przywozi, wywozi, nabywa, dostarcza lub przewozi przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej środki odurzające, substancje psychotropowe lub słomę makową podlega karze do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku marihuany nie ma rozróżnienia na marihuanę leczniczą i marihuanę sprowadzaną w celach rekreacyjnych, więc i ta pierwsza jest w naszym kraju zakazana.

Marihuana lecznicza: o co walczą rodzice i chorzy?

Rodzice chorych dzieci i sami chorzy walczą o to, by marihuana kupowana i sprowadzana do Polski w celach leczniczych była legalna. Chodzi przede wszystkim o olej konopny, nazywany również olejem RSO. Olej ten wykazuje silne właściwości lecznicze, jego najlepiej przebadanymi składnikiami są zawarte w konopiach: tetrahydrokannabinol (THC) i kannabidiol (CBD). Olej RSO pomaga w leczeniu nowotworów - również w terapii paliatywnej, stwardnienia rozsianego, padaczki, miażdżycy, cukrzycy, AIDS. Warto dodać, że od 2013 roku w wyselekcjonowanych aptekach w Polsce dostępny jest lek na receptę, przyjmowany przez pacjentów ze stwardnieniem rozsianym - Sativex. Zawiera w swoim składzie THC i CBD i musi być przechowywany w lodówce, dlatego nie można go kupić w każdej aptece.

Jedną z osób, które walczą o zalegalizowanie w Polsce marihuany leczniczej jest Dorota Gudaniec. Jej 6-letni synek Max cierpi na ciężką odmianę padaczki. Jego mama podaje mu marihuanę leczniczą legalnie - w postaci masła, które następnie dodaje do jego jedzenia. O możliwość zgodnego z prawem podawania synowi produktu z konopi długo walczyła. Choroba Maxa przybrała tak silną postać, że chłopiec przeżywał nawet 300 napadów epilepsji dziennie. W końcu trafił na oddział intensywnej terapii we wrocławskim szpitalu. Miał 10 procent szans na przeżycie. Pewnego dnia pani Dorota otrzymała link do internetowej strony z historią 6-letniej Charlotte Figi ze Stanów Zjednoczonych. Dziewczynka była w jeszcze cięższym stanie niż Max, a dzięki marihuanie leczniczej doszła do stanu, który umożliwił jej nawet jazdę na rowerze. Pani Dorota długo szukała lekarza, który mógłby jej pomóc. W końcu na podjęcie terapii zgodził się dr Marek Bachański z Centrum Zdrowia Dziecka. Za zgodą Ministerstwa Zdrowia lek został do Polski sprowadzony, ale szpital we Wrocławiu nie chciał go podawać. Mama Maxa robi więc to sama.

>>Przeczytaj również o nowych szansach leczenia padaczki u dzieci>>

- Po tym, jak Max po raz pierwszy dostał marihuanę leczniczą, przez cały miesiąc nie miał ani jednego napadu. W tym czasie nadrobił w kwestii rozwoju więcej niż przez całe swoje życie. Zaczął się uśmiechać, komunikować, po prostu funkcjonować. I przede wszystkim odpoczął - wyznaje Dorota Gudaniec w programie "Pytanie na Śniadanie" w TVP2.

Natomiast syn pana Huberta Bartola ciepiał na nowotwór mózgu. Bóle, które dotykały młodego mężczyznę były tak silne, że pojawiały się halucynacje i stan amoku. Pan Hubert trzy razy w tygodniu wzywał do syna pogotowie.

- Po 2,5 miesiącach leczenia za pomocą chemioterapii lekarze stwierdzili, że dla mojego syna nie ma ratunku i leczenie zostało przerwane. Szukałem innych metod, które mogłyby mu pomóc. Olej RSO w nieopisanym stopniu zredukował efekty chemioterapii. Leczenie wręcz zdewastowało stawy, uzębienie mojego dziecka, doprowadziło go do ogromnego cierpienia. Od momentu rozpoczęcia leczenia olejem wszystko zaczęło zanikać. Po 7 miesiącach stosowania oleju RSO - a mój syn zjadł co najmniej pół kilo tej substancji - tomografia wykazała, że guz, który miał wymiary 4,4 cm x 4,3 cm oraz rozsiane po całym mózgu komórki rakowe zniknęły. Jeszcze za wcześnie, by mówić o wyleczeniu, na to trzeba poczekać co najmniej rok, ale efekty są ogromne - opisuje hubert Bartol w rozmowie z "Dzień dobry TVN".

Jeśli marihuana lecznicza będzie w Polsce dostępna, najprawdopodobniej będzie można ją kupić w formie suszu. Gwarantuje ona jej czystość biologiczną i chemiczną. Będzie to lek standaryzowany, kupowany w aptece.

>>Czy leczenie dziecka u bioenergoterapeuty jest zgodne z prawem? Dowiesz się z naszego artykułu!>>

Marihuana lecznicza: co dalej?

Dorota Gudaniec założyła Fundację Krok po Kroku, której celem jest dążenie do zmiany polskiego prawa. Tak, by każdy rodzic chorego dziecka i każdy dorosły pacjent, któremu marihuana lecznicza może pomóc, miał do niej dostęp. By chorzy nie musieli pokonywać biurokratycznych przeszkód, kupować środki za granicą za ogromne pieniądze i ze świadomością, że robią to nielegalnie. Mama Maxa podkreśla, że jej syn powinien przyjmować susz przez długi czas, nie jest to sytuacja jednorazowa. Jej i innym rodzinom udało się wywalczyć możliwość legalnego podawania leku choremu dziecku, ale wiele osób nie ma takiej determinacji lub wiedzy, by również móc z niego korzystać. Założycielka Fundacji Krok po Kroku podkreśla, że jej działania są skupione wyłącznie na marihuanie leczniczej i nie mają nic wspólnego ze zwiększeniem dostępności marihuany zażywanej w innych celach.

TVP/x-news
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

DLA CIEBIE ZA DARMO! Szykujesz się do porodu? Chcesz wiedzieć co cię czeka, jak sobie radzić? Co może Ci pomóc? Koniecznie pobierz nasz specjalny poradnik, stworzony przez ekspertów!

Czytaj więcej
Porodówka - przewodnik dla rodzącej mamy, okładka
KOMENTARZE