Miała być tylko wada wzroku. Diagnoza okazała się zupełnie inna
Lenka z Siedlec jest pogodną dziewczynką, która – jak wiele dzieci w jej wieku – chciałaby spędzać czas z rówieśnikami, chodzić do szkoły i bawić się z młodszą siostrą Zosią oraz ukochanym psem Irysem. Choroba sprawiła jednak, że zwyczajne dzieciństwo musiało ustąpić miejsca szpitalnym salom, badaniom i kolejnym etapom leczenia.
Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się, gdy dziewczynka miała niespełna dwa lata. Lekarze rozpoznali wtedy astygmatyzm i rodzina przez długi czas żyła w przekonaniu, że problemy ze wzrokiem wynikają właśnie z tej wady.
Przełom nastąpił w 2023 roku podczas kolejnej wizyty okulistycznej. Specjalistka uznała, że przyczyna problemów może być znacznie poważniejsza i skierowała Lenkę na dalszą diagnostykę. Badania wykazały zwapnienia mózgu, a ostateczna diagnoza postawiona w Centrum Zdrowia Dziecka była dla rodziców ogromnym ciosem – naciekający guz pnia mózgu, gwiaździak włosowatokomórkowy (Pilocytic astrocytoma CNS WHO G1).
Jak wspomina mama dziewczynki, pierwszą reakcją było niedowierzanie.
Byliśmy w szoku
– przyznaje pani Monika, mama Lenki.
Rodzina usłyszała również dramatyczne rokowania. Lekarze mówili o kilku miesiącach życia, najwyżej roku.
Operacja, trzy cykle chemioterapii i codzienna walka
30 maja 2023 roku Lenka przeszła pierwszą operację. Ze względu na położenie guza nie udało się usunąć go w całości. Podczas zabiegu doszło również do uszkodzenia nerwu słuchowego, przez co dziewczynka straciła słuch w prawym uchu.
Przez kolejne miesiące rodzina żyła od kolejnego rezonansu do następnego badania. Sytuacja pogorszyła się na początku 2025 roku, gdy guz zaczął ponownie rosnąć.
Pierwszy cykl chemioterapii nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Drugi również okazał się nieskuteczny. Obecnie Lenka przechodzi trzeci cykl leczenia, który bardzo obciąża jej organizm.
Guz znajduje się w pobliżu nerwów odpowiedzialnych za połykanie i poruszanie się. Dziewczynka ma problemy z równowagą, pamięcią i koncentracją. Choroba wpływa również na jej samopoczucie psychiczne.
Mama Lenki opowiada, że jednym z najtrudniejszych momentów było rozpoczęcie chemioterapii.
Kiedy włoski zaczęły wypadać, Lenka powiedziała, że nigdy nie wyjdzie z domu
– wspomina pani Monika.
Wsparciem dla dziewczynki okazała się pomoc psychologa.
Polecany artykuł:
Operacja w Niemczech daje nadzieję. Rodzina zbiera środki
Rodzice nie przestali szukać kolejnych możliwości leczenia. Po analizie dokumentacji medycznej profesor Martin Schuhmann z kliniki w Niemczech zakwalifikował Lenkę do operacji.
To właśnie ten zabieg rodzina postrzega jako kolejną szansę na zatrzymanie choroby. Koszty operacji, transportu medycznego oraz leczenia za granicą mogą sięgnąć około 300 tys. zł.
Jak podkreśla mama dziewczynki, do tej pory rodzina samodzielnie finansowała leczenie, jednak tym razem koszty przekraczają ich możliwości.
Do pewnego momentu dawaliśmy radę finansowo, ale takich pieniędzy po prostu nie mamy
– mówi pani Monika.
15 lipca uruchomiono zbiórkę na leczenie Lenki. Według aktualnych danych do zakończenia akcji pozostało dziewięć dni, a na koncie zbiórki znajduje się ponad 189 tys. zł. Nadal brakuje blisko 130 tys. zł, aby osiągnąć potrzebny cel.
Rodzice dziewczynki nie ukrywają, że największym marzeniem jest powrót córki do zwyczajnego życia – szkoły, koleżanek i codzienności, której od kilku lat podporządkowana jest walka z chorobą.
Jak pomóc Lence?
Zbiórka na leczenie Lenki prowadzona jest przez Fundację Kawałek Nieba.
Więcej informacji oraz możliwość wsparcia znajdują się pod adresem: siepomaga.pl/ocalic-lenke