Podejrzewali, że symuluje, by unikać szkoły. Teraz chłopiec nie mówi i jest sparaliżowany

2023-08-18 12:26

12-letni Maysen Bowen był wysportowanym, zdrowym nastolatkiem, gdy pod koniec lipca trafił do szpitala z bliżej nieokreślonymi bólami całego ciała. Lekarze nie dawali wiary tym dolegliwościom. Zakładali, że chłopiec symuluje, chcąc uniknąć chodzenia do szkoły. Szybko jednak okazało się, że nastolatek cierpi na poważną chorobę.

Podejrzewali, że symuluje, by unikać szkoły. Teraz chłopiec nie mówi i jest sparaliżowany
Autor: Getty images/ screen Facebook @gofundme Podejrzewali, że symuluje, by unikać szkoły. Teraz chłopiec nie mówi i jest sparaliżowany

12-letni Australijczyk Maysen Bowen pod koniec lipca zaczął narzekać na bóle całego ciała. Początkowo jego mama - Jessica Bye - wiązała je z dorastaniem oraz z zakwasami (chłopiec brał wcześniej udział w biegu na 3 kilometry). Gdy wkrótce dołączyły także inne dolegliwości: problemy z żuciem i bezsenność, a ból jeszcze bardziej zaczął narastać, widziała, że to coś bardzo poważnego. Natychmiast zabrała syna do szpitala, tu jednak spotkała ją niemiła niespodzianka.

O krok od tragedii w Gdyni. Dziewczynka na hulajnodze niemal wjechała pod koła samochodu

Lekarze uważali, że syn symuluje chorobę

Chłopcu wykonano badania krwi, te jednak nie wykazały, że w jego organizmie dzieje się coś niepokojącego. W tej sytuacji lekarze odesłali Maysena do domu, zakładając, że chłopiec udaje chorobę, by uniknąć obowiązku szkolnego. Intuicja matki mówiła jednak coś innego. Mama chłopca prosiła medyków, by potraktowali jej syna poważnie i uwierzyli w jego dolegliwości. Jak podkreśliła w rozmowie z „The Sun”, lekarze byli nieubłagani, całkowicie zignorowali stan jej dziecka i odesłali je do domu.

Gdy kompletnie zrezygnowana kobieta pchała wózek inwalidzki z synem w stronę wyjścia ze szpitala, nagle twarz jej syna się zmieniła. Lewa strona ciała została sparaliżowana, chłopiec zamiast normalnej mowy, zaczął bełkotać. Przerażona mama zawróciła na oddział.

Maysen został od razu zabrany na badanie obrazowe. Rezonans magnetyczny ujawnił, że 12-latek cierpi na zespół Guillaina-Barrégo - rzadką chorobę o podłożu autoimmunologicznym, która atakuje nerwy. Cierpiący na nią pacjenci zmagają się m.in. z niedowładem mięśni twarzy i nóg, silnymi bólami całego ciała, niewydolnością oddechową.

— Po usłyszeniu diagnozy moje serce się zatrzymało. To było przerażające. Nie wiedziałam, czy mój syn dożyje kolejnego dnia. Maysen jest teraz sparaliżowany, ale czuje ból w całym swoim ciele - powiedziała Jessica Bye w rozmowie z "The Sun".

8-latka uskarżała się na ból ręki. To był początek koszmaru

Przed chłopcem długie leczenie

Chłopca czeka długie leczenie. Gdy jego stan się poprawi, musi zacząć intensywną rehabilitację, by na nowo nauczyć się chodzić i mówić. Odpowiednie leczenie i praca z fizjoterapeutami powinny pomóc mu wrócić do dawnej sprawności. Udaje się to 80 proc. pacjentów z tą chorobą.

Aby zebrać fundusze na leczenie chłopca, jego rodzina założyła zbiórkę.