Zaczęło się od wysypki, skończyło na pogotowiu. 2-letni chłopiec zaraził się na placu zabaw

2023-04-12 11:06

Pewna Brytyjka nie miała pojęcia o obecności kleszczy w okolicy placu zabaw, na który chodziła z synem, dopóki nie znalazła jednego na ciele swojego dwulatka. U chłopca wykryto boreliozę, a matka apeluje do władz miasta, aby postawili tablice ostrzegawcze na placu zabaw.

Zaczęło się od wysypki, skończyło na pogotowiu. 2-letni chłopiec zaraził się na placu zabaw
Autor: Getty Images Zaczęło się od wysypki, skończyło na pogotowiu. 2-letni chłopiec zaraził się na placu zabaw

Pewna Brytyjka ostrzega rodziców, aby uważali na kleszcze, które mogą przenosić groźną dla zdrowia boreliozę. Opowiada o własnych przykrych doświadczeniach: w marcu jej synek w czasie zabawy na lokalnym placu zabaw został ugryziony przez dwa kleszcze. Niestety, rozwinęła się u niego choroba.

Spis treści

  1. Nie wiedziała, że tam mogą być kleszcze
  2. Chłopiec trafił do szpitala z boreliozą
  3. Borelioza może być groźna
  4. Matka apeluje do miasta o ustawienie tablic
Sezon na kleszcze.Jak bezpieczne wyjąć kleszcza?

Nie wiedziała, że tam mogą być kleszcze

U dziecka wykryto boreliozę, na szczęście szybkie podanie antybiotyków sprawiło, że maluch jest zdrowy. Teraz prosi władze miasta, aby postawiły na placu zabaw tablice ostrzegawcze o znajdujących się na placu i poza nim pajęczakach. 

W historii tej zastanawia fakt, że kobieta była zdziwiona faktem istnienia kleszczy, chociaż plac zabaw, na który chodziła znajdował się, jak sama przyznała, obok lasu, otwartych pól i łąk, które jak wiadomo są idealnym środowiskiem dla tych pajęczaków. To tłumaczy, dlaczego nie stosowała żadnych sprayów przeciw kleszczom, które w naszym kraju stosuje większość rodziców. 

Czytaj również: Szczepionka na kleszcze - zaszczep dziecko na kleszczowe zapalenie mózgu

Uwaga, zaczął się sezon na kleszcze. Jak ochronić przed nimi dziecko?

Chłopiec trafił do szpitala z boreliozą

26-letnia Bethany Harris była na placu zabaw ze swoim dwuletnim synem Harrisonem. Po powrocie do domu zauważyła na jego skórze we włosach i za uchem kleszcza. Zajrzała do internetu, ponieważ nigdy wcześniej nie zetknęła się kleszczem, na szczęście trafiła tam na rzetelne informacje, które ostrzegły ją przed pojawieniem się rumienia, co zresztą się stało.

Po kilku dniach obserwacji matka zauważyła zaczerwienie w miejscu ugryzienia, więc natychmiast zabrała synka do szpitala. „W poniedziałek, osiem dni po znalezieniu kleszczy, zauważyłam, że w obu miejscach Harrison miał czerwoną wysypkę, więc chociaż czuł się dobrze, zadzwoniłam pod numer 111”.

Borelioza może być groźna

Lekarze od razu stwierdzili ugryzienie kleszcza, a po wykonaniu badań potwierdzili, że chłopiec ma boreliozę, chorobą bakteryjną przenoszoną przez te pajęczaki. Infekcja daje objawy grypopodobne i jest leczona antybiotykami.

To konieczne, ponieważ rozwój infekcji groziłby powikłaniami, takimi jak choroby stawów czy układu nerwowego, dlatego tak ważne jest obserwowanie dzieci i szukanie kleszczy po dniu spędzonym na dworze - im wcześniejsze wyjęcie kleszcza i podjęcie leczenia, tym borelioza jest mniej groźna.  

Matka apeluje do miasta o ustawienie tablic

Bethany postanowiła napisać do rady miasta Exmoor w hrabstwie Devon, aby uświadomić im obecność kleszczy w okolicy i prosić ich o ustawienie na placu zabaw znaków ostrzegających rodziców przed pajęczakami. 

Władze odpowiedziały, że nie planują takich ruchów oraz poinformowały, że koszą regularnie trawę na placach zabaw, aby zmniejszyć ryzyko obecności kleszczy, ale obszary poza miejscami dla dzieci, nie są koszone ze względów ekologicznych - to środowisko owadów, ptaków i innych zwierząt.

Miasto podkreśliło również, że w Wielkiej Brytanii wydano wytyczne odnośnie ochrony przed kleszczami, które mówią, aby spacerować tylko po wytyczonych ścieżkach, uniknąć kontaktu z roślinami, nosić jasne ubrania oraz używać repelentów odstraszających kleszcze.