KRĘPUJĄCE SYTUACJE podczas PORODU: historie mam

2013-11-08 20:38

Wiele mam obawia się, że w czasie porodu, podczas parcia, dojdzie do krępującej niespodzianki. Boją się, że dojdzie do niekontrolowanego wypróżnienia czy oddania moczu. Czy warto więc zdecydować się na lewatywę przed porodem? Przeczytaj wypowiedzi mam z forum mjakmama24.pl.

Ja miałam robioną lewatywę, aby przyspieszyć akcję porodową. Położna wyjaśniła mi, na czym polega zabieg. Po wprowadzeniu płynu wypróżnianie trwa około 5 minut. Nie przypomina to ciągłego siedzenia na sedesie przy biegunce. W tej samej łazience wzięłam prysznic i... zapomniałam o zabiegu. Za to przy porodzie nie martwiłam się dodatkowymi niespodziankami. (Myszaj)

Lewatywa bardzo osłabia organizm, który w większości przypadków sam się oczyszcza – wystarczy czopek glicerynowy. Rodziłam 4 razy z mężem. Nigdy nie było „niespodzianki”. Najważniejsze, żeby zdawać sobie sprawę z ograniczenia przyjmowania pokarmów po rozpoczęciu akcji skurczowej. W większości cywilizowanych szpitali, na wysokim poziomie nie stosuje się lewatywy... (Anka)

Ja też bardzo bałam się takiej niespodzianki przy porodzie, tym bardziej że mam problemy z jelitami, dlatego poprosiłam o czopek, ale pielęgniarka stwierdziła, że skoro się wypróżniłam przed porodem, to nie ma powodu i okazało się że miała rację! (Natalia_sk)

Ja miałam wywoływany poród i jak zaczęły się mocne skurcze, położna dała mi dwa czopki. Jedynie jak rodziłam, to zrobiłam siusiu przy tej mocnej sile parcia i zaczęłam je przepraszać, bo głupio mi było… a one powiedziały, że to normalne. (Gosiaaaa18)

Ja rodziłam w szpitalu, w którym nie jest robiona lewatywa. Położna podczas porodu nawet mi mówiła, że mam nie myśleć o tym, że mogę popuścić, bo to jest NORMALNE. Nawet mnie namawiała, żebym robiła siku albo kupę, jak bardzo mi się chce, po porostu na tym fotelu. Jest to lepsze niż wstrzymywanie, bo w przeciwnym razie mogę mieć problem z urodzeniem. (Lilastar)

Dziewczyny! I tak wszystkiego nie przewidzicie. Ja miałam robioną lewatywę, jednak poród miałam pełen „niespodzianek”. Najpierw przy badaniu położna przez przypadek przebiła mi pęcherz płodowy i wręcz chlusnęły na nią moje wody płodowe! Ale nie było mi wtedy specjalnie głupio, bo w końcu sama zgotowała sobie ten los. Gorzej było potem. Dostałam znieczulenie (dolargan), wprawdzie malutką dawkę, ale jednak. Położna po zrobieniu zastrzyku zapytała, czy dobrze się czuję i czy mnie nie mdli – odparłam, zgodnie z prawdą, że nie, więc wyszła. Ja rozmawiam sobie z mężem między skurczami, aż tu nagle nie wiadomo skąd puściłam wielkiego pawia! A nawet przez sekundę nie było mi niedobrze – ledwo zdążyłam skierować głowę na bok i zapaskudziłam pół fotela i pół podłogi. Przybiegła położna (jeszcze w trakcie), a mi było tak głupio, że chciałam przeprosić, ale nie bardzo mogłam i wyglądało to mniej więcej tak: „Prze – ble, prze – ble, prze – ble ble – praszam”. Położna tylko powiedziała z uśmiechem „a pytałam, czy nie jest pani niedobrze?” i zaraz zadzwoniła po salową. Ja poszłam się pluskać do wanny, a w tym czasie odpowiednie służby wszystko posprzątały. Na sam koniec jeszcze, już przy skurczach partych zachciało mi się siusiu, ale nie mogłam już iść do toalety i też nie było problemu – położna przyniosła kaczkę. Nigdy tak się nie załatwiałam, ale ona przykryła mnie prześcieradłem, puściła wodę z kranu i wyszła, także nie czułam jakiegoś większego zażenowania. (MartaB)

www.dlarodzinki.pl
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W magazynie Dziecko Zakupy i My: ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży, a także inspiracje i porady dla całej rodziny! Sprawdź, jak zadbać o najbliższych – czytaj już za 3 zł!

Sprawdź
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE