Jak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Kuchni Vikinga, 75 proc. pracujących rodziców przyznaje, że jedzenie pakowane dziecku do szkoły wraca czasami niezjedzone. 62 proc. badanych odczuwa przy tym presję czasu lub stres związany z codziennym przygotowywaniem posiłków. Jak znaleźć rozwiązanie, które będzie wygodne dla rodzica, a jednocześnie atrakcyjne dla dziecka?
Dlaczego dzieci nie jedzą tego, co dostają w lunchboxie?
Powodów może być wiele. Dziecko może nie mieć czasu spokojnie zjeść, nie przepadać za konkretnym produktem albo po prostu mieć ochotę na coś innego niż przygotowana rano kanapka. Znaczenie ma również forma posiłku – to, czy można go łatwo zjeść podczas krótkiej przerwy i bez podgrzewania.
Nie bez znaczenia jest także powtarzalność. 43 proc. pracujących rodziców wskazuje brak pomysłów na urozmaicenie posiłków jako źródło stresu – to więcej niż tych, którzy stresują się samym brakiem czasu (23 proc.). Trudno więc oczekiwać, że każdego ranka będziemy wymyślać zupełnie nowe menu.
I właśnie dlatego warto spojrzeć na szkolne jedzenie nie tylko z perspektywy tego, co chcielibyśmy spakować dziecku, ale również tego, co ono rzeczywiście chce i jest w stanie zjeść.
Zdrowe drugie śniadanie nie musi być skomplikowane
Nie trzeba codziennie przygotowywać małego kulinarnego arcydzieła. Dobrym punktem wyjścia jest posiłek, który łączy kilka grup produktów i dostarcza energii na kolejne godziny nauki i aktywności.
Można przyjąć prostą zasadę: coś sycącego, coś witaminowego i niewielki słodki akcent. W praktyce mogą to być np. pełnoziarniste pieczywo, tortilla, naleśnik czy bajgiel, do tego warzywa lub owoce oraz mały deser. Ważna jest różnorodność, ale nie musi ona oznaczać codziennego wymyślania skomplikowanych przepisów.
Dobrze też obserwować, co dziecko rzeczywiście zjada. Jeśli określone składniki regularnie wracają do domu, być może warto zastąpić je czymś innym. Zdrowe nie oznacza przecież automatycznie atrakcyjne dla siedmiolatka czy dziesięciolatka.
Jak podkreśla Jakub Mauricz, dietetyk Kuchni Vikinga, przy komponowaniu posiłku dla dziecka liczy się nie tylko jego wartość odżywcza, ale również dopasowanie do jego potrzeb i preferencji.
- Drugie śniadanie powinno być przede wszystkim zjedzone – mówi Jakub Mauricz, dietetyk Kuchni Vikinga.
Wszystko inne – wartości odżywcze, skład, forma – ma znaczenie tylko wtedy, gdy dziecko faktycznie po nie sięga. Dziecko w wieku szkolnym potrzebuje ok. 500–600 kcal w środku dnia, żeby utrzymać koncentrację i energię do końca zajęć. Jeśli ten posiłek wraca niezjedzony, mózg i mięśnie pracują na rezerwie – i to widać zarówno w zachowaniu, jak i w wynikach
- dodaje.
Daj dziecku trochę wyboru
Dzieci chętniej sięgają po posiłki, na które mają wpływ. Nie oznacza to oczywiście, że trzeba rano prowadzić długie negocjacje przy kuchennym blacie. Czasem wystarczy prosty wybór: wrap czy kanapka? Jabłko czy banan? Jogurt czy serek?
Podobną zasadę można zastosować przy gotowych posiłkach. Kids Box Kuchni Vikinga dostępny jest w 9 wariantach smakowych, więc dziecko może znaleźć propozycję odpowiadającą jego upodobaniom, a rodzic nie musi każdego ranka zaczynać kulinarnej burzy mózgów od zera.
Co ważne, różnorodność smaków nie jest tutaj przypadkowa. Propozycje Kids Boxów testowano z dziećmi w wieku 7–12 lat, a ich opinie pomogły zdecydować, które warianty ostatecznie trafiły do oferty. Te, które wyglądały zdrowo, ale nie odpowiadały dzieciom pod względem smaku, były odrzucane.
To właśnie odwraca typowe myślenie o szkolnym jedzeniu: nie tylko pytamy, co chcemy dać dziecku, ale również co ono rzeczywiście będzie chciało zjeść.
Liczy się także wygoda
Drugie śniadanie ma być częścią szkolnego dnia, a nie kolejnym zadaniem do wykonania. Dlatego dobrze, jeśli można je zjeść bez podgrzewania, bez sztućców i bez specjalnych przygotowań.
Tak właśnie zaprojektowano Kids Box – posiłek dla dzieci w wieku 7–12 lat o wartości 500–600 kcal, opracowany przy udziale dietetyków Kuchni Vikinga. W zależności od wariantu w pudełku znajdują się różne połączenia produktów, ale idea pozostaje ta sama: posiłek ma być sycący, urozmaicony i wygodny do zjedzenia w szkole.
Od naleśników i wrapów po bajgle, pity czy uramaki – różnorodne formy mają jeszcze jedną zaletę: pozwalają odejść od monotonii klasycznej kanapki. W zestawie startowym znajduje się wielorazowe pudełko, a gotowy posiłek można po prostu spakować do plecaka.
To rozwiązanie może być szczególnie wygodne w te poranki, kiedy czasu jest naprawdę mało. Zamiast zastanawiać się, co przygotować, można sięgnąć po gotowy zestaw.
Najważniejsze? Żeby dziecko naprawdę jadło
W codziennym pędzie łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że idealny lunchbox powinien wyglądać dokładnie tak, jak na zdjęciu z inspiracji. Tymczasem szkolne drugie śniadanie nie musi być perfekcyjne. Ma być przede wszystkim zjedzone, wygodne i dopasowane do dziecka.
To zresztą potwierdzają wyniki badania: dla 47 proc. pracujących rodziców najważniejsze jest właśnie to, żeby dziecko faktycznie zjadło przygotowany posiłek – nawet przed jego wartością odżywczą czy ceną.
Dlatego zamiast kolejny raz wyrzucać niezjedzoną kanapkę, warto poszukać przyczyny i trochę poeksperymentować: zmienić formę, urozmaicić smaki, pozwolić dziecku wybrać albo sięgnąć po gotowe rozwiązanie.
Kids Box to propozycja dla rodziców, którzy chcą połączyć wygodę z wartościowym posiłkiem, bez porannego gotowania i zgadywania, co tym razem trafi w gust dziecka. Kuchnia Vikinga określa go jako „pierwsze drugie śniadanie, które dziecko naprawdę zje” – i właśnie ten prosty cel przyświeca całemu rozwiązaniu.
Kids Box mogą zamówić zarówno obecni klienci Kuchni Vikinga – jako naturalne uzupełnienie codziennego cateringu dla całej rodziny – jak i organizatorzy obozów, kolonii i zajęć sportowych.