Na placu zabaw wygląda to czasem wręcz wzorowo: ktoś wyciąga rękę po łopatkę, a twoje dziecko bez słowa ją oddaje. W domu jednak płacze, złości się albo mówi, że wcale nie chciało. Podobnie bywa przy przytulaniu, pożyczaniu kredek czy ustępowaniu miejsca w zabawie. Łatwo wtedy pomyśleć: „Jakie grzeczne dziecko”. Tyle że nie zawsze o grzeczność tu chodzi.
W skrócie: co warto wiedzieć
- Oddawanie innym rzeczy mimo niechęci nie musi być oznaką empatii ani dobrego wychowania.
- U maluchów często mieści się to w normie rozwojowej i wynika z niedojrzałej samoregulacji, słabszego języka i trudności z obroną własnych potrzeb.
- Dzielenie się dojrzewa stopniowo. ZERO TO THREE zwraca uwagę, że zwykle wyraźniej pojawia się około 3,5.-4. roku życia, a nie u dwulatka.
- Starsze dzieci mogą ustępować z innych powodów: z lęku przed konfliktem, potrzeby akceptacji, nieśmiałości albo pod presją grupy.
- Dziecko można uczyć granic bez uczenia egoizmu – przez proste komunikaty, tury, czekanie na swoją kolej i zgodę na powiedzenie „nie”.
Uprzejmość to nie to samo co uległość
Rodzice często słyszą, że dobre dziecko się dzieli, nie protestuje i nie robi zamieszania. Problem w tym, że uprzejmość i uległość to nie to samo. Uprzejmość oznacza, że dziecko zauważa drugą osobę, ale nie rezygnuje od razu z siebie. Uległość wygląda inaczej: dziecko oddaje, zgadza się albo zamiera, choć wcale tego nie chce.
U młodszych dzieci nie trzeba od razu dopatrywać się trudności. Dwulatek może już zauważać, że ktoś jest smutny albo zdenerwowany, ale nadal dopiero uczy się mówić o swoich potrzebach. To, że potrafi połączyć dwa słowa, nie znaczy jeszcze, że w stresie powie: „moja kolej” albo „nie chcę”. Często szybciej odda zabawkę, niż zdoła obronić swoje zdanie.
To zresztą jeden z powodów, dla których oczekiwania dorosłych bywają za wysokie. W badaniu przywoływanym przez ZERO TO THREE aż 43 proc. rodziców uważało, że dziecko powinno umieć dzielić się do 2. roku życia. Tymczasem ta umiejętność zwykle dojrzewa później.
Co zwykle mieści się w normie w różnym wieku
Znaczenie tego samego zachowania bardzo zmienia się z wiekiem.
- Około 2. roku życia dziecko dopiero zaczyna zauważać emocje innych i budować podstawowy język. Może reagować na płacz kolegi, a jednocześnie nie umieć obronić swojej zabawki.
- Około 2,5 roku najczęściej bawi się obok innych i czasem z innymi. To moment, w którym dorosły bardziej uczy, niż wymaga: czekania na kolej, używania słów, prostych zasad.
- W wieku 3-4 lat współpraca dopiero się rozwija. Przedszkolak potrzebuje wsparcia w sporach o klocki, huśtawkę czy miejsce w kolejce.
- Około 4. roku życia częściej potrafi pocieszyć kogoś, poprosić o wspólną zabawę i lepiej dostosować zachowanie do sytuacji.
- Około 5. roku życia łatwiej mu przestrzegać zasad i czekać na swoją kolej, choć nadal nie zawsze zrobi to bez pomocy dorosłego.
- U dzieci szkolnych i nastolatków ciągłe ustępowanie częściej może być sygnałem, że trudno im powiedzieć „nie”, boją się napięcia albo bardzo chcą być lubiane.
Kiedy warto uważniej przyjrzeć się sytuacji
Nie każda trudność z odmawianiem oznacza problem. Ale jeśli taki wzorzec jest stały, nasilony i powtarza się w różnych sytuacjach, dobrze zatrzymać się na chwilę. Znaczenie ma też to, czy dziecko potem cierpi: wraca ze szkoły przygaszone, płacze po oddaniu rzeczy, skarży się, że „znowu musiało”, albo unika relacji.
U starszych dzieci ostrożnie można brać pod uwagę takie przyczyny jak nieśmiałość, potrzeba aprobaty czy presja rówieśnicza. To nie są gotowe etykiety ani diagnozy. To raczej tropy, które pomagają zobaczyć, że za „grzecznością” może stać bezradność.
Ważny obszar to także ciało. Jeśli dziecko nie chce dać buziaka, przytulić się czy usiąść komuś na kolanach, ma prawo odmówić. Amerykańska Akademia Pediatrii podkreśla, że można uczyć dziecko powiedzenia „nie” także dorosłemu. To nie brak kultury, tylko budowanie poczucia bezpieczeństwa i sprawczości.
Błędy dorosłych, które łatwo popełnić
- „Grzeczne dzieci się dzielą” – taki komunikat uczy bardziej podporządkowania niż granic.
- Zmuszanie do natychmiastowego oddania zamiast pomocy w ustaleniu kolejki lub czasu zabawy.
- Zawstydzanie – na przykład przy innych dzieciach albo przy rodzinie.
- Zmuszanie do kontaktu fizycznego dla świętego spokoju, choć dziecko wyraźnie nie chce.
- Ostre, raniące komentarze. AAP zwraca uwagę, że surowa dyscyplina słowna może dziecku szkodzić, zamiast pomagać.
Jak wspierać dziecko na co dzień
Zamiast oceniać, lepiej dać dziecku narzędzia. Najprostsze zwykle okazują się najskuteczniejsze.
- Ćwicz krótkie zdania: „nie chcę”, „moja kolej”, „za chwilę”, „oddaj mi”, „możemy na zmianę”.
- Przy sporach o zabawki korzystaj z timera, tur i jasnych zasad, zamiast z moralizowania.
- Nazywaj to, co widzisz: „Chciałeś się jeszcze pobawić i było ci trudno oddać”.
- Pokazuj, że można być życzliwym i jednocześnie stanowczym: „Możesz odmówić spokojnie”.
- Po przedszkolu albo szkole pytaj konkretnie: „Czy dziś była sytuacja, na którą nie miałeś ochoty?”, „Udało ci się powiedzieć, czego chcesz?”
Jeśli trudność utrzymuje się długo, nasila, łączy się z lękiem, wycofaniem, problemami w grupie albo wyraźnie utrudnia dziecku codzienność, nie warto zostawać z tym samemu. Pomocna może być rozmowa z nauczycielem, pediatrą, psychologiem szkolnym lub specjalistą zdrowia psychicznego.
Najważniejsze jest to: dziecko nie uczy się granic od hasła „bądź grzeczny”, tylko od spokojnego wsparcia. Empatia i umiejętność powiedzenia „nie” mogą rosnąć razem. I właśnie o to chodzi.