Dzieci sprzedawały bransoletki przed sklepem. Zachowanie kasjerki oburzyło internautkę

2024-07-05 13:32

W wakacje przed blokami i sklepami swoje ministragany rozkładają dzieci, które chcą dorobić do kieszonkowego. Najczęściej sprzedają lemoniadę, ale mogą to być także zabawki, którymi już się nie bawią. Zdarza się, że dzieci są przeganiane, a ich przedsiębiorczość nie jest doceniana, lecz zgłaszana służbom.

Dzieci sprzedawały bransoletki przed sklepem. Zachowanie kasjerki oburzyło internautkę
Autor: Getty images Dzieci sprzedawały bransoletki przed sklepem. Zachowanie kasjerki oburzyło internautkę

Tak było niedawno w Gliwicach, gdzie na miejsce, w którym dzieci oferowały lemoniadę, wezwano straż miejską. Jedni nie widzą problemu w tym, że dzieci chcą sobie zarobić, inni zwracają uwagę na to, że nie jest to bezpieczne.

Dzieci w Przeworsku sprzedają lemoniadę, żeby spełnić marzenia

Zachowanie kasjerki nie spodobało się klientce

Dziewczynki z Gostynia w Wielkopolsce postanowiły, że same zarobią pieniądze na swoje drobne potrzeby. Własnoręcznie wykonały bransoletki i oferowały je na sprzedaż w pobliżu jednego z marketów popularnej sieci sklepów.

Szybko zostały jednak upomniane przez pracownicę marketu, która zakazała im sprzedaży na należącym do niego terenie. Informacja o tym, że sprzed marketu w Gostyniu przepędzono przedsiębiorcze dziewczynki, szybko trafiła do sieci. Na lokalnej grupie społecznościowych znalazły się "gorące nie pozdrowienia".

"Gorące "nie pozdrowienia" dla Pani z Dino na Poznańskiej (starego Dino) która pogoniła dziś dziewczynki, które chciały sprzedawać bransoletki własnoręcznie robione" - napisała internautka.

Pod postem w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat tego typu inicjatyw. Część osób oburza zachowanie pracownicy sklepu, ale część doskonale ją rozumie. Jak wskazują, przepisy wewnętrzne są jasne i gdyby pracownik sieci "przymknął oko" na sprzedaż prowadzoną przez innych, nie tylko on poniósłby tego konsekwencje w razie kontroli, lecz także cała załoga sklepu.

Czytaj też: Anna Wendzikowska zdradza jak uczy dzieci szacunku do pieniędzy. Podejście może szokować, ale… działa

"Przynajmniej nie siedzą z nosem w telefonie"

Niedawno pisaliśmy o tym, że uczniowie w czasie wakacji wybitnie się nudzą. Jeśli długie dwa miesiące spędzają w domach, podczas gdy ich rodzice pracują, wpadają na różne pomysły. Niestety często ich główną rozrywką jest spędzanie czasu z telefonem w ręku.

Czytaj więcej: "Lato w mieście niczym z horroru. Patrzę na te zombiaki i boję się, co będzie"

Jak zauważają niektórzy komentujący "aferę" związaną z przegonieniem dziewczynek sprzedających bransoletki, przedsiębiorczość dzieci trzeba doceniać, a nie gasić. Na docenienie zasługuje też sam fakt, że starają się w pożyteczny sposób zagospodarować swój wolny czas, który przecież mogłyby spędzić przed ekranem komputera czy smartfona.

Oczywiście warto, by dzieci handlowały swoimi wyrobami w sposób bezpieczny dla siebie, a jak wiadomo ciasny sklepowy parking niekoniecznie spełnia takie kryteria.

Wśród komentujących osób znalazły się też takie, które postanowiły wesprzeć dziewczynki i kupiły od nich bransoletki. Na zdjęciach, które pokazują w komentarzach widać, że dzieci naprawdę się postarały. Bransoletki w różnych kolorach to naprawdę piękne ozdoby, w sam raz na lato.

Czytaj też: Kupiłaś taką lalkę w Pepco? "Zagrożenie dla bezpieczeństwa i zdrowia”