Mama zastępcza uratowała maleńką Anię. Traumę pomylono z niepełnosprawnością

2026-02-11 15:42

Nie reagowała, nie nawiązywała kontaktu, była wycofana. Wiele osób podejrzewało poważną niepełnosprawność. Dopiero gdy maleńka Ania trafiła do mamy zastępczej, okazało się, że jej zachowanie było skutkiem traumy. Ta historia pokazuje, jak ogromną rolę w życiu dziecka odgrywa bezpieczna relacja.

Traumę niemowlaka pomylono z niepełnosprawnością

i

Autor: Mahsun YILDIZ/ Getty Images Traumę niemowlaka pomylono z niepełnosprawnością
  • Niemowlę nie reagowało na bodźce
  • Podejrzewano poważną niepełnosprawność
  • Mama zastępcza dała jej coś kluczowego – bliskość
  • Objawy okazały się skutkiem traumy
  • Historię opisała kampania „Rodzina jest dla Dzieci”

Mama zastępcza uratowała maleńką Anię. Traumę niemowlaka pomylono z niepełnosprawnością

Maleńka Ania została odebrana rodzicom po kontroli pracownika socjalnego. Na pierwszy rzut oka, z dziewczynką było coś nie tak. Była cicha, wycofana, nie reagowała na twarze i głosy. Niektóre zachowania budziły niepokój specjalistów. Pojawiły się podejrzenia poważnych zaburzeń, a nawet niepełnosprawności. Dopiero gdy dziewczynka trafiła do rodziny zastępczej, zaczęto dostrzegać coś więcej. 

Jej rozwój psychoruchowy był wyraźnie opóźniony. Byłam z nią u wielu lekarzy. Ortopeda odkrył, że Anusia ma rączkę wyrwaną z barku i że prawdopodobnie miała pęknięty obojczyk, który trochę krzywo się zrósł. Zalecił leczenie tapingiem, które przyniosło bardzo dobre rezultaty. Chodziłyśmy na rehabilitację po cztery razy w tygodniu, w tym raz na basen. Z kolei neurolog stwierdził, że Ania dostanie w przyszłości orzeczenie o niepełnosprawności, co w domyśle miało znaczyć, że nie będzie zdrowym dzieckiem. Ale ja się nie poddałam tej wizji i długo szukałam przyczyny jej stanu zdrowia

– opowiada Joasia, zawodowa mama zastępcz, cytowana na Facebooku "Rodzina jest dla Dzieci".

Historię Ani opisała kampania społeczna „Rodzina jest dla Dzieci”, pokazując, jak łatwo objawy traumy u najmłodszych dzieci mogą zostać błędnie zinterpretowane.

„Ona potrzebowała tylko jednego – bliskości”

Jak relacjonują twórcy kampanii, Ania była niemowlęciem, które nie doświadczało bezpiecznej więzi. Brak stałej, czułej opieki sprawił, że jej organizm wszedł w tryb przetrwania.

Okazało się, że źródłem oczopląsu oraz pozostałych objawów wskazujących na bardzo nieprawidłowy rozwój było bardzo wysoki poziom ‼kortyzolu, czyli hormonu stresu. U Ani norma była przekroczona kilkukrotnie. I w sumie nic dziwnego, bo jej życie w domu rodziny biologicznej było pełne lęku

- czytamy na stronie kampanii.

Dziecko nie płakało, nie domagało się uwagi, nie reagowało tak jak inne niemowlęta. Dla otoczenia wyglądało to jak poważne zaburzenie rozwoju. Tymczasem – jak podkreśla kampania „Rodzina jest dla Dzieci” – u najmłodszych dzieci trauma może objawiać się właśnie wycofaniem, brakiem kontaktu, „zamrożeniem” emocjonalnym.

Co zmieniła rodzina zastępcza?

Gdy Ania trafiła pod opiekę mamy zastępczej, zaczęło się coś, czego wcześniej nie miała – codzienna bliskość, stałość, przewidywalność. Noszenie na rękach, reagowanie na najmniejsze sygnały, spokojny głos, czułość. To nie terapia specjalistycznym sprzętem, ale relacja stała się punktem zwrotnym. Z czasem dziewczynka zaczęła nawiązywać kontakt wzrokowy, reagować na uśmiech, rozwijać się adekwatnie do wieku.

To, co wcześniej interpretowano jako niepełnosprawność, okazało się reakcją na brak bezpiecznej więzi.

Klaudia Duszyńska o wrodzonej łamliwości kości u syna. Królowe matki odc. 2

Trauma u niemowlęcia – trudna do rozpoznania

W przypadku najmłodszych dzieci objawy traumy mogą być mylące. Niemowlę nie powie, że się boi. Nie opowie o napięciu czy stresie.

Może natomiast:

  • nie reagować na twarz opiekuna,
  • być nadmiernie spokojne,
  • nie płakać nawet wtedy, gdy ma niezaspokojone potrzeby,
  • sprawiać wrażenie „nieobecnego”.

To zachowania, które łatwo pomylić z poważnymi zaburzeniami rozwoju.

M jak Mama Google News

Dlaczego ta historia jest tak ważna?

Kampania „Rodzina jest dla Dzieci” od lat pokazuje, jak ogromną rolę odgrywają rodziny zastępcze. Dla wielu dzieci to właśnie one są pierwszym miejscem, gdzie doświadczają stabilności i bezpieczeństwa. Historia Ani to dowód na to, że miłość i relacja nie są dodatkiem – są fundamentem rozwoju. To opowieść z happy endem. Dziś dziewczynka trafiła do adopcji, ma już stały dom. 

Wspaniała rodzina. Tata od razu żartował, że Aneczka zezuje chyba po nim, bo on też jest po operacji korekcji zeza. Gdy poznali swoją córeczkę, to wynajęli mieszkanie w Łodzi i na dwa miesiące przeprowadzili się tu z sąsiedniego województwa, żeby jak najwięcej czasu spędzać z Anią i nie tracić go na przejazdy w tę i z powrotem. Przywieźli też ze sobą łóżeczko, wózek i wszystkie sprzęty, żeby Ania mogła się do nich przyzwyczajać już w okresie, gdy była jeszcze u mnie

– relacjonuje mama zastępcza na Facebooku kampanii.

Rodzina zmienia więcej, niż myślimy

Nie każda trudność rozwojowa wynika z trwałej niepełnosprawności. Czasem dziecko potrzebuje przede wszystkim bezpiecznego dorosłego, który odpowie na jego potrzeby.

W przypadku Ani to wystarczyło, by jej świat zaczął wyglądać inaczej. I choć nie każda historia kończy się tak szybko, ta pokazuje jedno: dla dziecka najważniejsza jest bliskość i bezpieczeństwo.

Czy twoje dziecko jest wysoko wrażliwe?
Pytanie 1 z 10
Twoje dziecko podczas ubierania: