"To jest trucizna, która zatruwa całe rodziny ". Oldze Frycz w walce z nałogiem pomogły dzieci

2023-03-28 12:35

36-letnia aktorka samotnie wychowuje dwie małe córki. Choć mogłoby się to wydawać trudne, to wbrew pozorom okres macierzyństwa to dla aktorki stabilny i spokojny czas. W jednym z ostatnich wywiadów przyznała, że jeszcze 10 lat temu zmagała się z alkoholizmem. "Byłam totalnie niestabilna emocjonalnie, tłamszona, przyodziewałam maskę" - wspomina Frycz.

Olga Frycz
Autor: Instagram/ @tojafrycz Olga Frycz szczerze o walce z uzależnieniem.

Olga Frycz samotnie wychowuje dwie córki - 4-letnią Helenę ze związku z trenerem tajskiego boksu Grzegorzem Sobieszkiem i roczną Zofię, której ojcem jest podróżnik Łukasz Nowak. Frycz znana jest od lat, jednak widzowie kojarzą ją głównie z roli w "M jak miłość" i z całej serii "Nad rozlewiskiem". Wszystkim znany jest też fakt, że prywatnie jest córką cenionego aktora Jana Frycza. 

Mama dwójki dzieci zdobyła się ostatnio na bardzo szczere wyznanie. Okazuje się, że we wczesnej młodości aktorka zmagała się z alkoholizmem. 

Dowiedz się: Przed ciążą nie stroniłaś od alkoholu? To może mieć wpływ na zachowanie dziecka

Najczęstsze błędy wychowawcze, które popełniają rodzice

Dowiedz sie: Jak wyglądają i zachowują się dzieci z FAS? - już jedna lampka może poważnie zaszkodzić [ZDJĘCIA]

Od narodzin córek Olga Frycz jest bardzo skupiona na macierzyństwie. Widać to chociażby po jej mediach społecznościowych. Gwiazda jeszcze w ciąży zapowiedziała, że córki będzie wychowywać samodzielnie. Ostatnio udzieliła wywiadu podcasterowi - Żurnaliście.

Aktorka szczerze wyznała dziennikarzowi, że lata temu miała spory problem z nadużywaniem alkoholu.

- Ja piłam bardzo dużo alkoholu. Alkohol był takim moim partnerem życiowym przez jakiś tam czas i to było takie mroczne. W Warszawie mieszkałam, miałam z 26 lat, byłam młodą dziewczyną. Pierwszy raz to mówię. Alkohol całkowicie odebrał mi poczucie własnej wartości, ja byłam totalnie niestabilna emocjonalnie, tłamszona, przyodziewałam maskę takiej wiesz: "Co mi będziesz tutaj..." - mówiła Frycz.

Nadużywanie alkoholu u Olgi Frycz miała czysto depresyjne podłoże.

- Ja piłam sama, to nie było tak, że chodziłam na imprezy. (...) Ja nigdy nie miałam czegoś takiego, że idę na kolację i "o, będziemy pić dobre wino" albo "chodźmy na imprezę, napijemy się pysznego drinka". Dla mnie alkohol zawsze kojarzył się z tym, żeby się upić. Żeby się upić, zasnąć, zapomnieć i obudzić się rano, elegancko ubrać się, przeżywać kolejny dzień i to samo - wyjaśniała.

Z tego stanu, aktorkę miała wyrwać dopiero chęć posiadania dziecka.

- Zachodziłam w ciążę, nie piłam już wtedy alkoholu, bo planowaliśmy dziecko, więc wiadomo, że papierosów nie paliłam i alkoholu nie piłam. Ten alkohol znikał z mojego życia, to nie jest tak, że ja go grubą krechą. On znikał, znikał i nagle okazało się, że on mi jest do niczego niepotrzebny.

Dziś, jak sama przyznaje aktorka, na stałe stroni od alkoholu. - Ja w ogóle teraz nie piję alkoholu, w ogóle. Uważam, że alkohol jest najgorszą trucizną na świecie i to jest trucizna, która zatruwa całe rodziny - skomentowała gorzko. 

Przeczytaj: Wielu tak robi, ale co jeśli...? Bierzemy pod lupę picie alkoholu podczas opieki nad dziećmi