Dziecko nie reaguje dopóki nie zaczniemy krzyczeć? Ekspertka: Szanuj swoje słowa

2024-07-03 13:32

Chyba każdy z rodziców spotkał się z sytuacją, że dziecko nie reaguje na prośby, aż do momentu kiedy zaczniemy podnosić głos. Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego tak się dzieje? Psycholożka postanowiła wytłumaczyć mechanizm takiego zachowania.

Dziecko nie reaguje dopóki nie zaczniemy krzyczeć? Ekspertka: Szanuj swoje słowa
Autor: fot. Getty Images Dziecko nie reaguje dopóki nie zaczniemy krzyczeć? Ekspertka: Szanuj swoje słowa

Krzyk to objaw bezradności i frustracji rodzica. Ekspertka radzi

Kiedy dziecko całkowicie "olewa" to, co do niego mówimy, często naszą ostatnią deską ratunku jest podniesienie na nie głosu. Wiele osób zastanawia się wiec, dlaczego pociecha reaguje dopiero wtedy, kiedy zaczynamy już krzyczeć

Prośby, tłumaczenia i rozmowy spełzają na niczym, więc ostatecznie i tak musimy podnieść głos, by uzyskać jakąkolwiek reakcję dziecka. Psycholożka Justyna Bejmert wytłumaczyła, co za tym stoi. 

Okazuje się, że dziecko reaguje wyłącznie na krzyki, ponieważ już przyzwyczaiło się do tego. Wie, że właśnie tam przebiega granica i zdaje sobie sprawę, że wszelkie wcześniejsze prośby, rozmowy czy komunikaty można zignorować. Dopiero krzyk staje się dla niego sygnałem alarmowym.

Kiedy dla nas często krzyk jest objawem bezradności - ostatecznością, kiedy nie możemy w żaden inny sposób skłonić dziecka do pożądanego zachowania. Dla dzieci jest to nic więcej, jak testowanie granic, jak daleko mogą się posunąć, ile komunikatów zignorować, aż nie pojawi się sygnał alarmowy. 

Ekspertka podkreśla, że powinniśmy szanować swoje słowa. Jeśli maluch nie reaguje na wszystko to, co mówimy, nie powinniśmy powtarzać tego samego komunikatu po kilka, a nawet kilkadziesiąt razy. Jeśli będziemy to robić, to co mówimy znacznie straci na wartości.

Mellina - Wiolka Walaszczyk - Wychowanie

Co zamiast krzyków? Dzieci jako nasze lustrzane odbicia

Jeśli chcemy, bo to, co mówimy dotarło do dziecka wcale nie musimy od razu krzyczeć. Psycholożka radzi, abyśmy przede wszystkim podeszli do niego, złapali kontakt wzrokowy i dopiero wtedy powiedzieli to, co chcemy.

Trzeba oczywiście zaznaczyć, że zdarzą się sytuacje, w których będziemy musieli pomóc przerwać dziecku jakieś działanie. Na przykład kiedy maluch skacze na kanapie, zamiast krzyków możemy po prostu powiedzieć: "Hej! Nogi na podłogę. Najpierw prawa noga, a teraz lewa. O dokładnie tak".

Odnosi się to do każdej czynności, którą chcemy przerwać, tak by maluch mógł zrobić to, o co go prosimy. Krzyk działa bowiem bezpośrednio i negatywnie. Sprawia, że organizm dziecka zaczyna produkować zwiększone ilości kortyzolu, zwanego również hormonem stresu.

Co więcej, nie można zapominać, że dzieci są lustrzanym odbiciem nas samych. oznacza to, że kiedy my zaczynami krzyczeć, one również będą krzyczeć. Jeśli wówczas my się nie wycofamy, mimo tego, że czujemy, że puszczają nam nerwy i nie odejdziemy, by się uspokoić, dzieci będą robiły dokładnie to samo. 

Warto również zaznaczyć, że osoby, które stale doświadczają krzyku, podświadomie uruchamiają mechanizmy obronne. Między innymi jest to właśnie "głuchota" na krzyki. Warto więc podchodzić do tego na spokojnie, choć może się to wydawać ciężkie.

Sonda
Czy krzyknąłeś/krzyknęłaś kiedyś na swoje dziecko?