Pierwszy miesiąc - poradnik przetrwania dla taty

2019-10-24 10:36 Mateusz Albin
Instrukcja obsługi dziecka
Autor: Getty Images

Przyjechałeś z nowym członkiem rodziny do domu. Nie kryjąc dumy, po raz pierwszy w życiu odnotowałeś, że chociaż przypominają trochę Mistrza Yodę, to jednak nie wszystkie noworodki wyglądają tak samo. Pierwszy etap drogi ojca za tobą, czas na drugi, który potrwa 18 lat. I co teraz? Podobno najważniejsze, to przetrwać pierwszy miesiąc, a potem będzie z górki.

Najpoważniejszym problemem związanym z niemowlętami, jest to, że nie dodają do nich instrukcji obsługi. Jasne, jest szkoła rodzenia, mnóstwo książek i broszur, ale w zestawieniu z bezlitosnym chaosem pierwszych tygodni życia dziecka, są pomocne mniej więcej tak, jak infolinia waszego dostawcy internetu. Czegokolwiek się nie naczytałeś, przygotuj się na zgrzytanie zębami, spuchnięte uszy i… całkiem sporo fajnych wspomnień. Co możesz zrobić, żeby było ich jak najwięcej?

1. Weź wolne

Serio! Może ci się wydawać, że wcale nie potrzebujesz urlopu, ale nawet jeśli jesteś człowiekiem ze stali, to na wszelki wypadek zaplanuj odrobinę wolnego. Nie musi to być pełnowymiarowy urlop rodzicielski, ale kilka najbliższych dni powinieneś spędzić w domu i to wcale nie dlatego, że rodzina cię potrzebuje. Nawet jeśli okaże się, że wcale nie jesteś tu niezbędny, to i tak lepsze niż nieodzowna panika i myślowy paraliż, który czeka cię z dala od domu.

2. Przygotuj się na cuchnące sprawy

Nigdy tego nie powiedziałeś, ale wszyscy wiedzą, że po cichu liczysz, że twoja partnerka zmonopolizuje kwestię przewijania dziecka. Niestety, pielucha zagości w waszym domu na tak długo, że prędzej czy później ten obowiązek i tak spadnie na ciebie. Dlatego zamiast ukrywać się przed procesami trawiennymi potomstwa, lepiej zajmij się tym tak szybko, jak to możliwe. Z początku będzie obrzydliwie (poczytaj o smółce, aby uniknąć paniki), a z czasem sprawa stanie się zaskakująco neutralna. Ostatecznie kupa dziecka to, to przetrawione jedzenie, które dałeś mu podczas posiłku, tylko trochę później.

3. Przygotuj się na płacz

Zwrócę tu uwagę, że pisząc o płaczu nie mam na myśli tęsknego pochlipywania, tylko ekstremalne darcie ryja, które usłyszeć można tylko w dziecięcej kołysce i na koncercie Slayera. Ustaliliśmy już, że bocian przynosi dziecko bez instrukcji obsługi. Niestety, w paczce nie ma także słownika. Twoja pociecha nie umie mówić, a płacz jest dla niego podstawową formą kontaktu ze światem.

Niektórzy są zdania, że płacz dziecka można odkodować i odczytać z niego, o co mu chodzi. Dużo w tym prawdy, ale bądźmy szczerzy. Przez pierwsze dni nie będziesz w stanie analitycznie porównywać, subtelnych różnic w pochlipywaniu dziecka z mądrościami z książek. Zamiast tego prawdopodobnie czeka cię frustracja, zaciskanie zębów i kompletna dezorientacja.

Musisz pamiętać (zwłaszcza kiedy po raz pierwszy z dzieckiem zostajesz sam w domu), że przerażające zawodzenie nie zawsze oznacza nagłego alarmu. Warto też przypomnieć sobie uspokajające sztuczki, które na pewno pokazywano ci w szkole rodzenia. Magiczne działanie ma także tzw. „biały szum” oraz spokojny głos rodziców. Jeśli masz odrobinę wolnego czasu możesz nagrać własną playlistę z mieszanką szumów, dźwięków suszarki lub odkurzacza oraz swojego głosu.

4. Pokonaj ego

Kolejną przeszkodą na drodze do idyllicznego życia rodzinnego, jak z obrazka może być charakter. Prawdopodobnie przyswoiłeś już najbardziej oczywistą prawdę – tym razem, to nie ty jesteś głównym bohaterem. Twoja partnerka jest w tej chwili obolała, prawdopodobnie czuje się zmęczona i nieatrakcyjna. Twoim zadaniem jest wsparcie. To tak oczywiste, że pisanie wam tego wydaje się ubliżające. Prawdziwa próba dla waszego ego, kryje się jednak gdzie indziej.

Wkrótce wokół ciebie pojawi się cała kolejka irytujących osób, które będą chciały zostać twoimi mentorami: rodzice, teściowie, znajomi, którzy odchowali swoje dzieci, koledzy z pracy i co druga osoba spotkana podczas spaceru... Będą uciążliwi, a w twojej wyobraźni mogą pojawić się scenariusze rodem z "Piątku 13-tego". Zanim jednak postanowisz pozbyć się natrętów za pomocą maczety, uzbrój się w pokorę i weź pod uwagę, że to, co opowiadają może być bardzo wartościową wiedzą.

5. Zapomnij o stabilizacji

Na koniec najważniejsze: nie przyzwyczajaj się do niczego. Dziecko rozwija się tak szybko, że czasem wyjazd na dwudniową delegację będzie oznaczać, że przegapiłeś jeden ze skoków rozwojowych. Zanim się obejrzysz przerażające wydzieranie się zostanie zastąpione przez artykułowane głoski, ni stąd ni zowąd dziecko zacznie wstawać, a potem bez ostrzeżenia chodzić. Oczywiście zajmie mu to znacznie więcej niż miesiąc, ale przez pierwsze tygodnie warto pamiętać, że to co teraz przeżywasz, to dopiero wersja demo.

Więcej artykułów Mateusza i innych odjechanych Ojców znajdziesz na stronie www.jestemtwoimstarym.pl 

Mateusz Albin
Mateusz Albin
W godzinach pracy dziennikarz. Przed godzinami pracy i po godzinach ojciec urodzonego w 2018 r. Krzesimira. Przez ponad 30 lat udawało mu się unikać ojcostwa. Jak się okazało, to wcale nie takie straszne. W rzadkich wolnych chwilach lubi horrory, starą fantastykę, wszystko co związane z dwudziestoleciem międzywojennym, architekturę art-deco i Vinnie'ego Jonesa.
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

NOWY NUMER! W magazynie Dziecko Zakupy i My: mnóstwo inspiracji dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży – nie tylko na Święta! W najnowszym numerze przeczytasz o wirusach, o dobrym śnie, diecie alergika i życiu bez telewizora.

Czytaj więcej
DZiM 12/20
KOMENTARZE