Dobry seks: jaki seks to dobry seks?

2014-12-28 12:07 Katarzyna Korzeniecka, absolwentka psychologii ze specjalnością psychoterapia i terapia seksualna
Seks po porodzie, związek po ślubie
Autor: thinkstockphotos.com Dobry seks powinien zaspokajać potrzeby seksualne obojga partnerów.

Większość z nas, zapytana o dobry seks, odpowie, że taki właśnie ma lub przynajmniej chciałaby mieć. Co jednak kryje się za tym pojęciem? Jaki seks to dobry seks, a kiedy seks jest kiepski i jak to rozpoznać?

Seks z założenia ma być nie tylko czynnością prowadzącą do prokreacji, ale również przyjemnością, która zbliża partnerów i wzbogaca ich relację. W internecie i czasopismach znajdujemy wiele artykułów zawierających wskazówki, jak urozmaicić nasz seks, jak sprawić, by partner bardziej nas pożądał, jak być bardziej seksowną/-ym. Czy można jednak powiedzieć, że istnieje uniwersalna definicja dobrego – czyli udanego – współżycia? Takie wskazówki są jak przepisy kulinarne: mają służyć inspiracji i stanowić wsparcie dla mniej doświadczonych, ale każdy z nas ma inny gust i to, co smakuje jednemu, niekoniecznie posmakuje drugiemu. Dlatego warto traktować takie informacje z odpowiednim dystansem i skupić się na odkrywaniu własnej definicji dobrego seksu.

>> Seks oralny: kiedy i dlaczego go unikamy? >>

Czym jest dla nas dobry seks?

Odpowiedź na to pytanie, które z pozoru wydaje się mało konkretne, jest dość prosta: dobry seks to taki seks, który sprawia przyjemność obojgu partnerom i niesie ze sobą pozytywne uczucia. W seksie biorą udział dwie osoby i każda z nich jest w równym stopniu uprawniona do realizowania w nim siebie, swoich potrzeb i fantazji. Każda z nich jest również zobowiązana do zadbania o przyjemność partnera tak, jak o własną. Jeśli tak się nie dzieje, może to prowadzić do sytuacji, w której jedno z partnerów (lub oboje) będzie rozczarowane, sfrustrowane i niezadowolone z tego, jak wygląda współżycie. Czasem jednak można mieć kiepski seks i nawet o tym nie wiedzieć. Jak to możliwe?

Udany seks to świadomy seks

By wiedzieć, jakiego seksu pragniemy i jaki seks będziemy mogli uznać za udany, musimy być świadomi naszych seksualnych potrzeb. Potrzeby partnera są ważne, ale dbanie jedynie o nie skończy się seksem „altruistycznym” – czyli tak silnym skupieniem na zaspokojeniu partnera, że zapominamy o sobie. W seksie potrzebna jest również pewna doza egoizmu, dzięki któremu możemy wspomóc partnera w zaspokajaniu naszych pragnień, bo nikt przecież nie potrafi czytać w myślach i nie możemy oczekiwać, że partner sam domyśli się, co sprawia nam przyjemność.

Tutaj kolejny raz zastosowanie znajduje porównanie seksu do jedzenia: kiedy przychodzimy do restauracji, zamawiamy konkretną potrawę, ewentualnie informujemy kelnera o naszych preferencjach i prosimy o zarekomendowanie dania, a nie oczekujemy od kucharza, że domyśli się, co nam smakuje i że ugotuje coś, co idealnie trafi w nasz gust. Podobnie jest w seksie – jeśli nie powiemy partnerowi (szczególnie na początku relacji), co lubimy, będzie on działał „po omacku”, stosując metodę prób i błędów, co stwarza oczywiście sporą szansę, że próby te zakończą się naszym rozczarowaniem i frustracją.

Co jednak dzieje się, kiedy same nie jesteśmy pewne, czego chcemy w seksie i co sprawia nam największą przyjemność? W przypadku kobiet najczęściej skutkuje to właśnie całkowitym skupieniem na zaspokajaniu seksualnych potrzeb mężczyzny. Kobietom nieświadomym własnych potrzeb często towarzyszy przekonanie, że od tego, jak zadbają o potrzeby partnera w łóżku zależy to, jaki będzie ich seks. Wydaje im się, że skoro założyły pończochy i gorset, głośno krzyczały, a partner po seksie ma ślady po paznokciach na plecach, to znaczy, że seks był świetny, a partner na pewno jest zadowolony. I wszystko jest w porządku, dopóki kobieta faktycznie czerpie przyjemność z takiego seksu, a nie odgrywa obcą sobie rolę w celu zadowolenia mężczyzny.

>> Kiedy kompleksy nie pozwalają cieszyć się seksem? >>

 

Dobry seks to taki, w którym jesteś sobą

Czasem zdarza się też, że oboje partnerzy odgrywają jakieś role w łóżku, ponieważ media bombardują nas wizją dobrego seksu jako pełnego urozmaiceń, wymyślnych pozycji i łóżkowych eksperymentów. W tym „idealnym” seksie oboje partnerzy są piękni i seksowni, próbują różnych rodzajów seksu, oglądają wspólnie filmy pornograficzne, mężczyzna może kochać się godzinami w dwudziestu różnych pozycjach, a kobieta jest dziką i wyzwoloną mistrzynią seksu oralnego. Tymczasem często bywa, że taka wizja nie odpowiada żadnemu z partnerów i oboje chcieliby innego seksu, ale boją się o tym porozmawiać. Zamiast dążyć do realizacji swoich prawdziwych potrzeb, uprawiają niesatysfakcjonujący ich seks – tak, jakby prowadzili życie seksualne... innych ludzi. Udany seks to tylko taki, który w pełni akceptujemy, zarówno my, jak i nasz partner. Dobry seks nie polega na tym, by robić wszystko to, co powszechnie uważane jest za wyraz seksualnej otwartości, nawet, jeśli żadna ze stron tego nie chce. Warto rozmawiać o seksie z partnerem, by być świadomym zarówno jego oczekiwań, jak i swoich własnych.

Dobry seks to odrzucenie kompleksów i ograniczeń

Trudno wyobrazić sobie udany seks, podczas którego częściej myślimy o własnych niedoskonałościach, niż o przyjemności. Jeśli chcemy prawdziwie cieszyć się chwilami spędzonymi z partnerem w sypialni, warto dać sobie przyzwolenie na bycie niedoskonałą. Znacząca większość kobiet ma jakieś kompleksy dotyczące wyglądu, a u niektórych pań przybierają one poważne rozmiary i prowadzą np. do obawy przed nagością bądź kochaniem się w pełnym świetle, uwydatniającym każdą fałdkę i zmarszczkę. Skupienie na własnych niedoskonałościach nie pozwala cieszyć się seksem, przesłania nam doznania i może prowadzić do całkowitego braku satysfakcji ze współżycia. Warto pamiętać, że mężczyźni również mają kompleksy i niedoskonałości – nikt z nas nie jest idealny, ale jedno jest pewne: kobieta, z którą mężczyzna idzie do łóżka, na pewno mu się podoba. Taka, jaka jest, niedoskonała, z cellulitem i rozstępami, z niewielkimi piersiami i „niewystarczająco jędrnymi” pośladkami. Na atrakcyjność i seksualność składa się o wiele więcej czynników niż atrakcyjne ciało (przy czym kompleksy mają to do siebie, że nie pozwalają nam zobaczyć siebie samych tak, jak widzi nas partner).

>> Męska i kobieca seksualność: różnice w podejściu do seksu >>

Mój seks jest kiepski – co robić?

Kiedy odczuwamy brak satysfakcji z naszego życia intymnego, najgorsze, co możemy zrobić, to uwierzyć, że tak musi być już zawsze. Taki sposób myślenia dotyczy w szczególności osób z niewielkim doświadczeniem, które miały tylko jednego partnera i - w szczególności - uprawiały z nim niesatysfakcjonujący seks. Łatwo w takiej sytuacji o przekonanie, że „tak właśnie wygląda seks” i nie może wyglądać inaczej. Oczywiście, nie chodzi o to, by szukać innego partnera przy okazji pierwszych niepowodzeń w sferze seksualnej, ale o to, by rozmawiać z parnerem o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Nie istnieją ludzie „dobrzy w łóżku” – nie można mówić o jakichś uniwersalnych zdolnościach, ponieważ każdy człowiek jest inny i nawet, jeśli kilku z naszych partnerów lubiło to samo, nie możemy założyć, że każdy kolejny również będzie miał te same upodobania, te same strefy erogenne i tak samo będzie reagował na pieszczoty. Można natomiast powiedzieć, że udane życie seksualne opiera się na komunikacji i otwartości na partnera. Warto rozmawiać o swoich upodobaniach, fantazjach, niezrealizowanych potrzebach, a także lękach, obawach i blokadach. Początkowo może to wywoływać w nas skrępowanie, zawstydzenie czy strach przed oceną, ale pokonanie tych uczuć i nauczenie się właściwej komunikacji przyniesie ogromne korzyści naszemu życiu erotycznemu i związkowi.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 2/2020 "Zdrowia": co pomoże na ból głowy, sztuczne hormony wokół nas, dźwięczny głos na lata, stopy bez odcisków, eko zwierzak w domu, chudnij z wyobraźnią, hity zdrowej kuchni. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i sprawdzonych rad!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 2/2020
KOMENTARZE