Pierwsza pomoc - gdy dziecko znajdzie się w niebezpieczeństwie

2013-01-14 11:49 Agnieszka Włodarek

Coraz więcej rodziców chce wiedzieć, jak reagować, gdy malec znajdzie się w niebezpieczeństwie. A ratownicy medyczni podkreślają, że szkolenia z pierwszej pomocy udzielanej dzieciom powinny być co najmniej tak popularne jak zajęcia w szkole rodzenia. O tym, jak bardzo przydaje się znajomość udzielania pierwszej pomocy małemu dziecku, rozmawiamy ze Sławomirem Balcerakiem, ratownikiem medycznym, instruktorem szkoleń pierwszej pomocy z firmy Ascender, która organizuje zajęcia dla obecnych i przyszłych rodziców.

Ze statystyk wynika, że przynajmniej raz w życiu każdy z nas będzie miał okazję udzielić pierwszej pomocy, być może własnemu dziecku. Te słowa powtarza pan rodzicom.

– Chcę pokazać, jak ważna jest znajomość zasad udzielania pierwszej pomocy. Dla opiekunów najmłodszych dzieci to szczególnie ważne, bo malutkie dzieci najwięcej czasu spędzają w domu, pod opieką rodziców lub niań. W groźnych sytuacjach są całkowicie uzależnione od reakcji dorosłego. A w nagłym wypadku nie wystarczy tylko telefon na pogotowie, bo nawet najszybsza karetka może dojechać za późno. Są sytuacje, gdy liczy się każda minuta. Znając podstawowe reguły, można uratować dziecku życie.

Na jakie niebezpieczeństwa małe dzieci są szczegolnie narażone?

– Te nieco starsze dzieci doznają licznych kontuzji, bo są bardzo aktywne. Maluchy, które większość czasu spędzają w wózku, łóżeczku lub w ramionach opiekuna, mają mniejsze szanse na takie urazy. Za to ich fizjologia sprawia, że nawet drobne infekcje stanowią spore wyzwanie dla maleńkich dróg oddechowych. Dla dorosłego katar to lekka niedogodność, a niemowlęciu wydzielina może zdecydowanie utrudnić, a nawet uniemożliwić oddychanie. Groźnie może być też wtedy, gdy w czasie karmienia pokarm dostanie się do tchawicy malca zamiast do przełyku albo gdy dziecko włoży do buzi jakiś mały element – klocek, monetę czy koralik. Wszystko to może doprowadzić do niedrożności układu oddechowego. Opiekun powinien być także przygotowany na reakcję, gdy dziecko straci przytomność albo zostanie poparzone. To zdarzyć się może każdemu dziecku.

Dobrze wiedzieć

Co robić, gdy niemowlak się zadławi

Układamy dziecko brzuszkiem na swoim przedramieniu, tak żeby główkę miało niżej niż nogi ( zdj. 1). Przedramię możemy oprzeć sobie na kolanie, a dłonią przytrzymać główkę dziecka. Drugą dłoń układamy „w łódkę” i pięć razy miarowo uderzamy dziecko między łopatkami. Jeśli nie przynosi to efektu, przekładamy dziecko na drugie przedramię, tym razem brzuszkiem do góry (zdj. 2). Dwoma palcami wolnej ręki uciskamy mostek malucha – mniej więcej centymetr nad miejscem, w którym schodzą się dolne żebra – i w ten sposób zwiększamy ciśnienie w klatce piersiowej, co ułatwia pozbycie się przeszkody. Ucisków powinno być pięć.

Czy są różnice między ratowaniem niemowlaka i osoby dorosłej?

– Tak, bo malutkie dziecko ma delikatniejszą budowę niż człowiek dorosły. Dlatego na przykład w przypadku ucisków przy tzw. masażu klatki piersiowej u dorosłego wykonuje się je dwiema dłońmi, a u niemowlęcia – dwoma palcami. Jednak większość elementów się powtarza.

Ale niemowlak jest taki mały i delikatny. Rodzicowi trudno nie spanikować...

– A zamiast tego trzeba działać, i to jak najszybciej. Oczywiście skuteczność tych działań zależy od praktyki i umiejętności, ale prawda jest taka, że nie ma nic gorszego niż brak pomocy. Nawet najprostsza czynność, zastosowana w porę, może uratować życie. Istnieje wiele mitów dotyczących pierwszej pomocy. A najgorszy z nich jest ten, że to bardzo trudne.

A pierwsza pomoc nie jest skomplikowana?

– Zastąpić lekarza czy ratownika się nie da. Ale przy opracowywaniu procedur pierwszej pomocy specjaliści zwrócili uwagę, żeby były one jak najprostsze i jak najłatwiejsze do zapamiętania przy maksymalnej skuteczności. Wszystko po to, żeby jak najwięcej osób, także tych niemających żadnego medycznego przygotowania, mogło stosować je w praktyce.

Jakie są inne mity dotyczące udzielania pierwszej pomocy w razie wypadku?

– Na przykład, że oparzenie trzeba posmarować jajkiem, kefirem albo masłem...

To nie pomaga?

– Na pewno nie jest skuteczniejsze niż polanie oparzenia letnią wodą. Za to z pewnością utrudni później pracę lekarzowi. Bo zanim opatrzy on ranę po oparzeniu, będzie musiał usunąć z niej resztki masła, kefiru albo jajka.

A co z poklepywaniem w plecy przy zadławieniu?

– To błąd. Grawitacji nie da się oszukać. Jeśli postukamy zadławionego w plecy, wtedy to, co wpadło do tchawicy, nie wypada, tylko przesuwa się w dół układu oddechowego.

Czyli lepiej wziąć dziecko za nogi i potrząsnąć?

– Nie radzę, bo można spowodować więcej szkody niż pożytku i uszkodzić biodra dziecka. Ale są skuteczniejsze metody. Jeśli dziecko płacze i kaszle, to znaczy że może oddychać i żadne działanie nie jest potrzebne. Można je uspokoić, zachęcać do kasłania, bo to
pozwoli szybciej i w naturalny sposób pozbyć się przeszkody. A jeśli nie może zakasłać ani wydobyć z siebie głosu, to znak, że niedrożność dróg oddechowych jest całkowita i konieczna jest błyskawiczna interwencja. Ważne: przed przystąpieniem do każdej akcji ratunkowej trzeba wezwać na pomoc pogotowie albo poprosić osobę, która jest obok, aby to zrobiła. A dławiącego się noworodka lub niemowlaka układamy brzuszkiem na swoim przedramieniu, tak żeby główkę miał niżej niż nogi. Przedramię możemy oprzeć sobie na kolanie, a dłonią przytrzymać główkę dziecka. Drugą dłoń układamy „w łódkę” i miarowo uderzamy dziecko między łopatki. Pięć razy. Jeśli nie przynosi to efektu, przekładamy dziecko na drugie przedramię, tym razem brzuszkiem do góry. Dwoma palcami wolnej ręki uciskamy mostek malucha, mniej więcej centymetr nad miejscem, w którym schodzą się dolne żebra – w ten sposób zwiększamy ciśnienie klatki piersiowej, co ułatwia pozbycie się przeszkody. Ucisków powinno być pięć. Jeśli sytuacja się nie poprawia, zaczynamy od początku, czyli od uderzeń między łopatki. Robimy to do skutku, czyli do momentu, gdy maluch zacznie kasłać, płakać i oddychać. A jeśli nie zacznie – do chwili, gdy straci przytomność.

Co robić, gdy dziecko straci przytomność?

– Układamy malca na twardej powierzchni i przystępujemy do sztucznego oddychania. Zaczynamy od pięciu oddechów. Ustami obejmujemy nie tylko usta dziecka, ale także jego nosek. Po pierwsze dlatego, że tak jest łatwiej ze względu na drobną buzię dziecka. Po drugie, bo maleńkie dzieci oddychają zarówno przez nos, jak i przez buzię. Powietrze wdmuchujemy dość delikatnie, ale tak, aby uniosła się klatka piersiowa malca. Później uciskamy klatkę piersiową 30 razy – nie dłonią, jak u dorosłego, tylko dwoma palcami, centymetr nad miejscem, w którym schodzą się dolne żebra. Akcję kontynuujemy w rytmie dwa oddechy na 30 uciśnięć. I tak do przyjazdu pogotowia. Zdarzają się przypadki, że nawet po kilkudziesięciu minutach udało się poszkodowanego odratować.

Można się pierwszej pomocy nauczyć „na sucho” – z opowieści czy filmu instruktażowego?

– Im więcej się o tym mówi i czyta, tym lepiej, dlatego teraz o tym opowiadamJest szansa, że czytelnik coś zapamięta i w razie potrzeby zastosuje. Ale nic nie jest w stanie zastąpić praktycznego szkolenia z pierwszej pomocy. Takiego z użyciem dobrej jakości fantomów. Konieczne jest samodzielne wykonywanie kolejnych czynności przez uczestnika szkolenia, powtarzanie ich do znudzenia po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy. Taki trening zwiększa szanse, że w czasie realnego zagrożenia, zamiast wpadać w panikę, ratownik amator będzie skutecznie działał. Tym skuteczniej, im więcej czynności wykona odruchowo, mechanicznie i bez emocji. Uczestnictwo w szkoleniach z pierwszej pomocy polecam wszystkim, a dla rodziców i przyszłych rodziców to powinny być wręcz zajęcia obowiązkowe. Najlepiej gdyby były to szkolenia z użyciem fantomów niemowląt i małych dzieci.

Ale chyba nie jest łatwo znaleźć specjalne szkolenia z pierwszej pomocy udzielanej dzieciom?

– Niestety, to prawda. Specjalistyczne firmy prowadzą głównie zajęcia, na których uczą, jak udzielać pierwszej pomocy osobom dorosłym. My zorganizowaliśmy kilka spotkań dla rodziców na ich specjalne życzenie, bo na szczęście coraz więcej matek i ojców chce się uczyć zasad pierwszej pomocy. Z całego serca doradzam dorosłym, żeby szukali szkoleń aż do skutku albo wręcz namawiali specjalistów, aby je organizowali. Na przykład w szkołach rodzenia można nieco mniej czasu poświęcić na pokazanie rodzicom, jak przewijać czy kąpać dziecko, a część czasu poświęcić na prezentację, jak w razie potrzeby je ratować. Bo czyż nie warto poświęcić kilku godzin na szkolenie, po którym będziemy umieli ocalić życie dziecka? Odpowiedź wydaje się prosta.

Pierwsza pomoc

Zobacz w jaki sposób udzielić poszkodowanemu pierwszej pomocy.

Kurs pierwszej pomocy cz.2

Nigdy nie przewidzisz wypadku. Możesz jednak być przewidujący i przygotować się do udzielenia pierwszej pomocy poszkodowanemu.

Kurs pierwszej pomocy cz.1

Masz niewiele czasu, wykorzystaj go jak najlepiej, aby uratować komuś życie.

miesięcznik "M jak mama"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie! Z kodem rabatowym: "wiosna" tylko 2,50 zł za 96 stron porad o zdrowiu! Dodatkowo otrzymasz dostęp do numerów archiwalnych. W nr 4/2020 „Zdrowia m.in.: poradnik alergika, choroby zakaźne pod lupą, „młody” zawał serca, mity o recyklingu.

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 4/2020
KOMENTARZE