Problem bezpłodności: dlaczego nie mogę zajść w ciążę? Może za bardzo tego chcesz?!

Problem bezpłodności, czyli problem z zajściem w ciążę staje się coraz bardziej powszechny. Pary przyznają wprost – „Mamy problem”. I jednocześnie coraz więcej z nich słyszy: „Odpuście sobie, to zajdziecie”. Jak to jest z tym odpuszczaniem? Czy to w ogóle możliwe? I czy osoby, które tak radzą, powinny w ogóle to robić?

Katarzyna, mama dwuletniej Zosi, o dziecko starała się sześć lat. Wydawało się – niemożliwe, aby nie odpuścić przed tak długi okres. Co mówi o tym sama Katarzyna?
- Słyszałam różne rady w życiu. Zrób sobie te i te badania, zmień lekarza, w żartach – zmień faceta. Ale nic nie doprowadzało mnie do szału tak bardzo, jak porady w stylu: „Odpuść sobie!”, „Przestań o tym myśleć” czy „Za bardzo chcesz i to dlatego!”. Najchętniej zaczęłabym przeklinać na samo wspomnienie. Najśmieszniejsze było to, że mówiły to osoby, które miały dzieci (oczywiście z „szybkich” i bezproblemowych ciąż) i które nie miały pojęcia co do mojego stanu zdrowia. Skąd więc takie głupie komentarze? Po pewnym czasie przestałam już o tym mówić. Nie oznacza to jednak, że odpuściłam, wręcz przeciwnie, wpadałam w jeszcze większą obsesję i przygnębienie. Kiedy w tym jednym cyklu wyszedł mi pozytywny test ciążowy, miałam już za sobą… dziewięć negatywnych z poprzednich dni. I co usłyszałam? No widzisz – wyluzowałaś i zaskoczyłaś! Nawet tego nie skomentowałam. Nie chciałam się przyznać, że tak naprawdę świrowałam jeszcze bardziej, niż wcześniej – wspomina Katarzyna.
Nie sposób wyjaśnić, dlaczego tak naprawdę ludzie upodobali sobie tę jedna poradę, ale być może powodem jest fakt, że jest ona najłatwiejsza do… użycia. Trudniej jest wysłuchać kogoś i poradzić coś na temat policystycznych jajników, trudno też wypowiadać się na temat zrostów w jajowodach. Ale zwykłe „odpuść sobie” jest przecież takie  łatwe do wypowiedzenia.
W psychologii rzeczywiście mówi się o pewnej blokadzie psychicznej – zjawisku niemożności zajścia w ciążę, przy prawidłowych wynikach i bardzo intensywnych staraniach. Faktem jest również, że w sytuacji, gdy para adoptuje dziecko, istnieje pewna większa szansa na zajście w ciążę i poniekąd może to wynikać właśnie z tzw. „odpuszczenia sobie”. Przyczyny takiego zjawiska nie są znane. Jednak co do samego „odpuszczania”… cóż, to niestety nie jest takie proste.
Jak sobie odpuścić?
Ludzie, którzy radzą „odpuść sobie” powinni być natychmiastowo poproszeni o dokładne rady, jak to zrobić. Prawdopodobnie jednak bardzo szybko wycofaliby się ze swoich słów, bo gdyby przyjrzeć się sprawie znacznie bliżej, to „odpuszczenie sobie” jest jednym z najbardziej skomplikowanych i trudnych wyzwań niepłodności.
Niektórzy mówią, że zaprzestanie intensywnego myślenia o dziecku i staraniach jest możliwe dopiero wtedy, kiedy zaczynamy rzeczywiście wierzyć w to, ze nie zostaniemy nigdy rodzicami i gdy zaczynamy akceptować swoją sytuację. Gdyby jednak takie pogodzenie się z losem było takie proste, to narodowy program in vitro nie cieszyłby się takim zainteresowaniem. Prawdziwe bowiem jest twierdzenie, że osoby niepłodne prędzej wezmą masę kredytów i spróbują wszystkiego, niż ot tak stwierdzą „a, dobra tam, nie musze mieć dziecka”. Przecież chodzi o dążenie do największego szczęścia w życiu pary. I dlatego właśnie porada „odpuść sobie” nie ma żadnej wartości.
Magdalena, 30-letnia przyszła mama, tak wspomina swoje „przygody z odpuszczaniem”:
- Najbardziej irytująca porada na świecie? „Wyjedź na wakacje, tam zajdziesz!”. Coś okropnego i naprawdę osoby, które o czymś takim mówią, powinny się trochę nad sobą zastanowić. Z moim mężem jeździliśmy wszędzie. I co z tego? Na każdym wyjeździe widzimy ciężarne, małe dzieci, wózki. Szczęśliwe rodziny. To bolało. Albo wpadałam na plan: „Ok, wakacje, udaję, że o tym nie myślę”. Ale takie wyłączenie się jest po prostu niemożliwe. Uprawiałam z moim mężem seks w hotelowym łóżku Tunezji i o czym myślałam? „Ciekawe, który to dzień cyklu”. W niepłodności nie ma odpuszczania. Walczysz do końca.
Co możesz zrobić?
Co zatem warto zrobić? Można sobie odpuścić, ale… odpuszczanie. Jeśli i ty masz ten problem, przestań się katować. Myśleć o tym, że nie powinnaś o tym myśleć. To jak dokładanie sobie problemów do już istniejącej kupki. Oczywiście, możesz obiecać sobie: „A niech tam, koniec z mierzeniem temperatury co rano, mam tego dość” – i świetnie. Ale nie biczuj się psychicznie za to, że zrobiłaś test owulacyjny albo że biegniesz na kolejne badania. Czasem właśnie ten upór i determinacja jest tym, co ostatecznie doprowadza do rozwiązania pozornie nieistniejącego problemu.
A jeśli jesteś pod drugiej stronie – przestań radzić „odpuść sobie”. Zwłaszcza, jeśli masz dzieci, które powstały i przyszły na świat bez najmniejszych problemów. Zamiast radzić, powiedz po prostu „Musi być ci bardzo ciężko. Ale ja wierzę w to, że będziesz jeszcze mamą. I gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy - mów”. To naprawdę znaczy o wiele więcej.

Problem bezpłodności, a kometarze ludzi

Katarzyna, mama dwuletniej Zosi, o dziecko starała się sześć lat. Wydawało się niemożliwe, aby nie odpuścić przed tak długi okres. Co mówi o tym sama Katarzyna? - Słyszałam różne rady w życiu. Zrób sobie te i te badania, zmień lekarza, w żartach – zmień faceta. Ale nic nie doprowadzało mnie do szału tak bardzo, jak porady w stylu: „Odpuść sobie!”, „Przestań o tym myśleć” czy „Za bardzo chcesz i to dlatego!”. Najchętniej zaczęłabym przeklinać na samo wspomnienie. Najśmieszniejsze było to, że mówiły to osoby, które miały dzieci (oczywiście z „szybkich” i bezproblemowych ciąż) i które nie miały pojęcia co do mojego stanu zdrowia. Skąd więc takie głupie komentarze?

Po pewnym czasie przestałam już o tym mówić. Nie oznacza to jednak, że odpuściłam, wręcz przeciwnie, wpadałam w jeszcze większą obsesję i przygnębienie. Kiedy w tym jednym cyklu wyszedł mi pozytywny test ciążowy, miałam już za sobą… dziewięć negatywnych z poprzednich dni. I co usłyszałam? No widzisz – wyluzowałaś i zaskoczyłaś! Nawet tego nie skomentowałam. Nie chciałam się przyznać, że tak naprawdę świrowałam jeszcze bardziej, niż wcześniej – wspomina Katarzyna. Nie sposób wyjaśnić, dlaczego tak naprawdę ludzie upodobali sobie tę jedna poradę, ale być może powodem jest fakt, że jest ona najłatwiejsza do… użycia. Trudniej jest wysłuchać kogoś i poradzić coś na temat policystycznych jajników, trudno też wypowiadać się na temat zrostów w jajowodach. Ale zwykłe „odpuść sobie” jest przecież takie łatwe do wypowiedzenia. W psychologii rzeczywiście mówi się o pewnej blokadzie psychicznej – zjawisku niemożności zajścia w ciążę, przy prawidłowych wynikach i bardzo intensywnych staraniach. Faktem jest również, że w sytuacji, gdy para adoptuje dziecko, istnieje pewna większa szansa na zajście w ciążę i poniekąd może to wynikać właśnie z tzw. „odpuszczenia sobie”. Przyczyny takiego zjawiska nie są znane. Jednak co do samego „odpuszczania”… cóż, to niestety nie jest takie proste. Jak sobie odpuścić? Ludzie, którzy radzą „odpuść sobie” powinni być natychmiastowo poproszeni o dokładne rady, jak to zrobić. Prawdopodobnie jednak bardzo szybko wycofaliby się ze swoich słów, bo gdyby przyjrzeć się sprawie znacznie bliżej, to „odpuszczenie sobie” jest jednym z najbardziej skomplikowanych i trudnych wyzwań niepłodności.

Czytaj także: Zespół policystycznych jajników (PCOS), a ciąża. Jakie są skutki, objawy i leczenie?

Niektórzy mówią, że zaprzestanie intensywnego myślenia o dziecku i staraniach jest możliwe dopiero wtedy, kiedy zaczynamy rzeczywiście wierzyć w to, że nie zostaniemy nigdy rodzicami i gdy zaczynamy akceptować swoją sytuację. Gdyby jednak takie pogodzenie się z losem było takie proste, to narodowy program in vitro nie cieszyłby się takim zainteresowaniem. Prawdziwe bowiem jest twierdzenie, że osoby niepłodne prędzej wezmą masę kredytów i spróbują wszystkiego, niż ot tak stwierdzą „a, dobra tam, nie muszę mieć dziecka”. Przecież chodzi o dążenie do największego szczęścia w życiu pary. I dlatego właśnie porada „odpuść sobie” nie ma żadnej wartości. Magdalena, 30-letnia przyszła mama, tak wspomina swoje „przygody z odpuszczaniem”:- Najbardziej irytująca porada na świecie? „Wyjedź na wakacje, tam zajdziesz!”. Coś okropnego i naprawdę osoby, które o czymś takim mówią, powinny się trochę nad sobą zastanowić. Z moim mężem jeździliśmy wszędzie. I co z tego? Na każdym wyjeździe widzimy ciężarne, małe dzieci, wózki. Szczęśliwe rodziny. To bolało. Albo wpadałam na plan: „Ok, wakacje, udaję, że o tym nie myślę”. Ale takie wyłączenie się jest po prostu niemożliwe. Uprawiałam z moim mężem seks w hotelowym łóżku Tunezji i o czym myślałam? „Ciekawe, który to dzień cyklu”. W niepłodności nie ma odpuszczania. Walczysz do końca.

Czy odpuszczenie sobie w staraniach o dziecko pomoże z problemem bezpłodności?

Co możesz zrobić? Co zatem warto zrobić? Można sobie odpuścić, ale… odpuszczanie. Jeśli i ty masz ten problem, przestań się katować. Myśleć o tym, że nie powinnaś o tym myśleć. To jak dokładanie sobie problemów do już istniejącej kupki. Oczywiście, możesz obiecać sobie: „A niech tam, koniec z mierzeniem temperatury co rano, mam tego dość” – i świetnie. Ale nie biczuj się psychicznie za to, że zrobiłaś test owulacyjny albo że biegniesz na kolejne badania. Czasem właśnie ten upór i determinacja jest tym, co ostatecznie doprowadza do rozwiązania pozornie nieistniejącego problemu. A jeśli jesteś pod drugiej stronie – przestań radzić „odpuść sobie”. Zwłaszcza, jeśli masz dzieci, które powstały i przyszły na świat bez najmniejszych problemów. Zamiast radzić, powiedz po prostu „Musi być ci bardzo ciężko. Ale ja wierzę w to, że będziesz jeszcze mamą. I gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy - mów”. To naprawdę znaczy o wiele więcej.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W magazynie Dziecko Zakupy i My: ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży, a także inspiracje i porady dla całej rodziny! Sprawdź, jak zadbać o najbliższych – czytaj już za 3 zł!

Sprawdź
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE