- Dziecko można uczyć szanowania przestrzeni innych osób poprzez proste domowe zabawy
- Podróże autobusem i tramwajem są świetną okazją do nauki zasad społecznych
- Podczas napadu złości w sklepie kluczowe są spokój i konsekwencja rodzica
- Zakupy warto planować wtedy, gdy dziecko jest wypoczęte i najedzone
- Naukę zachowania w restauracji najlepiej zacząć od ćwiczeń w domu i krótkich wizyt w lokalach
Jak nauczyć dziecko szanować przestrzeń innych osób?
Maluchy często nie zdają sobie sprawy z tego, że wchodzą komuś na głowę na placu zabaw czy w sklepowej kolejce. Dziecko z natury chce być blisko wszystkiego, co je bardzo ciekawi, dlatego nierzadko staje zbyt blisko zupełnie obcych ludzi. Warto od samego początku tłumaczyć mu, że każdy człowiek ma swoją osobistą bańkę, do której nikt nie powinien wchodzić bez wyraźnej zgody.
Dobrym pomysłem jest proste domowe ćwiczenie, o którym możemy przeczytać na stronie internetowej Understood. Wystarczy położyć na podłodze okrągłą obręcz albo poprosić malucha, żeby stanął na wyciągnięcie ręki (to odległość około 60 centymetrów), co pomaga mu fizycznie odczuć ten odpowiedni dystans. Można też uczyć pociechę, że jeśli inna osoba robi nagły krok do tyłu, to widoczny sygnał jej potrzeby zrobienia dla siebie trochę więcej swobodnego miejsca.
Podróż komunikacją miejską. O czym pamiętać w autobusie?
Wspólna jazda autobusem czy tramwajem to dla malucha ogromna frajda, ale wymaga też opanowania kilku prostych zasad bezpieczeństwa, które twoje dziecko powinno w miarę szybko przyswoić. Departament Transportu w Pensylwanii przypomina, żeby w takich miejscach zawsze mocno trzymać się poręczy i bardzo uważać na dużą przerwę między drzwiami pociągu a peronem. Dobrze jest od małego uczyć dziecko, że w tego typu pojazdach absolutnie nie biegamy i chętnie ustępujemy wygodnego miejsca starszym osobom. Warto też zwrócić dużą uwagę na to, by podczas podróży rozmawiać w miarę cicho i po prostu nie przeszkadzać innym współpasażerom swoim głośnym zachowaniem. To świetna i bardzo naturalna okazja, żeby maluch w praktyce zobaczył, na czym dokładnie polega codzienne funkcjonowanie w dużym społeczeństwie.
Trudne emocje na zakupach. Jak opanować płacz dziecka?
Zwykłe wyjście do sklepu po bułki często kończy się potężnym płaczem, gdy ostatecznie nie zgadzamy się na zakup kolejnej kolorowej zabawki czy dużej paczki żelków. Zgodnie z cennymi radami ze strony Mayo Clinic, w takich bardzo nerwowych chwilach najlepiej sprawdza się zachowanie całkowitego spokoju i podjęcie kilku prostych kroków:
- szybkie odwrócenie uwagi malucha poprzez wskazanie mu czegoś zupełnie innego w wielkim sklepowym asortymencie
- wyraźne i bardzo łagodne tłumaczenie obowiązujących zasad, ale dopiero w momencie, gdy dziecko już samo trochę się uspokoi
- twarde trzymanie się raz ustalonych reguł domowych i całkowity brak zgody na jakiekolwiek ustępstwa pod wpływem głośnego krzyku
- planowanie wyjść na szybkie zakupy wyłącznie w takich godzinach, gdy maluch jest mocno wyspany i ma całkowicie pełny brzuszek
Twoja rodzicielska konsekwencja to w tym przypadku absolutna podstawa, bo nagła zmiana wcześniejszego zdania szybko utrwali u dziecka błędne przekonanie, że krzykiem w publicznym miejscu można w życiu wszystko sprytnie załatwić. Jeśli jednak sytuacja robi się dla was zbyt trudna do samodzielnego opanowania w wielkim tłumie, po prostu wyjdźcie ze sklepu i usiądźcie na ławce w cichym kącie aż złość całkowicie minie.
Wspólny obiad w restauracji. Jak uniknąć nerwów przy stole?
Rodzinne wyjście na niedzielny obiad bywa naprawdę miłą odmianą od codzienności, ale samo grzeczne czekanie na posiłek jest dla małego dziecka potwornie nudnym zajęciem. Zniecierpliwiony maluch zazwyczaj szybko zaczyna wiercić się na krześle, głośno marudzić i czasem nawet zaczepiać przypadkowych ludzi przy sąsiednich stolikach. Z tego powodu niezwykle ważne jest to, aby zacząć uczyć swoje dziecko takich wyjść w bardzo bezpiecznych i znanych mu domowych warunkach.
Serwis Children's Specialized Hospital trafnie podpowiada, żeby taką naukę zacząć od jedzenia obiadów na wynos we własnej kuchni, udając przy tym na wesoło zasady panujące w prawdziwym lokalu gastronomicznym. Z upływem czasu możecie pójść do pobliskiej restauracji w znacznie mniej tłocznych godzinach i na przykład pozwolić maluchowi samodzielnie złożyć zamówienie u miłego kelnera. Dobrym i sprawdzonym sposobem jest posadzenie pociechy w taki sprytny sposób, by znacznie trudniej było jej bezkarnie wstawać w trakcie jedzenia, co naturalnie wymusi dłuższe i spokojniejsze siedzenie przy rodzinnym stole.