Mówisz: „Zaraz przyjdę” i nie przychodzisz. Te małe rozczarowania uczą dziecko jednego

2026-02-27 11:41

Mówisz: „Zaraz przyjdę”, dziecko czeka… a ty jeszcze tylko dopijasz herbatę, odpisujesz na wiadomość, kończysz coś „na szybko”. Dla dorosłego to nic. Dla dziecka to mała próba zaufania: czy mama i tata naprawdę wracają, gdy mówią, że wrócą? I właśnie z takich drobnych sytuacji składa się poczucie bezpieczeństwa.

Te małe rozczarowania uczą dziecko jednego. Potem trudno to odkręcić

i

Autor: Olga Ignatova/ Getty Images Te małe rozczarowania uczą dziecko jednego. Potem trudno to odkręcić
  • Dziecko uczy się świata przez powtarzalność: słowa mają znaczenie tylko wtedy, gdy idą za nimi czyny
  • „Zaraz” to dla malucha nie minuta, tylko poczucie, że zostało samo ze swoimi emocjami
  • Niespójność w reakcjach dorosłych zwiększa stres i może wzmacniać lęk przed rozstaniem
  • Da się to naprawić bez bycia „idealnym rodzicem”: wystarczy prosty, konsekwentny komunikat i plan
  • Najważniejsze nie brzmi: „nigdy się nie spóźnij”, tylko: „wróć i nazwij to, co się stało”

„Zaraz przyjdę” i nie przychodzisz. Te małe rozczarowania mają wielkie skutki

Dlaczego dla dziecka to nie jest drobiazg? Dorosły myśli: „przecież nic się nie stało”. Dziecko czuje: „powiedziała, że będzie, a nie ma jej”. I nawet jeśli mówimy o dwóch minutach, w świecie małego człowieka to bywa wieczność.

Dzieci budują poczucie bezpieczeństwa z setek drobnych doświadczeń. To one tworzą podstawę zaufania: czy opiekun jest dostępny, przewidywalny, reaguje. Psychologia rozwojowa nazywa to responsywnością i „wymianą” w relacji, czyli odpowiadaniem na sygnały dziecka. To jeden z fundamentów zdrowego rozwoju emocjonalnego.

Pozytywna Dyscyplina- Plac Zabaw odc. 21

„Zaraz” ma różną długość, zależnie od wieku

Dla przedszkolaka „zaraz” potrafi znaczyć: „nie wiem, kiedy wrócisz”. Dla młodszego dziecka może brzmieć jak: „zostań z tym sam”.

To dlatego dzieci potrafią się zdenerwować, zacząć płakać albo iść za rodzicem krok w krok. Nie dlatego, że są „rozpieszczone”, tylko dlatego, że ich układ nerwowy dopiero uczy się regulacji. I uczy się jej w relacji, a nie w samotności.

Małe rozczarowania i duże emocje

Jeśli dziecko słyszy „zaraz wrócę”, a potem rodzic wraca dopiero po dłuższym czasie, w dziecku dzieją się dwie rzeczy naraz:

Pojawia się napięcie (czekanie, niepewność, brak kontroli).Dziecko zaczyna dopisywać do tego znaczenie: „może nie jestem ważny”, „może przestała mnie słuchać”, „może moje potrzeby są za duże”.Oczywiście jedno spóźnienie nie zrobi krzywdy. Problem zaczyna się wtedy, gdy to jest stały wzór: obiecujemy szybko, a potem regularnie nie dotrzymujemy obietnicy.

Dlaczego to tak istotne dla rozwoju dziecka? Badania nad wczesnym rozwojem pokazują, że większa nieprzewidywalność sygnałów ze strony opiekuna może wiązać się z gorszymi wynikami w obszarze rozwoju poznawczego w późniejszym czasie (w badaniu analizowano m.in. wpływ nieprzewidywalności w środowisku wczesnodziecięcym

Co dziecko „uczy się” z takich sytuacji

Jeśli drobne obietnice często się nie spinają, dziecko może zacząć:

  • częściej sprawdzać rodzica i „przylepiać się” do niego, bo boi się zniknięcia,
  • szybciej się frustrować, bo ma mniej poczucia wpływu,
  • reagować mocniej na rozstania (np. w przedszkolu),
  • testować granice, bo szuka przewidywalności: skoro słowa nie działają, to może zadziała krzyk.

Najczęstszy błąd rodziców: obiecujemy „na uspokojenie”

Wiele z nas mówi „zaraz przyjdę” automatycznie, żeby szybko uciszyć protest dziecka i dokończyć coś swojego. Tyle że dziecko słyszy obietnicę, nie „uspokajacz”.

Jeśli wiesz, że potrzebujesz 10 minut, nie mów „zaraz”. Powiedz: „Wrócę, jak nastawię zmywarkę. To potrwa chwilę. Potem usiądę obok ciebie”. To jest proste, konkretne i możliwe do spełnienia.

Jak to naprawić?

Najlepsze, co możesz zrobić po spóźnieniu, to nie udawać, że nic się nie stało.

Spróbuj krótkiej formuły:

  • „Powiedziałam, że przyjdę zaraz. Zajęło mi to dłużej.”
  • „Widzę, że było ci trudno czekać.”
  • „Teraz jestem. Co chcesz, żebym zrobiła najpierw?”

To uczy dziecko dwóch ważnych rzeczy: że emocje mają sens i że relację da się „naprawiać”, nawet kiedy nie wyszło idealnie.

Dwa protipy, które robią ogromną różnicę

  1. Zamień „zaraz” na konkret.
  2. Zamiast „zaraz wrócę” powiedz: „Wrócę po umyciu rąk” albo „po odłożeniu zakupów”.
  3. Zostaw „znak powrotu”.

Jeśli to możliwe: „Zostawiam drzwi uchylone”, „Słyszysz mnie, jestem w kuchni”, „Jestem obok, tylko na chwilę”.To nadal jest obecność, tylko w innej formie.

Nie chodzi o to, żeby nigdy się nie spóźnić. Chodzi o to, żeby dziecko mogło ufać, że nasze słowa coś znaczą. A jeśli znaczą, to świat jest mniej straszny, a relacja bardziej miękka, spokojna i bezpieczna.

M jak Mama Google News
Czy twoje dziecko jest wysoko wrażliwe?
Pytanie 1 z 10
Twoje dziecko podczas ubierania: