Posiłki w szpitalach, czyli co serwują na oddziałach położnicznych?

2015-08-05 18:14

Posiłki w szpitalach pozostawiają wiele do życzenia. Przyszła mama, wybierając się do szpitala, długo kompletuje wyprawkę. Pakuje ubrania i akcesoria dla siebie i dla dziecka. Chce mieć wszystko, co będzie jej niezbędne. Nierzadko do listy sprawunków dołączają także artykuły spożywcze przynoszone już świeżo upieczonej mamie przez rodzinę. Jedzenie w szpitalu nie zawsze nadaje się bowiem do spożycia przez ciężarną kobietę!

Cztery pysznie wyglądające kanapki na ciemnym pieczywie. Na nich duże ilości sera, świeżej szynki, pokrojone jajko, plastry pomidora i ogórka. Wszystko uwieńczone szczypiorkiem. Obok, w dwóch kieliszkach od szampana, napój bezalkoholowy, a w dwóch kubkach: herbata i woda. Na tacy znajduje się również mały gadżet w kształcie dziecięcych stópek oraz... szwedzka flaga. Takie posiłki w szpitalach otrzymała bowiem w Szwecji Polka po urodzeniu swojego dziecka. Kobieta umieściła zdjęcie na Facebookowym profilu "Posiłki w szpitalach", gdzie pacjenci dzielą się fotografiami produktów, które otrzymali na śniadanie, obiad i kolacje w placówce, do której trafili.

>> Szpitale położnicze w Polsce - baza szpitali, poznaj opinie, dodaj opinię

Kilka tygodni później na tym samym profilu dodano kolejne zdjęcie - tym razem z oddziału patologii ciąży w polskim szpitalu. Widzimy na nim dwie suche kromki chleba, obok porcję masła, a przy niej... połowę ugotowanego jajka, które nie wygląda na produkt pierwszej świeżości.

90 procent zdjęć przysyłanych przez pacjentów polskich szpitali wygląda podobnie. Na pomysł założenia profilu "Posiłki w szpitalach" wpadł 28-letni Tomasz Krzemiński, po tym, jak sam trafił do placówki w Tarnobrzegu. Jak zaznacza w wywiadzie dla "Newsweeka", jedzenie w szpitalu składało się z "parówkowych potworów podawanych na przemian z twarożkiem i tonami chleba". Często pojawiają się też produkty pasztetopodobne oraz tzw. żywność MOM, czyli "mięso oddzielane mechanicznie".

>> Jak badania genetyczne pomagają w kształtowaniu właściwych nawyków żywieniowych?

W Polsce nie istnieją żadne regulacje prawne, które wskazywałyby, ile powinna wynosić dzienna stawka żywieniowa na pacjenta w szpitalu. Dlatego też dyrektorzy placówek ustalają ją sobie sami. W Wielkiej Brytanii pacjenci mają możliwość samodzielnego dobierania zestawów obiadowych, w Estonii świeżo upieczona mama dostaje posiłek złożony z porcji obiadowej, warzyw, pieczywa, kefiru i deseru. W Polsce żywność w formie tzw. szwedzkiego stołu jest dostępna tylko w jednym szpitalu - w Centrum Onkologii w Bydgoszczy.

Jedzenie w szpitalu na oddziałach położniczych

Kwestia właściwego żywienia jest ważna zwłaszcza w przypadku młodych matek. Przecież wszystkie mamy są zmęczone wysiłkiem, jaki jest konieczny do sprowadzenia na świat człowieka, niektóre karmią piersią. Dlatego sprawę posiłków w szpitalach w odniesieniu konkretnie do świeżo upieczonych mam podniosły ostatnio inicjatorki akcji "Lepszy poród". Chodzi o polepszenie opieki okołoporodowej nad kobietami. Akcja ma być również formą protestu przeciwko nadużyciom, do jakich dochodzi na oddziałach położniczych.

Kobiety, które do niej dołączyły również postanowiły dzielić się zdjęciami jedzenia w szpitalu, które otrzymały podczas podytu w placówce po urodzeniu dziecka. Menu bardzo przypomina to, którego zdjęcia pacjenci dodają w "Posiłkach w szpitalu": ogromne ilości suchego chleba, odrobina masła, tak małe kawałki ogórka lub pomidora, jak by jedno warzywo dzielono na cały oddział. Młode mamy opatrują dodawane przez siebie fotografie hashtagiem #dałamżycieumręzgłodu. Działanie nie wymaga dużej aktywności: wystarczy przecież zrobić zdjęcie i je udostępnić, a może dokonać zmiany - doprowadzić do lepszego traktowania kobiet na oddziałach położniczych. Problemem bowiem jest nie tylko jakość posiłków, ale i ilość. Jeśli kobieta trafi na oddział późnym popołudniem, może nie doczekać się jedzenia aż do samego rana, gdyż ominie ją obiadokolacja. Gdyby nie fakt, że świeżo upieczonym mamom to rodzina przynosi do szpitala jedzenie, głód mógłby doskwierać im godzinami.

Dowiedz się również, co powinno się znaleźć w diecie kobiety po ciąży >>

Co może jeść kobieta w trakcie porodu?

Polskie szpitale najczęściej zabraniają jeść kobietom na porodówce. Wszystko zaczęło się w... 1940 roku, kiedy to amerykański ginekolog C. Mendelson postulował w swoim raporcie, by kobietom, które poddawane są cesarskiemu cięciu nie podawać jedzenia. Wszystko dlatego, że resztki pokarmowe mogłyby dostać się do płuc mamy poddanej znieczuleniu ogólnemu. Przekonanie szybko zaczęło dotyczyć wszystkich rodzących kobiet. Mimo że od tego czasu minęło ponad 70 lat, kobieta na porodówce nieraz może liczyć wyłącznie na zwilżenie ust wodą.

Wyliczono, że kobieta podczas 8-godzinnego porodu spala aż 10 tysięcy kalorii, natomiast maratończyk po 2-godzinnym biegu - 2,5 tysiąca kalorii. Bez wątpienia podczas porodu potrzebna jest więc ogromna dawka energii. A tą daje jedzenie. Dlatego najlepiej, by kobieta spożyła lekkostrawny posiłek w pierwszej fazie porodu. Nie jest prawdziwą teza, że odczuwając ból, rodząca zupełnie zapomni o jedzeniu. Podczas tak dużego wysiłku błyskawicznie spalamy cukier, dlatego dobrze na samym początku porodu coś zjeść. Gotowane warzywa, kasza, mięso - spróbuj zjeść je jeszcze w domu, by nie zdawać się na niewiadomego pochodzenia jedzenie w szpitalu.

Młodej mamie już po porodzie przydadzą się banany, daktyle i oczywiście woda.

Polecamy wideo: Pakujemy torbę do szpitala

Torba do szpitala to niezbędnik przyszłej mamy.Warto wiedzieć kiedy ją spakować i co powinno się w niej znaleźć. Posłuchaj położnej Magdaleny Hryciuk ze Szkoły Rodzenia Beauty Mama.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Nasi Partnerzy polecają

NOWY NUMER

POBIERZ PORADNIK! Darmowy poradnik, z którego dowiesz się, jak zmienia się ciało kobiety w ciąży, jak rozwija się płód, kiedy wykonać ważne badania, jak przygotować się do porodu. Pobieram >

Pobieram
poradnik ciaza