Lekarze upierali się, że to ospa. 16-miesięczny chłopiec zmarł po błędnej diagnozie

2023-05-12 10:58

Dokładnie rok temu 13 maja Helen i Daniel Philliskirk stracili swojego ukochanego 16-miesięcznego synka Jamesa. W toku sprawy sądowej biegli udowodnili, że do śmierci chłopca przyczyniły się liczne zaniedbania ze strony personelu szpitala.

Lekarze upierali się, że to ospa. 16-miesięczny chłopiec zmarł po błędnej diagnozie
Autor: Getty images Lekarze upierali się, że to ospa. 16-miesięczny chłopiec zmarł po błędnej diagnozie

Tragiczną historię 16-miesięcznego Jamesa Philliskirka kilka dni temu opisał „Daily Mail”. Chłopiec zachorował na ospę wietrzną. Choroba miała jednak łagodny przebieg i chłopiec dość szybko doszedł do siebie. Wrócił do pełnej aktywności i na nowo zaczął uczęszczać do żłobka.

Po kilku dniach jednak jego stan zdrowia się pogorszył i rodzice od razu pojechali z nim do pediatry. Bali się, że to mogą być powikłania po ospie. Lekarz rodzinny zbadał chłopca, po czym skierował go do szpitala z podejrzeniem szkarlatyny.

Ospa wietrzna u dzieci

Lekarze ze szpitala upierali się, że to ospa. 16-miesięczny James zmarł

James trafił na ostry dyżur szpitala w Sheffield w Wielkiej Brytanii. Tu lekarze stwierdzili, że stan chłopca spowodowany jest niedoleczoną ospą i odesłali dziecko do domu z zaleceniem smarowania zmian skórnych środkiem z rumiankiem. Kilka godzin później chłopiec dostał gorączki, więc rodzice ponownie zawieźli go do szpitala. Tu jednak stan chłopca został całkowicie zignorowany.

„Poczułam się jak przewrażliwiony rodzic. Lekarz lekceważąco reagował na wszystko, co mówiłam – na wszystko, co powiedziałam, odpowiadał, że to ospa wietrzna” – mówi mama chłopca, cytowana przez dziennik.

Pielęgniarka umieściła chłopca i jego mamę na kilka godzin w osobnym pokoju, dając tylko środek do smarowania krostek. O godzinie 17.00 chłopiec został wypisany do domu.

Stan chłopca nie poprawił się w domu. Trzy dni później nad ranem jego ojciec znalazł go zimnego i bez oznak życia w jego łóżeczku. Natychmiast wezwano pogotowie, które podjęło akcję reanimacyjną. Niestety było już za późno na uratowanie dziecka.

Szpital winny zaniedbań, które doprowadziły do śmierci chłopca

Sekcja zwłok wykazała przyczynę – chłopiec miał zakażenie paciorkowcami z grupy A, które doprowadziło do sepsy. Odpowiednie leczenie mogło ustrzec go od najgorszego.

W toku śledztwa wykazano, że lekarze dopuścili się rażących zaniedbań. Okazało się, że e-mail od lekarza rodzinnego szczegółowo opisujący obawy, w tym możliwość wystąpienia szkarlatyny, nie został przeczytany przez personel szpitala. Lekarze nie uwzględnili także właściwie ostrzeżeń rodziców chłopca, którzy podkreślali, że chłopiec przeszedł ospę trzy tygodnie wcześniej. Nie zapytali też o zmianę na nadgarstku, która się nie goiła.

Dyrektor szpitala Dr Jeff Perring wydał oświadczenie, w którym przyznał, że personel placówki dopuścił się zaniedbań.

– Przykro nam, że opieka, jaką otrzymał James, spadła poniżej wysokich standardów, które sami sobie wyznaczyliśmy i jakich oczekiwała od nas rodzina Jamesa. W pełni akceptujemy decyzję sądu – powiedział.

Wyrok sądu zaś brzmiał: „Po wielu badaniach w szpitalu James został błędnie zdiagnozowany i nie otrzymał leczenia zgodnie z wytycznymi. Zachorował na sepsę i zmarł w domu 13 maja 2022 r. Do jego śmierci przyczyniło się zaniedbanie”.