Białaczka jest najczęściej występującym nowotworem u dzieci. Jej najczęstszym typem u małych pacjentów jest ostra białaczka limfoblastyczna (ALL). Znacznie rzadziej rozpoznawana jest ostra białaczka szpikowa (AML). To właśnie na nią choruje dwuletni Kuba.
Przeszczep szpiku miał być końcem choroby. Po 100 dniach pojawiła się wznowa
Kuba urodził się zdrowy. Dwulatek od roku walczy o zdrowie - zachorował na ostrą białaczkę szpikową. Choroba okazała się być wymagającym przeciwnikiem, który tak łatwo się nie poddaje.
Białaczka została wykryta przez przypadek, gdy Kuba trafił do szpitala z „drobnostką”. Z placówki długo nie wyszedł.
Byłam najszczęśliwszą kobietą na Ziemi. Miałam kochanego Męża, wspaniałego synka i plany na wspólne życie. W jednej chwili nasze życie zmieniło się w horror
- czytamy na profilu @armia.kubusia.
Niestety, ten horror nie ma napisów końcowych. Trwa nieprzerwanie od roku i nabiera tylko coraz ciemniejszych barw i coraz straszniejszych tonów. Melodia przyprawia o gęsią skórę
- napisała mama dwulatka.
Chłopiec przeszedł chemioterapię, był przygotowywany do przeszczepu szpiku. Ta procedura odbyła się 4 kwietnia 2025 r. - dokładnie w dzień narodzin młodszej siostry Kubusia.
W maju Kuba opuścił szpital, jako zwycięzca. A rodzina - w powiększonym składzie - w końcu mogła być razem. Już wszystko miało być dobrze.
Niestety po 100 dniach od przeszczepu otrzymaliśmy najgorszą możliwą informację - wznowa! Wystąpił naciek na oczodole, a białaczka znów rozszalała się w jego małym ciałku
- czytamy w opisie prowadzonej na stronie Fundacji Siepomaga zbiórce.

Szansa na remisję to nierefundowany lek z USA. Do uzbierania są jeszcze ponad dwa miliony złotych
Białaczka nie chce odpuścić, ale Kuba i jego bliscy też nie zamierzają tego zrobić. Chociaż chłopiec wciąż całe dnie spędza w szpitalu, nie przestał być radosnym i chętnym do zabawy maluchem. „Nie wie, że jego życie zależy od leku, którego nie możemy zdobyć ze względu na jego cenę” - napisano w opisie zbiórki. Rodzice się nie poddają, w końcu to szansa na zdrową przyszłość ich syna, w której białaczka jest tylko odległym wspomnieniem.
Koszt całkowitej terapii tym lekiem to... 3 000 000 zł! Na tyle zostało wycenione moje życie
- czytamy na Instagramie.
Pasek zbiórki zazielenia się powoli, zbliża się do miliona. Chociaż to olbrzymie pieniądze, to niecałe 30 proc. kwoty, która jest do uzbierania. Swoją cegiełkę do leczenia Kuby można dołożyć na wiele sposobów - to nie tylko wsparcie finansowe (wpłata na zbiórkę czy udział w prowadzonych na Facebooku licytacjach), ale i udostępnianie historii Kuby dalej.