Przedszkolanka ujawniła zachowanie koleżanek z pracy. Dzieci mają traumę, ich matki nie mogą powstrzymać łez

2022-10-10 15:19

W tym przedszkolu stosowano straszne metody "wychowawcze". Niestety, zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Gdy nagrania wyszły na jaw, afera wstrząsnęła nie tylko rodzicami, których dzieci zostawały pod opieką nieodpowiedzialnych opiekunek. Przypadek przedszkola obiegł media na całym świecie, a rodzice dzieci przedszkolnych martwią się, czy można w pełni zaufać "wykwalifikowanej" kadrze.

przedszkole
Autor: YouTube screenshot/ @insideedition W tym przedszkolu stosowano straszne metody "wychowawcze".

Do sieci, za sprawą byłej przedszkolanki trafiło nagranie, na którym jej koleżanki, również pracujące w tym czasie w brytyjskim przedszkolu Lil' Blessings w Brighton w okrutny sposób straszyły dzieci, które uznawały za nieposłuszne, czy niegrzeczne

Wideo ma kilka minut i widać na nim przedszkolankę, która w masce przypominającej tą z kultowego horroru- "Krzyk" straszy dzieci. "Lepiej, żebyś był grzeczny" mówi do nich złowieszczym tonem, podczas gdy inna opiekunka zanosi się śmiechem. 

Dowiedz się: "Jak było w przedszkolu?", to najgorsze pytanie, jakie możesz zadać dziecku, gdy je odbierasz

Czterolatek na gigancie. Przedszkolak sam poszedł na zakupy do marketu

Dowiedz się: Pierwszy dzień w przedszkolu. Jak przygotować dziecko?

Trauma u dzieci

Maluchy na nagraniu są zrozpaczone, płaczą, uciekają w popłochu. Opiekunka przebrana w maskę nie tylko mówi do nich złowieszczym głosem, ale też gania ich po sali. W tle cały czas słychać płacze i wrzaski przerażenia maluszków. Na większości przedszkolaków, takie zachowanie pań, w miejscu w którym do tej pory czuły się bezpiecznie, spowodowało ogromną traumę.

- Moje dziecko zmieniło się z chłopca, który nie bał się dosłownie niczego w malucha, który boi się teraz wszystkiego - opowiada jedna z mam zastraszanych przedszkolaków w wywiadzie dla stacji Inside Edition. 

Sprawdź: Dzieci w przedszkolu: co robią? Wyznania przedszkolanki

Tłumaczenia byłej przedszkolanki

Jedna z pracownic placówki, gdy zachowanie jej koleżanek powtórzyło się, postanowiła nagrać ich zachowania i przesłać do rodziców dzieci. Kobieta spotkała się jednak z zarzutami niektórych rodziców, że jej koleżanki pozwoliły jej na nagrywanie, więc musiały mieć z jakiegoś powodu zaufanie do jej działania. W tle nagrania słychać też śmiechy dorosłych. 

To nie było dla mnie zabawne. Ta, która krzyczy w twarze dzieci, to nie ja. Ta stojąca obok krzyczącej dziewczyny to nie ja. Ten śmiech w filmie to nie ja - tłumaczyła w mediach. 

Kobieta tłumaczy też, że wcześniej nie zgłaszała problemu na policję, bo musiała zdobyć dowody, gdyż przedszkolne kamery nie działają. Sugeruje też, że zgłaszała już wcześniej pewne nieprawidłowości do dyrekcji, ale były one bagatelizowane. 

Sprawdź: Kolejny raz użytkownicy TikToka bawią się kosztem dzieci. Te żarty mogą skończyć się bardzo źle...

Przedszkole się tłumaczy

Departament szeryfa MS w hrabstwie Monroe wie o nagraniu wideo z przedszkola w Hamilton i współpracuje z prokuratorem okręgowym, aby sprawdzić, czy istnieją jakiekolwiek możliwe zarzuty, które można postawić.

Taki komunikat umieściły na swoim profilu władze przedszkola. Dołączono do niego także prośbę o nie wymierzanie samosądu na pracownikach placówki.