Ten błąd skończył się pożarem w pokoju dziecka. "Obudził mnie kaszel i okropny zapach spalenizny"

2022-10-04 14:15

W niemowlęcym pokoju małej Margot doszło do pożaru w środku nocy. Zawinił pewien szczegół, na który większość z nas nie zwraca uwagi. Teraz rodzice przestrzegają inne osoby, by nie popełniały ich błędu. Jak sami przyznają, to cud, że fizycznie nikomu nic się nie stało. Ale trauma, którą przeżyli, pozostanie z nimi do końca życia.

pożar
Autor: Getty Images/ Instagram @cprkids Było o mały włos od tragedii. Nigdy nie rób tego błędu.

Nocny pożar w domu to jeden z typowych koszmarów, których obawiają się matki. Przed snem sprawdzamy czy wyłączyłyśmy żelazko lub czy zdjęłyśmy wszystko z płyty grzewczej. Te lęki mimo wszystko wydają się być nie do końca realne. Mało kto dopuszcza do siebie myśl, że pożar może rzeczywiście wydarzyć się także w jego domu. Tu zawinił pewien błąd, który popełnia się w wielu gospodarstwach domowych.

Do tego pożaru doszło, co gorsza, w pokoju niemowlęcym. Na szczęście fizycznie nikomu nic się nie stało. Mogło jednak dojść do tragedii. Co zawiniło?

Sprawdź: Ten błąd rodzice popełniają najczęściej w czasie wypadków. Ratowniczka uprzedza: możesz pogorszyć sytuację

Poradnik Zdrowie: oparzenia

Dowiedz się: Zaczęło się oszczędzanie w szpitalach, rodzice składają skargi. "Jest tak zimno, że nie da się dziecka przewinąć"

To będzie trauma do końca życia

"Zeszłej nocy doświadczyliśmy czegoś, co naprawdę będzie naszą traumą do końca życia" - relacjonuje mama małej Margot, która omal nie stała się ofiarą pożaru we własnym pokoiku. 

Kobieta zwróciła się z prośbą o rozpowszechnienie swojej historii do ratowników medycznych prowadzących konto na Instagramie - @cprkids. Swoją opowieść zaczęła od chwili pobudki, gdy zorientowała się, że w jej domu dzieje się coś złego. 

O 3 nad ranem obudził mnie jej kaszel i okropny zapach spalenizny.

Drzwi od pokoju dziewczynki były zamknięte, ale niepokojące dźwięki i zapach szybko skłoniły mamę, do sprawdzenia, co dzieje się z jej dzieckiem. 

 Kiedy otworzyłam jej drzwi, na korytarzu włączył się czujnik dymu. Jej pokój był całkowicie zadymiony. Była pokryta popiołem i sadzą.

Sprawdź: W domu coraz zimniej? Ta mama ostrzega przed pewnym sposobem: „wystarczyło 30 sekund i się zapalił”

Co zawiniło?

Okazało się, że przyczyną pożaru było zwarcie w przedłużaczu, do którego rodzice podłączyli grzejnik. To jedna z wielu przyczyn pożarów w domach. Nie chodzi jednak o sam grzejnik, czy o kwestię korzystania z przedłużaczy, a o rodzaj sprzętu, jaki jest do niego podłączony. 

"Grzejniki zużywają dużo energii, co może spowodować przegrzanie przedłużacza lub płyty zasilającej, potencjalnie powodując pożar. Zawsze podłączaj grzejnik elektryczny do gniazdka w ścianie" - napisali ratownicy.

Ratownicy zaznaczają też, że rodzaj przedłużacza, czy płyty zasilającej nie ma znaczenia. Nie ważna jest jego cena, czy obiecywane unowocześnienia. Pewnych sprzętów po prostu nie powinniśmy do nich podłączać.