Wizyta u ginekologa z mężem: czy chodzić razem na badanie u ginekologa?

2015-02-03 16:29 Agnieszka Roszkowska
Wizyta u ginekologa z mężem
Autor: thinkstockphotos.com Wizyta u ginekologa z mężem dziś jest już standardem.

Wizyta u ginekologa z mężem czy partnerem jest coraz częściej praktykowana. Na badanie u ginekologa zjawiają się pary, gdzie wykonywane jest nie tylko USG ciążowe... Zapytaliśmy praktykujących lekarzy ginekologów, co sądzą o tym nowym zwyczaju...faceta u ginekologa. 

Mężczyźni pojawili się w na badaniach u ginekologa z partnerkami już kilkanaście lat temu, wraz z upowszechnieniem się ciążowych badań USG. Choć nie było wtedy jeszcze USG 3D ani 4D, to i tak były to momenty wzruszające dla przyszłych rodziców – chcieli być wtedy razem, bo oboje są przecież równoprawnymi rodzicami. I choć nie wszyscy lekarze odnieśli się do tego z aprobatą – zdarzały się przypadki wypraszania z gabinetu panów – to dziś obecność mężczyzny u ginekologa podczas badań USG jest już czymś naturalnym i oczywistym. Z biegiem czasu – zwłaszcza od momentu pojawienia się technologii 3D i 4D – podczas tych badań zaczęły się też pojawiać inne osoby z rodziny, np. dzieci pary. Obecnie nierzadko przychodzą całe rodziny: oprócz przyszłych rodziców, u ginekologa zjawia się także rodzeństwo, a czasem też przyszli dziadkowie. I o ile nie wprowadza to chaosu i lekarz ten zwyczaj akceptuje – wszystko jest w porządku.

Wizyta u ginekologa: jak powinna wyglądać, żebyśmy czuły się komfortowo?

Wizyta u ginekologa z mężem: mężczyzna przy badaniu u ginekologa

Ale coraz częściej się zdarza, że partner pacjentki jest obecny w gabinecie na wizycie u ginekologa przez całą wizytę: także podczas wywiadu lekarskiego – bardzo przecież intymnego, a nawet w czasie badania ginekologicznego. Kiedyś było to nie do pomyślenia, bo przecież takie badanie u ginekologa jest czynnością wyjątkowo intymną. Ale czy to jakiś problem, skoro oboje partnerzy tego chcą? Niewątpliwie jest to ogromna zmiana obyczajowa, która skłania do ciekawych refleksji. Bo z jednej strony jest to na pewno przejaw wielkiej otwartości między partnerami, co jest zjawiskiem pozytywnym. Ale z drugiej strony: czy nie jest to otwartość zbyt daleko posunięta? Czy nie narusza autonomii kobiety? Relacja pacjentka – ginekolog też jest w pewnym sensie relacją intymną. Czy mężczyzna nie jest tam intruzem? A może czasem obecność partnera w takim momencie wcale nie świadczy o bliskiej, ciepłej z nim więzi, a o zależności kobiety i jej podporządkowaniu? Co o tym myślicie? Zachęcamy do refleksji. I do przeczytania, co mówią o tym lekarze, których zapytaliśmy, jak ta kwestia wygląda z ich punktu widzenia. 

Przeczytaj również co sądzą kobiety na temat wizyt u ginekologa z partnerem

Wizyta u ginekologa z mężem: kiedyś było to krępujące, dziś już nie

dr n. med. Paweł Kubik, Szpital im. Świętej Rodziny w Warszawie

W gabinecie lekarskim udzielam porad kobietom z problemami ginekologicznymi, prowadzę ciąże oraz wykonuję badania USG. Coraz częściej pacjentki na wizytę przychodzą z osobą towarzyszącą, którą zwykle jest mąż lub partner, ale również siostra, matka, koleżanka... Dotyczy to głównie porad w przebiegu ciąży. W trakcie wykonywania badania USG nieraz w gabinecie przebywają również dzieci. Kilkanaście lat temu takie sytuacje były stosunkowo rzadkie i czułem się nieco skrępowany, jednak obecnie nie widzę niczego niestosownego w „zbiorowym” oglądaniu dziecka na monitorze aparatu USG. Co więcej, niekiedy łatwiej nawiązać rzeczowy kontakt z partnerem niż z pacjentką, która bywa nieco rozkojarzona. Podczas badania u ginekologa na fotelu ginekologicznym osoba towarzysząca najczęściej na chwilę opuszcza gabinet. Sporadycznie takie badanie odbywa się w obecności partnera, co ze względu na bardzo szczególny rodzaj procedury budzi jednak moje wątpliwości. 

Wizyta u ginekologa z mężem: nie zawsze jest to dobry pomysł

prof. dr hab. Ewa Wender-Ożegowska, Klinika Położnictwa i Chorób Kobiecych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu

Wizyta u ginekologa jest dla większości kobiet bardzo intymnym przeżyciem, często nawet z tego powodu unikanym, szczególnie przez kobiety starsze. Rolą lekarza jest zapewnienie atmosfery godnej dla tej trudnej sytuacji przez odpowiednie zachowanie i rozmowę z pacjentką. Często rozmowa dotyczy spraw wstydliwych, a i samo badanie ginekologiczne jest dla wielu pań bardzo krępujące. Czy wobec tego wizyta u ginekologa z partnerem jest celowa? Jeszcze 10–15 lat temu nikt nie stawiał takiego pytania, bo panowie czekali w poczekalni i do głowy by im nie przyszło wchodzenie do gabinetu. Myślę, że obecna moda jest konsekwencją zmian obyczajowych i bardziej otwartych relacji między partnerami. Rozumiem chęć uczestniczenia panów w trakcie badania USG, kiedy pokazujemy rozwijające się dziecko obojgu partnerom, choć niestety często zamienia się to w spektakl dla pokazania płci, a traci się rzeczywisty cel badania, jakim jest ocena rozwoju płodu. Jednak coraz częściej mężczyźni pojawiają się również w czasie wizyt typowo ginekologicznych, które służą leczeniu schorzeń nierzadko wstydliwych, co bardzo utrudnia zarówno badanie, jak i rozmowę z pacjentką. Do tych osób skierowałabym pytanie: drogie panie i drodzy panowie, czy na wizytę do urologa lub proktologa też chodzicie razem? 

Wizyta u ginekologa z mężem: to naturalna sytuacja

dr n. med. Krzysztof Maj, szpital przy ul. Inflanckiej w Warszawie

W moim gabinecie wizyta u ginekologa z partnerem jest sytuacją naturalną już od wielu lat. Ostatnio obserwuję wręcz, że pacjentki w ciąży rzadko przychodzą na wizyty same. Wydaje mi się też, że kiedyś panowie zjawiali się u ginekologa za namową kobiet, a teraz robią to z własnej chęci. To zrozumiałe, wszak ciąża, oczekiwanie na dziecko, dotyczy obojga rodziców. Ponieważ fotel ginekologiczny, na którym badam pacjentkę, jest oddzielony od reszty gabinetu zasłoną, zachowana zostaje intymność badania i nie ma potrzeby, aby partner na ten czas opuszczał gabinet. Zdarzają się czasami pacjentki, dla których sytuacja badania ginekologicznego jest krępująca i to one proszą swoich partnerów o wyjście z gabinetu. Mężczyzna towarzyszący ciężarnej nie jest dla mnie intruzem, staram się go włączyć w rozmowę dotyczącą stanu zdrowia i samopoczucia ciężarnej, bo zdarza się, iż pacjentki pomijają pewne istotne symptomy. Tatusiów najbardziej interesuje chwila, kiedy mogą zobaczyć swoje dziecko na monitorze aparatu USG – myślę, że dla wielu z nich ciąża przestaje być wtedy abstrakcją. Takie wspólne oglądanie dziecka jest dla obojga rodziców wielkim przeżyciem. Cieszę się, gdy oboje wychodzą z gabinetu, gorąco dyskutując o tym, co właśnie zobaczyli. 

Nie wybieraj się na wizyte do ginekologa z partnerem, jeśli:

  • obawiasz się, że będzie to dla ciebie bardziej krępujące, niż gdy jesteś sama z lekarzem
  • nie wynika to z twojej potrzeby, tylko z mody czy presji (partnera, środowiska, mediów)
  • twój mężczyzna jest panikarzem i bardzo się denerwuje, gdy usłyszy coś niepokojącego
  • nie zna on wszystkich faktów z twojego życia intymnego.

 Zobacz, jak wygląda badanie USG w ciąży, ile trwa, jak się do niego przygotować.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Nowy numer magazynu Dziecko Zakupy i My już w sprzedaży! A w nim ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży a także inspiracje i porady dla całej rodziny! 164 strony za 4,99 zł.

Sprawdź
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE
Angel666
|

Prowadzę swoją ciążę w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie ze względu na fakt iż jest to ciąża wysokiego ryzyka. Niestety tam nie szanują więzi dziecko w brzuszku a jego tata... Nie było możliwości żeby mąż wszedł ze mną na usg połówkowe choć bardzo tego oboje chcieliśmy. W końcu tata ma takie same prawo zobaczyć dzidziusia i uczestniczyć w jego rozwoju jak mama... Niestety lekarz zapytany czy mąż może wejść ze mną opryskliwie odrzekł "a to Pan ma być badany w końcu czy dziecko? "No i kazał zaczekać na zewnątrz. Jest to moim zdaniem nie do pomyślenia. Lekarz gdyby mógł to odseparowałby chyba też matkę od dziecka, żeby zbadać je sam na sam. Chore i nie sprawiedliwe, w końcu oboje jesteśmy rodzicami tego maleństwa i tak samo się o nie troszczymy.