Wizyta u ginekologa z mężem: czy chodzić razem na badanie u ginekologa?

Wizyta u ginekologa z mężem
Autor: thinkstockphotos.com Wizyta u ginekologa z mężem dziś jest już standardem.

Wizyta u ginekologa z mężem czy partnerem jest coraz częściej praktykowana. Na badanie u ginekologa zjawiają się pary, gdzie wykonywane jest nie tylko USG ciążowe... Zapytaliśmy praktykujących lekarzy ginekologów, co sądzą o tym nowym zwyczaju...faceta u ginekologa. 

Mężczyźni pojawili się w na badaniach u ginekologa z partnerkami już kilkanaście lat temu, wraz z upowszechnieniem się ciążowych badań USG. Choć nie było wtedy jeszcze USG 3D ani 4D, to i tak były to momenty wzruszające dla przyszłych rodziców – chcieli być wtedy razem, bo oboje są przecież równoprawnymi rodzicami. I choć nie wszyscy lekarze odnieśli się do tego z aprobatą – zdarzały się przypadki wypraszania z gabinetu panów – to dziś obecność mężczyzny u ginekologa podczas badań USG jest już czymś naturalnym i oczywistym. Z biegiem czasu – zwłaszcza od momentu pojawienia się technologii 3D i 4D – podczas tych badań zaczęły się też pojawiać inne osoby z rodziny, np. dzieci pary. Obecnie nierzadko przychodzą całe rodziny: oprócz przyszłych rodziców, u ginekologa zjawia się także rodzeństwo, a czasem też przyszli dziadkowie. I o ile nie wprowadza to chaosu i lekarz ten zwyczaj akceptuje – wszystko jest w porządku.

Wizyta u ginekologa: jak powinna wyglądać, żebyśmy czuły się komfortowo?

Wizyta u ginekologa z mężem: mężczyzna przy badaniu u ginekologa

Ale coraz częściej się zdarza, że partner pacjentki jest obecny w gabinecie na wizycie u ginekologa przez całą wizytę: także podczas wywiadu lekarskiego – bardzo przecież intymnego, a nawet w czasie badania ginekologicznego. Kiedyś było to nie do pomyślenia, bo przecież takie badanie u ginekologa jest czynnością wyjątkowo intymną. Ale czy to jakiś problem, skoro oboje partnerzy tego chcą? Niewątpliwie jest to ogromna zmiana obyczajowa, która skłania do ciekawych refleksji. Bo z jednej strony jest to na pewno przejaw wielkiej otwartości między partnerami, co jest zjawiskiem pozytywnym. Ale z drugiej strony: czy nie jest to otwartość zbyt daleko posunięta? Czy nie narusza autonomii kobiety? Relacja pacjentka – ginekolog też jest w pewnym sensie relacją intymną. Czy mężczyzna nie jest tam intruzem? A może czasem obecność partnera w takim momencie wcale nie świadczy o bliskiej, ciepłej z nim więzi, a o zależności kobiety i jej podporządkowaniu? Co o tym myślicie? Zachęcamy do refleksji. I do przeczytania, co mówią o tym lekarze, których zapytaliśmy, jak ta kwestia wygląda z ich punktu widzenia. 

Przeczytaj również co sądzą kobiety na temat wizyt u ginekologa z partnerem

Wizyta u ginekologa z mężem: kiedyś było to krępujące, dziś już nie

dr n. med. Paweł Kubik, Szpital im. Świętej Rodziny w Warszawie

W gabinecie lekarskim udzielam porad kobietom z problemami ginekologicznymi, prowadzę ciąże oraz wykonuję badania USG. Coraz częściej pacjentki na wizytę przychodzą z osobą towarzyszącą, którą zwykle jest mąż lub partner, ale również siostra, matka, koleżanka... Dotyczy to głównie porad w przebiegu ciąży. W trakcie wykonywania badania USG nieraz w gabinecie przebywają również dzieci. Kilkanaście lat temu takie sytuacje były stosunkowo rzadkie i czułem się nieco skrępowany, jednak obecnie nie widzę niczego niestosownego w „zbiorowym” oglądaniu dziecka na monitorze aparatu USG. Co więcej, niekiedy łatwiej nawiązać rzeczowy kontakt z partnerem niż z pacjentką, która bywa nieco rozkojarzona. Podczas badania u ginekologa na fotelu ginekologicznym osoba towarzysząca najczęściej na chwilę opuszcza gabinet. Sporadycznie takie badanie odbywa się w obecności partnera, co ze względu na bardzo szczególny rodzaj procedury budzi jednak moje wątpliwości. 

Wizyta u ginekologa z mężem: nie zawsze jest to dobry pomysł

prof. dr hab. Ewa Wender-Ożegowska, Klinika Położnictwa i Chorób Kobiecych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu

Wizyta u ginekologa jest dla większości kobiet bardzo intymnym przeżyciem, często nawet z tego powodu unikanym, szczególnie przez kobiety starsze. Rolą lekarza jest zapewnienie atmosfery godnej dla tej trudnej sytuacji przez odpowiednie zachowanie i rozmowę z pacjentką. Często rozmowa dotyczy spraw wstydliwych, a i samo badanie ginekologiczne jest dla wielu pań bardzo krępujące. Czy wobec tego wizyta u ginekologa z partnerem jest celowa? Jeszcze 10–15 lat temu nikt nie stawiał takiego pytania, bo panowie czekali w poczekalni i do głowy by im nie przyszło wchodzenie do gabinetu. Myślę, że obecna moda jest konsekwencją zmian obyczajowych i bardziej otwartych relacji między partnerami. Rozumiem chęć uczestniczenia panów w trakcie badania USG, kiedy pokazujemy rozwijające się dziecko obojgu partnerom, choć niestety często zamienia się to w spektakl dla pokazania płci, a traci się rzeczywisty cel badania, jakim jest ocena rozwoju płodu. Jednak coraz częściej mężczyźni pojawiają się również w czasie wizyt typowo ginekologicznych, które służą leczeniu schorzeń nierzadko wstydliwych, co bardzo utrudnia zarówno badanie, jak i rozmowę z pacjentką. Do tych osób skierowałabym pytanie: drogie panie i drodzy panowie, czy na wizytę do urologa lub proktologa też chodzicie razem? 

Wizyta u ginekologa z mężem: to naturalna sytuacja

dr n. med. Krzysztof Maj, szpital przy ul. Inflanckiej w Warszawie

W moim gabinecie wizyta u ginekologa z partnerem jest sytuacją naturalną już od wielu lat. Ostatnio obserwuję wręcz, że pacjentki w ciąży rzadko przychodzą na wizyty same. Wydaje mi się też, że kiedyś panowie zjawiali się u ginekologa za namową kobiet, a teraz robią to z własnej chęci. To zrozumiałe, wszak ciąża, oczekiwanie na dziecko, dotyczy obojga rodziców. Ponieważ fotel ginekologiczny, na którym badam pacjentkę, jest oddzielony od reszty gabinetu zasłoną, zachowana zostaje intymność badania i nie ma potrzeby, aby partner na ten czas opuszczał gabinet. Zdarzają się czasami pacjentki, dla których sytuacja badania ginekologicznego jest krępująca i to one proszą swoich partnerów o wyjście z gabinetu. Mężczyzna towarzyszący ciężarnej nie jest dla mnie intruzem, staram się go włączyć w rozmowę dotyczącą stanu zdrowia i samopoczucia ciężarnej, bo zdarza się, iż pacjentki pomijają pewne istotne symptomy. Tatusiów najbardziej interesuje chwila, kiedy mogą zobaczyć swoje dziecko na monitorze aparatu USG – myślę, że dla wielu z nich ciąża przestaje być wtedy abstrakcją. Takie wspólne oglądanie dziecka jest dla obojga rodziców wielkim przeżyciem. Cieszę się, gdy oboje wychodzą z gabinetu, gorąco dyskutując o tym, co właśnie zobaczyli. 

Nie wybieraj się na wizyte do ginekologa z partnerem, jeśli:

  • obawiasz się, że będzie to dla ciebie bardziej krępujące, niż gdy jesteś sama z lekarzem
  • nie wynika to z twojej potrzeby, tylko z mody czy presji (partnera, środowiska, mediów)
  • twój mężczyzna jest panikarzem i bardzo się denerwuje, gdy usłyszy coś niepokojącego
  • nie zna on wszystkich faktów z twojego życia intymnego.

 Zobacz, jak wygląda badanie USG w ciąży, ile trwa, jak się do niego przygotować.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

DLA CIEBIE ZA DARMO! Szykujesz się do porodu? Chcesz wiedzieć co cię czeka, jak sobie radzić? Co może Ci pomóc? Koniecznie pobierz nasz specjalny poradnik, stworzony przez ekspertów!

Czytaj więcej
Porodówka - przewodnik dla rodzącej mamy, okładka
KOMENTARZE
Angel666
|

Prowadzę swoją ciążę w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie ze względu na fakt iż jest to ciąża wysokiego ryzyka. Niestety tam nie szanują więzi dziecko w brzuszku a jego tata... Nie było możliwości żeby mąż wszedł ze mną na usg połówkowe choć bardzo tego oboje chcieliśmy. W końcu tata ma takie same prawo zobaczyć dzidziusia i uczestniczyć w jego rozwoju jak mama... Niestety lekarz zapytany czy mąż może wejść ze mną opryskliwie odrzekł "a to Pan ma być badany w końcu czy dziecko? "No i kazał zaczekać na zewnątrz. Jest to moim zdaniem nie do pomyślenia. Lekarz gdyby mógł to odseparowałby chyba też matkę od dziecka, żeby zbadać je sam na sam. Chore i nie sprawiedliwe, w końcu oboje jesteśmy rodzicami tego maleństwa i tak samo się o nie troszczymy.