KARNY JEŻYK to zła metoda na KARANIE DZIECKA?

2012-03-21 10:52

Zmęczona po pracy odbierasz dziecko z przedszkola. Idziesz z nim do domu, prosisz o ściągnięcie kurtki i butów, na co ono odpowiada krzykiem… Chcesz być konsekwentna, więc mówisz dziecku, że ma rozebrać się samo, a ono wpada w histerię. Starasz się dobrze wychować swoje dziecko, myślisz: biecie dziecka to nie jest dobra metoda, ale złe zachowanie należy karać. Wybierasz więc  karnego jeżyka. Tyle, że zdaniem wielu psychologów, to wcale nie jest lepsze wyjście.

KARNY JEŻYK to zła metoda na KARANIE DZIECKA
Autor: _photos.com|photos.com KARNY JEŻYK to zła metoda na KARANIE DZIECKA

Spis treści

  1. Na czym polega karny jeżyk?
  2. Karny jeżyk - gra w karanie?
  3. Karny jeżyk czasem się sprawdza

Bez względu czy wasz domowy karny jeżyk jest matą z kolcami, czy kątem w przedpokoju, warto jeszcze raz zastanowić się czy takie karanie dziecka ma sens.

Na czym polega karny jeżyk?

Szybko zaprowadzasz krnąbrane dziecko na miejsce nazywane „karnym jeżykiem”,  dajesz mu pięć minut na wyciszenie emocji… Dziecko nie wytrzymuje i kilkakrotnie musisz sadzać je z powrotem na krzesełko – bywa, że jego histeria z każdą sekunda narasta. Po jakimś czasie ono się uspokaja i wszyscy są zadowoleni, przynajmniej tak ci się wydaje. Ale czy na pewno ta prosta i skuteczna metoda dyscyplinowania dzieci jest tym, co pomoże je wychować przez duże „W”? Kara sadzania na jeżyku jest prosta i logiczna, za niewłaściwe zachowanie należy się kara. Jednak czy mechanizm działania jest dla dziecka logiczny i prosty? Załóżmy, że dziecko miało posprzątać zabawki, a zamiast sprzątać - rozrzuca je po całym pokoju. Mama sadza dziecko na „jeżyka", a przekaz jest bardzo jasny: rozrzucanie zabawek jest złe. Takie stawianie sprawy znacznie upraszcza i spłaszcza wymiar kary, ponieważ dziecko widzi tylko jedno uzasadnienie: "mama się złości, bo nie zrobiłem tego, co chciała".  Nie jest w stanie dotrzeć do sedna, nie wie, że mama się martwi, bo mogło coś mu się stać lub mogło zniszczyć ulubione zabawki. "Jeżyk" nie zmusza do myślenia, opiera się na zasadzie działania "kija i marchewki", zwalnia z obowiązku wyjaśniania konsekwencji niewłaściwego postępowania. 

Karny jeżyk - gra w karanie?

Dzieci wiedzą, kiedy ich zachowanie pozostawia wiele do życzenia i będą się starały od kary wykręcić. W jaki sposób to osiągnąć? Kłamstwem lub ukrywaniem prawdy. Zepsuło zabawkę? Trzeba ją schować. Zgubiło kredkę? Trzeba zrzucić winę na psa, który na pewnoją zjadł. To może także otworzyć furtkę do domagania się nagrody za każdą dobrze wykonaną (lub w ogóle wykonaną) czynność. Brzmi jak gra, w którą grają rodzice kontra dzieci. Rodzice, którzy w dobrej wierze chcą, żeby dziecko oddzielało dobro od zła, kontra dzieci, które starają się wykorzystać reguły gry tak, aby na tym zyskać.

Karny jeżyk czasem się sprawdza

Kolejną sprawą jest kwestia izolacji dziecka. Czy rozzłoszczone, zbuntowane dziecko pozostawione samo ze swoimi myślami naprawdę rozmyśla o swoim błędzie i o jego konsekwencjach, czy w myślach pomstuje na sprawcę zdarzenia - czyli rodzica? Jeśli takie sytuacje zdarzają się często, może rosnąć dystans między dzieckiem a rodzicem, a relacje mogą być coraz bardziej napięte. Warto również zwrócić uwagę na pozytywny wpływ działania "karnego jeżyka". Jasny przekaz: „to jest dobre zachowanie, a tak nie wolno się zachowywać”, mimo, że uproszczony może w pewnych sytuacjach się sprawdzić. Warto jest jednak uczyć dzieci innych sposobów radzenia sobie z emocjami, takich, które nauczą ich konsekwencji i brania odpowiedzialności za swoje czyny.