Wywiad: Dzieci i nowotwory

2009-03-10 14:48 rozmawiała Eliza Dolecka

W walce z nowotworem najważniejsza jest szybka, trafna diagnoza oraz to, kiedy dziecko trafi do onkologa i rozpocznie leczenie – mówi profesor Andrzej Prokurat, prezes Polskiej Akcji Onkologii Dziecięcej. Opowiada także o objawach raka u dziecka oraz jak postępować gdy choroba zostanie zdiagnozowana.

Słowa "rak" i "nowotwór" budzą przerażenie u każdego, szczególnie gdy dotyczą one dziecka. Niekiedy diagnoza traktowana jest jak wyork śmierci. Jednak szybko zdiagnozowany nowotwór ma duże szanse na wyleczenie. Dlatego tak wazna jest profilatyka.

Kiedy należy podejrzewać, że dziecko może być zagrożone nowotworem o podłożu genetycznym?

Niezwykle istotna jest wiedza o chorobach występujących wśród bliskich. Jesteśmy narodem bardzo rodzinnym, często się spotykamy. Sporo wiemy o swoich korzeniach i o losach krewnych, ale, niestety, nie o ich schorzeniach. I to trzeba zmienić. Jeśli okaże się, że w poszczególnych generacjach powtarza się wyraźnie jakiś nowotwór, to już powinien być pretekst do kontaktu z poradnią genetyczną. Tych poradni jest w Polsce niemało, zwłaszcza na północy kraju. Warto się tam udać, by uspokoić się, jeśli obawy nie mają uzasadnienia medycznego, lub poddać się szczegółowym badaniom, gdy zagrożenie rzeczywiście istnieje. Wiemy już, że wiele nowotworów występuje rodzinnie: choćby guzy nadnerczy, tarczycy, jelita grubego, jajników czy sutka. Wiek, w którym rak atakuje, systematycznie się obniża. Bywa, że choroba rozwija się nawet u niemowląt. Dlatego tak istotne jest objęcie opieką całych rodzin. Diagnostyka pozwala nie tylko przewidywać przyszłość i odkrywać, kto jest szczególnie narażony na wystąpienie nowotworu, ale i na czas wdrożyć właściwe leczenie.

>> Czytaj także: Białaczka u niemowląt - co wywołuje raka i jak z nim walczyć? >>

Często rodzice boją się badań, bo to takie „szukanie problemu”.

Niestety, w Polsce rak to wciąż temat wstydliwy. Fakt, że ktoś zachorował na nowotwór, bywa nieraz odbierany jako kara za coś, efekt niepowodzenia życiowego. Ludzie unikają więc tematu. Często nawet obserwując niepokojące objawy, czekają, aż same ustąpią. Gdy trafiają do lekarza, choroba okazuje się bardzo zaawansowana. Wówczas pojawia się histeria i nerwowe działania, podyktowane strachem, a to przeszkadza w procesie leczenia. Wielu ludzi nawet w momencie zdiagnozowania już istniejącego nowotworu ma silny lęk przed rozpoczęciem leczenia.
Wciąż pokutuje pogląd, że dopiero nowotwór „ruszony” sieje spustoszenie w organizmie. Przekonanie, że „rak boi się noża” jest mocno zakorzenione. Wzięło się z obserwacji, iż nieraz pacjent, który cierpiał z powodu choroby nowotworowej, jakoś z nią funkcjonował, dopóki nie poddał się operacji.

I ma pewne uzasadnienie w faktach, z tym że już bardzo nieaktualnych. Nowotwór przed nożem rzeczywiście się broni. Kiedy jego tkanka zostaje uszkodzona, uruchamiane są mechanizmy reperacyjne podobne do tych, jak przy procesie gojenia się rany. Dlatego już odeszliśmy od trybu leczenia, w którym operacja w przypadkach nowotworów złośliwych była jedyną metodą. Dzisiaj przed zabiegiem ustalamy dokładnie, z jakim nowotworem mamy do czynienia i projektujemy odpowiednie postępowanie.
Nie prowokujemy guza do rozwoju, ale z pomocą chemioterapii w znacznej mierze go uszkadzamy, by potem móc łatwiej dokonać operacji.

Czy poza nowotworami dziedzicznymi są inne, typowe dla małych dzieci?

Tak, guzy, których początek sięga życia płodowego. W zarodku wszelkie procesy rozwoju tkanek są niezwykle aktywne. Istnieją systemy, które  odpowiadają za wyeliminowanie ewentualnych błędów, ale jeśli ten mechanizm zawiedzie, czasem tkanka, która powinna zniknąć lub ulec przekształceniu, pozostaje poza kontrolą i daje początek nowotworowi. Zwykle taki nowotwór zostaje wykryty wkrótce po porodzie, gdyż charakteryzuje się wyjątkowym dynamizmem podziałowym, co w praktyce oznacza szybki przyrost masy guza.

To przerażająca cecha.

Tak, ale zarazem pięta achillesowa nowotworu. Łatwo bowiem go rozpoznać – guz często bywa widoczny, bo deformuje powłoki, a jeśli nie, to wykrywany jest podczas rutynowego USG – i uderzyć lekami w fazach podziału jego komórek, więc skutecznie zniszczyć.

Zatem czy leczenie dzieci także jest łatwiejsze?

W pewnym sensie. Dziecko jest łatwym do interpretowania obrazem. Wszystko po nim widać, więc często bez szczegółowych badań możemy oceniać skuteczność prowadzonej terapii i w razie konieczności wprowadzać modyfikacje. Dziecko nie ma świadomości choroby, a zarazem nie dramatyzuje, nie wyolbrzymia. Jeśli jego stan się poprawia, można to zauważyć. Natomiast dorośli często, nawet nieświadomie, wprowadzają lekarza w błąd.

A jak z chorobą dziecka radzą sobie rodzice?

Zwykle obserwujemy jedną z trzech postaw: bagatelizowanie, przerażenie graniczące z histerią albo próbę racjonalizowania problemu, włączenia się w proces powrotu do zdrowia. Ci ostatni rodzice szukają informacji, zadają wiele pytań, z nimi zazwyczaj rozmawia się najłatwiej. Niestety, powszechny strach przed rakiem sprawia, że nie jest ich wielu. Do większości nie przemawiają nawet optymistyczne statystyki, które pokazują, że w walce z nowotworami naprawdę nie jesteśmy bezradni, ani fakt, że teraz są bardzo potrzebni swoim dzieciom.

Być może dzieje się tak ze strachu nie tylko przed chorobą, ale i tym, jak z nią poradzi sobie dziecko?

Z pewnością. Przecież pobyt w szpitalu i przyjmowanie leków uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, dezorganizują codzienność. Jednak dzieci są naprawdę cierpliwymi, dzielnymi pacjentami i w obliczu choroby bardzo często wykazują się nieprawdopodobną dojrzałością. Nieraz radzą sobie lepiej niż ich rodzice. Powrót do zdrowia byłby bardziej komfortowy, gdyby otrzymywały z ich strony potrzebne wsparcie.

>> Czytaj także: Szczepienia u dzieci: troska o dziecko przed nimi, w ich trakcie i po nich >>

Czy dzieci w Polsce mają szansę być leczone na najwyższym światowym poziomie, porównywalnym do standardów zachodnich?

Jak najbardziej. Oczywiście, są lekarze dobrzy i gorsi, lepsze i gorsze placówki, ale tak jest na całym świecie. Systematycznie poprawiają się nie tylko warunki życiowe, w jakich przychodzi leczyć się małym pacjentom. Mamy już nowoczesne wnętrza, przyjazne kolorowe otoczenie, możliwość pozostawania rodziców na oddziale. Poprawia się również dostępność nowoczesnych leków oraz technologii. Zachód wcale nam nie ucieka tak bardzo, jak powszechnie się sądzi.

Zdaniem eksperta
Andrzej Prokurat
prof. Andrzej Prokurat, chirurg dziecięcy, onkolog, wojewódzki konsultant ds. chirurgii dziecięcej, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Dziecięcej

Dla dziecka rak to nie wyrok - w 90 procentach przypadków chorobę można pokonać.

miesięcznik "M jak mama"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, dlaczego w ciąży boli kręgosłup i jak można sobie pomóc w takiej sytuacji. A także: jakie formalności trzeba załatwić po urodzeniu dziecka, kiedy warto kupić niemowlakowi szumiącą zabawkę i jak przystawiać malca do piersi.

Kup dostęp od 2,50 zł
mjm 12/19
KOMENTARZE