Coraz więcej prób samobójczych wśród dzieci kończy się śmiercią!

2017-08-18 23:10
samobójstwa wsród dzieci
Autor: thinkstockphotos.com

W 2015 roku samobójstwa były drugą pod względem liczebności przyczyną zgonów dzieci i nastolatków w przedziale wiekowym 10-19 lat. Częściej próby samobójcze podejmowali chłopcy. Dlaczego tak się dzieje? Czemu coraz więcej jest dzieci, które odbierają sobie życie? Pytamy specjalistę, odpowiada Edyta Żółtowska-Górska, psycholog. 

Pod względem liczby prób samobójczych podejmowanych przez dzieci i młodzież poniżej 19 r. ż., Polska zajmowała drugie, niechlubne miejsce, za Niemcami. Tylko w ubiegłym roku (tj. 2016) życie odebrało sobie 475 młodych ludzi! Bijmy na alarm!

Trzymam przed sobą raport Fundacji Dzieci się liczą i nie mogę tego zrozumieć - dlaczego dzieci w ogóle odbierają sobie życie? Przecież dzieciństwo to czas, kiedy powinniśmy je chronić... powinień być to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu...

Edyta Żółtowska-Górska: W idealnym świecie pewnie tak. Ale nie żyjemy w idealnym świecie. Dzieci doświadczają trudnych spraw – przemocy psychicznej i fizycznej, uzależnienia lub ciężkiej choroby rodziców czy rodzeństwa, molestowania seksualnego, nękania w szkole, odrzucenia, biedy… Długo można wyliczać. To nasza idealistyczna wizja, że dzieciństwo to pasmo szczęśliwych dni. Nie zawsze tak jest.

Czuję taki ból psychiczny, jest mi tak źle, tak słabo, tyle nienawiści do samej siebie. Dobrze, że mogę do was zadzwonić i rozmawiać o tym. Wtedy mam nadzieję, że coś może się zmienić.
Dziewczyna, 15 lat, z telefonów i maili do Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111

Skąd u młodych ludzi tyle negatywnych emocji - czy to my zgotowaliśmy im taki świat, w którym nie mogą się odnaleźć? 

E.Ż-G.: Mając lat kilka lub kilkanaście dzieci nie mają jeszcze mechanizmów, by sobie z takimi doświadczeniami poradzić, ochronić się. A jeżeli dodatkowo nie mają nikogo, z kim mogliby porozmawiać, u kogo znaleźliby wsparcie samobójstwo wydaje im się czasem jedynym rozwiązaniem.

Wyszłam właśnie ze szpitala. 2 tygodnie temu nałykałam się tabletek. Chciałam po prostu zasnąć i już się nie obudzić. W szpitalu usłyszałam od matki, że nie wie, jak mogłam jej to zrobić. Ale po rozmowie z psychologiem bardzo się zmieniła. Oni chyba naprawdę się martwią o mnie. Pilnują, żebym tylko niczego sobie nie zrobiła.
Dziewczyna, 17 lat, z telefonów i maili do Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111

Sama świadomość, że własne dziecko może coś takiego zrobić...

E.Ż-G.: Świadomość, że własne dziecko mogłoby to zrobić jest przerażająca, ale budzi też świadomość tego, że dzieci mają własny świat wewnętrzny intymnych przeżyć, emocji, nie zawsze łatwych. Ta świadomość powinna iść w parze z uważnością na dziecko, na jego godność i wrażliwość.

Jak rozmawiać z dziećmi, czy można coś przewidzieć? Czy zachowanie dziecka może nam powiedzieć, że coś jest nie tak?

E.Ż-G.: To co możemy zrobić dla dziecka to przede wszystkim pozostanie z nim w kontakcie. Ale nie takim powierzchownym, zdawkowym pt. co w szkole? Sprzątnij pokój! Trzeba być stale, nieprzerwanie uważnym na drugiego człowieka, który żyje obok nas. Żyje, dojrzewa, przeżywa. Nawet jeśli nastolatek pyskuje, zatrzaskuje nam drzwi przed nosem, odpowiada monosylabami, to nie wolno dorosłym odpuścić. Trzeba codziennie starać się być w kontakcie z dzieckiem, jak z bliską osobą, z przyjacielem. Zamiast pokrzykiwać czy krytykować powiedzieć np. „widzę, że masz kiepski dzień, ale jak chcesz możemy pogadać, albo posiedzieć razem w ciszy”, „widzę, że coś cię gryzie, wiesz, że jestem obok?”. Czasem prosty gest – przyniesienie kanapek do pokoju, poklepanie po ramieniu – może być początkiem głębokiej rozmowy. Albo życiodajnym dla dziecka sygnałem: jestem tu, widzę cię, jesteś dla mnie ważny. Warto być wyczulonym na wszelkie gwałtowne zmiany w zachowaniu, wyglądzie, nastroju dziecka – u nastolatka labilność emocjonalna jest normą, ale nie możemy nią tłumaczyć wszystkiego. Zawsze warto być przy dziecku, pokazywać mu, że może na nas liczyć. A jeśli nie chce rozmawiać z rodzicami trzeba posłać do dziecięcego pokoju kogoś komu dziecko ufa – babcię, ulubionego wujka, dorosłą siostrę. Jeżeli to nie pomaga, trzeba nalegać na kontakt ze specjalistą – psychologiem lub psychiatrą – nawet jeśli dziecko nie ma na to ochoty. Niekiedy jedna dorosła wspierająca osoba, okazująca szacunek, empatyczna i rozumiejąca może uratować dziecko. I nie dajmy sobie wmówić, że dzieciaki tylko starszą samobójstwem. Czasem chcą zwrócić uwagę bliskich (a to już najważniejszy powód, by zająć się dzieckiem), a czasem odbierają sobie życie. Każdy sygnał – obniżony nastrój, kartka z sentencja dotyczącą śmierci, rzucone w gniewie „lepiej, żeby mnie nie było, to bez sensu” – to szansa na rozmowę, która może uratować życie albo pozwoli zbliżyć się do dziecka, pogłębić relacje z nim, wesprzeć. Uważnym trzeba być zawsze.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, co jeść w ciąży, by nie mieć anemii i jakie nazwisko może nosić nowo narodzone dziecko. Przeczytaj również o tym, jak uniknąć błędów przy karmieniu piersią i dowiedz się, co czuje rodzący się maluch

Kup dostęp od 2,50 zł
okladka m jak mama 1/20
KOMENTARZE