Polki zaharowują się, ale nie odpuszczają. "Nikt mnie nigdy nie pytał, czego chcę"

2023-07-19 14:10

- Rodzice wymagali ode mnie prestiżowego, opłacalnego zawodu, najlepiej zdobytego na uczelni technicznej. Nikt mnie nie zapytał: „Czego tak naprawdę chcesz?” - mówi Ania, 35-latka z Warszawy. Kim jest współczesna kobieta i czy potrafi przeciwstawić się stereotypom, w które wtłacza ją rodzina i otoczenie?

Polki są przepracowane i przemęczone
Autor: Getty Images Polki chcą być wolne i niezależne, ale wciąż przywiązują dużą wagę do tego, co powiedzą ludzie.

Dorosłe kobiety żyją dziś często w dysonansie. Z jednej strony są kreatywne, ambitne i odważne w osiąganiu stawianych przed sobą celów, chcą rozwijać się zawodowo i realizować swoje pasje. Z drugiej wciąż bardzo ważnym fundamentem jest dla nich rodzina, solidarność, bezpieczeństwo i spokój. Jeśli mają robić karierę, to nie kosztem rodziny; jeśli zająć się wychowaniem dzieci, to nie kosztem swojego uzależnienia od partnera. Pogodzenie tych wszystkich sfer nie jest łatwe, a tym, czego najbardziej boją się młode kobiety, są... samotność i zagubienie.

Zdaniem eksperta

- Kobietom stawia się wiele oczekiwań, wymaga się od nich, żeby były samodzielne, niezależne, wykonywały obowiązki pani domu z uśmiechem na ustach. Wizerunek kobiety częściowo wynika z mediów społecznościowych, które przekłamują rzeczywistość – mówi psycholożka i psychoterapeutka Paulina Mierzejewska.

W social mediach, w których brylują piękne, aktywne, bezpieczne finansowo i nieustannie rozwijające się influencerki, łatwo jest stracić poczucie rzeczywistości i wpaść w spiralę oczekiwań. A z tej później ciężko wybrnąć.

- Pochodzę z domu tradycyjnego, gdzie ojciec, głowa rodziny pracował, mama została z nami w domu. Z mojej perspektywy nigdy nie pracowała, żyła domem, jego problemami i trudno było nie dostrzec w jej codzienności frustracji. Mama, rocznik 1953, zanim założyła rodzinę, w latach 70-80 była wyedukowaną panią inżynier po politechnice szczecińskiej, uczestniczyła w programowaniu pierwszych zautomatyzowanych fabryk producentów zboża w Polsce. Kobieta sukcesu. Ja jej nie poznałam. Znałam „męczennicę” opisaną przez Natalię de Barbaro w „Czułej przewodniczce”. Dlaczego wpadła w schemat, który tak boleśnie ją zaszufladkował? Być może dlatego, że uważała, że „tak trzeba” - opowiada Ania, 35-latka z Warszawy, która porzuciła intratną pracę inżyniera, wyprowadziła się ze stolicy na Mazury i dziś realizuje swoje marzenia, studiując psychologię.

Wolna i mająca możliwość wyboru

Z badania zrealizowanego przez Mobile Institute na grupie 2071 internautów, w tym 1236 kobiet i 835 mężczyzn, a także 10 wywiadów pogłębionych (IDI), wynika, że jedną z nadrzędnych wartości w życiu dla młodych kobiet jest możliwość wyboru. Aż 72 procent badanych wskazało, że nie czuje, by w życiu cokolwiek jest ograniczało, a jeśli już miałyby wskazać takie czynniki, byłyby to kredyt (35 procent) oraz obowiązki rodzinne (23 procent).

Mimo że Polki chcą czuć się wolne, to wciąż obracają się w świecie konserwatywnych schematów. 40 procent kobiet nie chce wybierać między rodziną a pracą, podkreślając, że obie sfery są dla nich tak samo ważne. Jeśli musiałyby wybrać, nie zdecydowałyby się na rozwój zawodowy kosztem bliskich. Co więcej, te panie, które chcą się dokształcać, szkolić, zdobywać nowe kompetencje, często robią to kosztem własnego czasu wolnego, a nawet snu. Wiele z nich zgłasza, że nie otrzymuje wystarczającej pomocy od partnera.

Zdaniem eksperta

- Wstydzimy się prosić o pomoc. Myślimy, że nie możemy odpuścić, musimy przeć do przodu, być silne. Często też żywimy w sobie przekonanie, że proszenie o pomoc nie ma sensu, bo same zrobimy coś lepiej i szybciej. Nie dajemy przestrzeni do tego, by ktoś nas wyręczył w realizacji obowiązków. Widzę, że to zaczyna się zmieniać, ale bardzo powoli – komentuje psycholożka Paulina Mierzejewska.

Zarobione do granic możliwości

Młode kobiety, choć wykształcone, świadome i aktywnie uczestniczące w życiu społeczeństwa, często powielają schematy wyniesione z domu. Żyją tak jak ich mamy – pracując od rana do nocy.

Zdaniem eksperta

- Jakbyśmy poobserwowali swoje mamy i babcie, to one zawsze stawiały siebie na ostatnim miejscu. Wypełniały kolejne zadania i nie miały czasu na wypoczynek ani na to, by zastanowić się nad sobą. Jeśli dziewczynki wychowują się w takich warunkach, w dorosłym życiu mają w głowie właśnie taki obraz kobiety — nieustannie pracującej. Trudno jest im później wyrwać się z tego schematu, trudno odpoczywać, gdy muszą ciągle pokazywać, że sobie radzą. Boją się, że jeśli zmarnują czas na odpoczynek, to z czymś się nie wyrobią. Mają dużą presję wobec samych siebie – mówi psycholożka i psychoterapeutka Paulina Mierzejewska.

Jak wynika z badania, wiele kobiet podkreśla, że nie potrafi odpocząć, dopóki w domu jest bałagan i dopóki nie wykona wszystkich zadań przewidzianych na dany dzień. Jednocześnie kobiety te mają świadomość, jak istotne dla zdrowia psychicznego jest zachowanie równowagi pomiędzy pracą a wypoczynkiem, życie w rytmie slow, znalezienie czasu na aktywność fizyczną i relaks. Jednak świadomość to jedno, a życie to drugie.

- Która z nas nie myśli każdego dnia, że „trzeba coś zrobić”, że „muszę to ogarnąć” itd. Tylko, czy „trzeba” nie jest złudzeniem? Dlaczego tak łatwo dajemy się zniewolić obowiązkom, zatracając frajdę z codzienności? Czuję, że czasem wystarczy zamienić „trzeba”, na „można”. Sama wychowana w tradycyjnym, katolickim domu, nie bez problemów, nie byłam uczona jak być Panią Domu. Byłam świadkiem pogoni za jakimś „nieosiągalnym bytem”, bo nigdy nie widziałam, aby dom był miejscem, w którym mama spełniała się jako kobieta, w którym cieszyła się z tego, co robi i czuła satysfakcję. Rodzice za to wymagali ode mnie przede wszystkim zupełnie czego innego. Dobrego, opłacalnego, prestiżowego zawodu, najlepiej zdobytego na uczelni technicznej (tak jak oni), dzięki któremu będą pieniądze i niczego mi w życiu nie zabraknie. „Czego tak naprawdę chcesz?” – takiego pytania nie usłyszałam od nich (od nikogo, od siebie też nie) – kontynuuje swoją opowieść Ania.

Czego nie wypada kobiecie?

Młode Polki są pełne lęku i niepokoju. Chcą żyć inaczej niż swoi rodzice, ale często nie potrafią. Boją się wyłamać ze schematu, w którym je wychowywano, nie zawsze mają siłę, by mierzyć się z ocenami i komentarzami bliskich. Przywiązują znaczenie do opinii społecznej i do tego, jak ich zachowania i działania będą odbierane w najbliższym środowisku. Myślenie „co wypada, a czego nie wypada” niestety odgrywa ogromną rolę w codzienności.

Według badania Mobile Institue, kobietom nie wypada nie mieć dzieci (13 proc.), mieć w życiu wielu partnerów (13 proc.) oraz pić alkoholu i palić papierosów (10 proc.). Nie wypada również żyć w nieformalnym związku, prosić o podwyżkę, a nawet... odważnie się ubierać. Kobiety zwracają uwagę na to, by ich wizerunek był dostosowany do wieku i starają się nie odbiegać od ogólnie przyjętych norm. Chyba że mają w sobie siłę na to, by mierzyć się z komentarzami.

Zdaniem eksperta

- „Taka ładna dziewczynka, a taka niegrzeczna”, „dziewczynki tak się nie zachowują” - oczekiwania społeczne wobec dziewczynek są takie, żeby były miłe, grzeczne i kulturalne. Ten stereotyp w Polsce jest bardzo aktywny. Jeśli taka dziewczynka uczy się być miła i spełniać oczekiwania wszystkich dookoła, to w dorosłym życiu będzie postępować tak samo. Trudno jej będzie wyłamać się ze schematu ze względu na silny lęk przed odrzuceniem. Kobiety mają wobec siebie bardzo wysokie oczekiwania, obserwuję to zwłaszcza wśród matek, które chcą być perfekcyjne na każdym polu. Potrzeba akceptacji jest w nas bardzo silna – mówi psycholożka Paulina Mierzejewska.

Historia bohaterki jest żywym dowodem tej tezy. Ania również bała się wyłamać ze schematu, spełniła marzenie rodziców, ukończyła prestiżowe studia na Politechnice Warszawskiej. 

- Zostałam kierownikiem robót sanitarnych, szeroko rozumianą „Kobietą Sukcesu”. Miałam prestiżową pracę, cudownego męża, własne mieszkanie, psa. I tak, byłam z siebie dumna. I tak, byłam pełna podziwu dla siebie, że to osiągnęłam. Ba! Nadal jestem! I jestem przekonana, że są kobiety, które to cieszy i na ww. pytanie odpowiedzą twierdząco! „Tak, właśnie tego chciałam!”. Ale moja odpowiedź w sercu była inna. Zaczęłam szukać i pytać siebie „Czego chcesz?”, w kółko. Pozwoliłam sobie marzyć. Pisałam „poranne strony” zgodnie z cudowną „Drogą artysty” Julii Cameron, które szybko stały się codzienną auto-refleksyjną rutyną. Będąc równolegle w terapii zaczęłam być coraz bardziej ciekawa siebie. I ta ciekawość wzmacniała mnie, nabierałam odwagi. To był długi, niekiedy trudny proces, który uważnie i wytrwale pielęgnowałam. Bo miałam nadzieję, że doprowadzi mnie do siebie. Mimo przytłaczającej rzeczywistości, która w pewnym momencie wywróciła nasze życie do góry nogami, nie zwątpiłam – opowiada Ania.

Dziś Anna nie jest kierownikiem robót sanitarnych. Mieszka na mazurskim odludziu w zapadającym się 100-letnim gospodarstwie. Zdobyła czarny pas w ukochanym karate kyokushin. Jest studentką drugiego roku psychologii na uniwersytecie SWPS w Warszawie, prowadzi z mężem działalność szkoleniowo-doradczą.

- Uczę się też być panią domu. Ale taką, która umie odpuścić sobie nieumyte okna na święta. Taką, która szuka frajdy w prowadzeniu domu, ale stawiając siebie i swoje siły na pierwszym miejscu. Bo nie chcę, aby moje dzieci widziały we mnie niewolniczkę rzeczywistości. Rodzice i wiele innych osób, delikatnie mówiąc, nie byli fanami moich decyzji. Nie było to dla mnie proste, powiem więcej – było bolesne. Ale uwierzyłam, że żyję dla siebie. Odważyłam się zakwestionować swoją codzienność pytaniem „czego chcę?” i dzięki temu doszłam do drogi, którą chcę iść – kończy swoją opowieść.

Ania miała w sobie ogromną odwagę, by porzucić dotychczasowe życie i wejść na własną drogę, nie wiedząc dokąd ona ją zaprowadzi. Być może dzięki temu zwyczajnie się uratowała.

Ciągła presja stawiana samym sobie generuje stres i wprowadza organizm w stan nieustannego napięcia. Prędzej czy później bańka pęka, a my z dnia na dzień czujemy, że nie damy rady tak dłużej funkcjonować. Gdy codzienność zaczyna nas przerastać, gdy nie czerpiemy z niej przyjemności i radości, zalewa nas fala obowiązków i frustracji, to już jest stan alarmowy, w którym potrzebujemy profesjonalnej pomocy.

Aby nie dopuścić do takiej sytuacji, należy zwolnić tempo. Po prostu. Zrezygnować z bycia nadkobietą, pozwolić sobie na błędy i zaniedbania. Delegować obowiązki, prosić o pomoc, a gdy nie dajemy rady – odpuszczać.

Ekspert radzi

- Warto odczarować sobie wypoczynek. Powinniśmy spojrzeć na relaks jako na czas, który jest nam potrzebny, żeby się doładować, zadbać o siebie, bo w innym wypadku nasze emocje i frustracja będą przerzucały się na naszych bliskich. Jeśli nie zaopiekujemy się emocjonalnie samymi sobą, nie będziemy miały zasobów do tego, by zaopiekować się bliskimi. To naprawdę działa w bardzo prosty sposób. Tak jak w samolocie najpierw powinniśmy założyć maskę tlenową sobie, a potem bliskim, tak tutaj, musimy zaspokoić swoje potrzeby i zadbać o siebie, żeby móc zaopiekować się tymi, którzy na nas liczą – mówi psycholożka Paulina Mierzejewska.

Ania ma jeszcze jedną radę dla tych kobiet, które czują, że żyją nieswoim życiem i że gdzieś po drodze, w natłoku schematów i obowiązków, zatraciły siebie.

- Wybitna badaczka emocji Brene Brown powtarza „Nie da się żyć odważnie, nikogo nie rozczarowując”. Marzę, aby każda z nas pamiętała te słowa i dodawała sobie otuchy w codzienności. A uwierzcie — odważne życie, to piękne życie. Tylko dajmy sobie na nie czas i pytajmy „Czego tak naprawdę chcę?”. Wierzę, że ta odpowiedź prędzej, czy później doprowadzi do życia, o którym marzymy — podsumowuje Ania.

Czytaj: Gdy kochasz, a mimo to wybuchasz. To znak od ciała, że czas zadbać o siebie