Współcześni rodzice – surowi czy bezradni. Czy jesteście SUROWYMI RODZICAMI?

2013-10-10 13:37

Czy współcześni rodzice są surowi? Zastanawialiście się nad tym, jakimi rodzicami jesteście: surowymi? Czy wychowujecie swoje dzieci rygorystycznie, czy wyznaczyliście granice i nie pozwalacie ich przekraczać, a może preferujecie tzw. wychowanie bezstresowe? Kto rządzi w waszym domu – wy czy wasza pociecha?

surowi rodzice
Autor: _photos.com

Spis treści

  1. Jacy są współcześni rodzice?
  2. Surowi rodzice – czy to lekarstwo na problemy z dziećmi?

Współcześni rodzice są zapracowani i nie mają zbyt wiele czasu dla swoich pociech. Dlatego telewizja i komputer wypełniają czas naszym dzieciom i uzależniają na tyle, że zamiast bawić się wesoło z rówieśnikami na podwórku, często więcej czasu spędzają samotnie przed monitorem w domu. W sieci szukają znajomych, rozmawiają, grają i znajdują odpowiedzi na nurtujące je pytania. A rodzice? Zagubieni, zestresowani, z wiecznym poczuciem winy – bo przecież zdają sobie sprawę z tego, że nie do końca wywiązują się z obowiązków rodzicielskich – na różne sposoby starają się rekompensować swoją nieobecność w domu: dają kosztowne prezenty, pozwalają na więcej niż powinni, kupują modne gadżety. A gdy pojawiają się problemy wychowawcze – są kompletnie bezradni. Konsekwencją tego są narastające problemy w szkole, a czasem już w przedszkolu. Nauczyciele narzekają, że nie mogą utrzymać dyscypliny w klasie, że dzieci nie słuchają, są aroganckie, przeklinają. Pedagodzy zrzucają winę na rodziców, rodzice na szkołę i tak tworzy się błędne koło. Nikt nie przyznaje się do winy, a jednocześnie wszyscy czują się odpowiedzialni, że doprowadzili do takiej sytuacji.

Jacy są współcześni rodzice?

Wiele osób, w tym psychologów i pedagogów, twierdzi, że współcześni rodzice są nieporadni – kompletnie nie potrafią sobie poradzić ze swoimi dziećmi: nie wyznaczają im granic, w imię miłości rodzicielskiej rezygnują z karania, przymykają oko na zachowania i słowa, które powinni zganić i nie wyznaczają dziecku obowiązków. Dzieci dorastają w poczuciu, że wszystko, a na pewno bardzo dużo, im wolno. Na usprawiedliwienie współczesnych rodziców możemy jednak powiedzieć, że mają oni znacznie trudniej niż ich dziadkowie czy pradziadkowie. Jeszcze 30-40 lat temu telewizor był sprzętem luksusowym, niedostępnym dla wszystkich, poza tym program nadawany był w określonych godzinach i nie był tak atrakcyjny i kolorowy, nie mówiąc już o tym, że nie było, tak jak dziś, setek różnych kanałów. Mama zwykle nie pracowała, miała czas, by przygotować obiad, dopilnować, czy dziecko odrobiło lekcje i porozmawiać z nim o tym, co wydarzyło się w szkole czy na podwórku. Dziś świat przyspieszył, a my, dorośli staramy się odnaleźć w nowej plastikowo-wirtualnej rzeczywistości i dostosować metody wychowawcze do obecnych czasów, ale często jesteśmy bezradni i nie wiemy, jak postąpić, gdy wyniknie naprawdę poważny problem.

Surowi rodzice – czy to lekarstwo na problemy z dziećmi?

Jaskrawym przykładem, jak bardzo rodzice nie potrafią sobie poradzić z dziećmi są programy typu: „Surowi rodzice”, czy „Superniania”. O ile ten drugi pokazywał zwykle problemy rodziców z młodszymi dziećmi, „Surowi rodzice” przedstawiają nastolatków, którzy sprawiają kłopoty wychowawcze. W drugim sezonie programu widzowie mają okazję śledzić losy dwóch zbuntowanych nastolatek: 16-letniej Amandy i 15-letniej Angeliki. Obie dziewczynki pochodzą  z Wielkopolski. Ponieważ sprawiały poważne problemy – jedna nie radziła sobie z agresją wobec otaczających ją ludzi, druga kompletnie nie słucha matki, nie pomaga w domu, kłamie i ucieka z domu – zostały wysłane na tydzień do Proszówki – małej miejscowości w Małopolsce i zamieszkały w domu surowych rodziców, Anny i Stanisława, którzy wychowali czwórkę własnych dzieci i którzy uważają, że w życiu trzeba być przede wszystkim odpowiedzialnym, pracowitym i skromnym. To oczywiste, że w ciągu tygodnia nie można naprawić błędów wychowawczych popełnianych przez wiele lat. Ale program pokazuje jedną bardzo ważną sprawę – pozwalanie dzieciom na zbyt wiele, a więc nie wyznaczanie granic, nie obciążanie ich obowiązkami, prowadzi do naprawdę poważnych problemów i szokujących zachowań dzieci. By tego uniknąć, warto się zastanowić nad sposobem wychowania dzieci i poszukać złotego środka – gdzieś między rygorem i surowością, a nadmierną wyrozumiałością i źle pojętym bezstresowym wychowaniem.