Naprotechnologia a in vitro: czym się różnią?

2016-01-21 11:52
naprotechnologia
Autor: Thinkstock|thinkstockphotos.com Naprotechnologia a in vitro - każda z metod ma swoich zwolenników.

Naprotechnologia a in vitro - na czym polega każda z tych metod i dlaczego nie można mówić, że jedna jest alternatywna wobec drugiej? Każda z nich przebiega w inny sposób: in vitro jest techniką wspomaganego rozrodu, a naprotechnologia stawia na naturalne mechanizmy. Przeczytajcie, na czym konkretnie polegają różnice między naprotechnologią a in vitro.

Odkąd w 2013 roku rozpoczęto w Polsce finansowanie in vitro, metoda zapłodnienia pozaustrojowego stała się przedmiotem dyskusji społecznej i medialnej. Minęło 2,5 roku od wprowadzenia programu, warto więc podsumować jego efekty i kontrowersje, które wokół niego narosły oraz wskazać różnice między naprotechnologią a in vitro.

Naprotechnologia a in vitro: regulacje prawne

Zgodnie z zapowiedzią Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła finansowanie "Programu – Leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013 – 2016" zakończy się 30 czerwca. Obecnie w Programie uczestniczy ponad 17 000 par. Według danych podanych na rządowej stronie invitro.gov.pl do dnia 7 grudnia dzięki niemu urodziło się już 3841 dzieci. Liczba ta stale rośnie, bo wiele par jest jeszcze w trakcie stymulacji hormonalnej lub oczekuje narodzin dziecka. Dodatkowo w trakcie rządowego programu uregulowano przepisy związane z in vitro - m.in. zasady ochrony zarodka i komórek rozrodczych zastosowanych w leczeniu niepłodności i sposoby leczenia niepłodności. Wcześniej mimo tego, że procedury in vitro były w Polsce przeprowadzane na zasadach komercyjnych, kwestie formalno-etyczne nie podlegały oficjalnym regulacjom. Minister zdrowia kończąc finansowanie in vitro zapowiedział, że rząd planuje wprowadzenie narodowego programu prokreacyjnego, opartego na rozwiązaniach naprotechnologii. Jaka jest różnica między naprotechnologią a in vitro?

Naprotechnologia a in vitro: najważniejsze różnice

Pomysł wzbudza wiele dyskusji, tym razem głównie w środowisku medycznym. 

- Naprotechnologia jest metodą nieskuteczną w przypadku obniżonych parametrów nasienia, trwałego uszkodzenia jajowodów, nieodwracalnych zmian spowodowanych endomeriozą czy problemów genetycznych - wyjaśnia dr Jakub Wyroba ginekolog-położnik, zajmujący się leczeniem niepłodności w Centrum Medycznym Macierzyństwo.

Warto dodać, że naprotechnologia nie jest najlepszym wyborem dla par, u których liczy się czas. Płodność zdrowej kobiety do 35. roku życia utrzymuje się na poziomie 75 procent, z wiekiem spada - u kobiety w wieku 40-45 nawet do 5-10 procent. Z każdym rokiem kobieta posiada coraz mniej komórek jajowych, będących zdolnych do zapłodnienia, a na skutek chorób ich liczba może spaść poniżej ogólnych statystyk również u młodych kobiet. Kolejną różnicą między naprotechnologią a in vitro jest ta, że naprotechnologia zakłada ok. 24 miesiące mające na celu naukę obserwowania cykli owulacyjnych, diagnostykę, leczenie przyczynowe oraz dalsze obserwowanie cykli.

Przeczytaj również: Ustawa o in vitro - jakie kontrowersje są z nią związane?

Naprotechnologia a in vitro: od strony medycznej

Naprotechnologia nie ma potwierdzonej skuteczności od strony medycznej. Ani międzynarodowe organizacje, takie jak ESHRE czy ASRM, ani Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz Polskie Towarzystwo Ginekologiczne nie rekomendują tej metody. Lekarzy zajmujących się naprotechnologią jest niewielu – w Polsce mniej niż 30, a są województwa, w których nie przyjmuje żaden lekarz zajmujący się tą techniką. Para trafiająca do kliniki zajmującej się leczeniem niepłodności jest diagnozowana przez zespół specjalistów m.in. ginekologa-położnika, androloga, endokrynologa i embriologa. Badania wspomaga zespół laborantów, pielęgniarek, położnych, a także psycholog. Zarówno placówki medyczne, jak i specjaliści, którzy w nich pracują podlegają kontrolom ministerialnym i międzynarodowym. Kolejną różnicą między naprotechnologią a in vitro jest więc ta, polegająca na liczbie specjalistów, którzy się konkretnymi metodami zajmują.

Naprotechnologia a in vitro: dla kogo in vitro?

Naprotechnologia a in vitro - w jakich przypadkach sprawdzi się każda z metod? Zgodnie z informacjami zawartymi m.in. na rządowej stronie, celem "Programu – Leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013 – 2016" zapłodnienie metodą in vitro ma zastosowanie w sytuacji, gdy wyczerpano lub jeśli nie istnieją inne możliwości leczenia niepłodności. Pary przystępujące do programu mają zatem za sobą długie starania o dziecko i zostały dokładnie zdiagnozowane.

- Błędem jest myślenie, że pacjenci, którzy trafiają do kliniki leczenia niepłodności są od razu kierowani na procedurę in vitro. W wielu przypadkach wystarczą badania i proste leczenie, aby para doczekała się upragnionego dziecka. Kluczowa jest jednak diagnostyka pary, a nie tylko skupienie się na kobiecie i obserwacji cyklu. Według statystyk procent przyczyn niepłodności męskiej i żeńskiej jest bowiem bardzo podobny – twierdzi dr Jakub Wyroba.  

Przeczytaj również: Inseminacja a in vitro - czym różnią się te zabiegi?

Naprotechnologia a in vitro: dla kogo naprotechnologia?

Naprotechnologia ma swoich zwolenników głównie wśród osób, dla których ze względów religijnych bądź etycznych niedopuszczalne jest powstawanie na skutek stymulacji hormonalnej i zapłodnienia pozaustrojowego kilku zarodków oraz ich mrożenie. Technika sprawdzi się u młodych par starających się o dziecko, u których nie występują poważne uszkodzenia układu rozrodczego, a nasienie mężczyzny spełnia normy pozwalające na naturalne zapłodnienie.

Często zdarza się, że pary mające problem z poczęciem dziecka dzięki obserwacji cyklu owulacyjnego, zmianie nawyków żywieniowych, wprowadzeniu technik relaksacyjnych czy zwiększeniu aktywności fizycznej po kilku lub kilkunastu miesiącach wreszcie widzą upragnione dwie kreski na teście ciążowym. Kluczowe jest bowiem poznanie swojego organizmu i sygnałów, które wysyła.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

NOWY NUMER! W magazynie Dziecko Zakupy i My: mnóstwo inspiracji dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży – nie tylko na Święta! W najnowszym numerze przeczytasz o wirusach, o dobrym śnie, diecie alergika i życiu bez telewizora.

Czytaj więcej
DZiM 12/20
KOMENTARZE
Lidia Tabędzka
|

Leczę się naprotechnologicznie od roku. Już na pierwszej wizycie zostaliśmy z mężem gruntownie przebadani. Okazało się, że mam PCO, rozchwiane hormony, chorą trzustkę, endometriozę i niedrożny jajowód. W klinice In Vitro powiedzieliby mi, że jedynym wyjściem jest zapłodnienie pozaustrojowe. Na szczęście trafiliśmy do Instytutu Rodziny - tam po kolei zaradzili wszystkim moim problemom (operacyjne bądź farmakologicznie). Wyniki męża - ciężka oligozoospermia - także klasyfikowałby go tylko na In Vitro. Lekarze Napro odkryli jednak, że przyczyną tak słabego nasienia były żylaki powrózka nasiennego. Po ich operacyjnym usunięciu i dodatkowej suplementacji zarówno hormonalnej (clostilbegyt/letrozol) jak i witaminowej (l-karnityna, astaksantyna, koenzym q10, witamina E) wyniki znacznie się poprawiły. Polecam opinie innych par ze strony www.naproinfo.pl