Liczycie, kto więcej wstał w nocy do dziecka? Ten nawyk może być sygnałem kryzysu w związku

2026-01-16 14:52

Znasz to uczucie, gdy po cichu liczysz partnerowi, kto więcej razy wstał w nocy do dziecka? Ta cicha „księgowość” to pierwszy sygnał, że w waszym związku zaczyna się poważny kryzys. Problem wcale nie leży w zmęczeniu, a w czymś, czego większość rodziców kompletnie nie zauważa na co dzień.

Liczenie, kto częściej wstaje do dziecka, nie jest dobrym pomysłem

i

Autor: Miljan Živković/ Getty Images Liczenie, kto częściej wstaje do dziecka, nie jest dobrym pomysłem
  • Analizy psychologiczne potwierdzają, że ciche liczenie partnerowi obowiązków to pierwszy sygnał zwiastujący kryzys w związku po porodzie
  • To nie brak snu u rodziców jest największym problemem, ale brak jego ciągłości, co uniemożliwia głęboką regenerację
  • Badania naukowe ujawniają, że tak zwana niewidzialna praca związana z zarządzaniem domem jest realnym obciążeniem psychicznym, które w większości spada na kobiety
  • Wypalenie rodzicielskie dotyka już ponad połowę rodziców, a jego głównym zapalnikiem jest poczucie niesprawiedliwego podziału obowiązków

Kryzys w związku po porodzie. Skąd biorą się kłótnie o to, kto robi więcej?

„Kto ma gorzej?” to ciche pytanie, które zadaje sobie wielu młodych rodziców, prowadząc niewidzialną „księgę rozliczeń”. Ten mechanizm polega na skrupulatnym śledzeniu, kto więcej zrobił dla dziecka i domu. To prosta droga do cichej rywalizacji podsycanej przez chroniczne zmęczenie rodziców i poczucie niesprawiedliwości, które często zwiastują kryzys w związku po porodzie.

Analizy psychologiczne nie pozostawiają złudzeń - tendencja do liczenia zasług prowadzi do spadku satysfakcji ze związku nawet po dwóch latach. Zaczyna się niewinnie, od liczenia nocnych pobudek czy zmienionych pieluch, co jest codziennością, gdy pojawiają się problemy ze snem dziecka. Jednak z czasem przeradza się to w spiralę wzajemnych pretensji i poczucia niedocenienia.

Plac Zabaw odc. 29 - Rozwód rodziców

Brak ciągłości snu u rodziców. Dlaczego to gorsze niż spanie krócej?

Rodzice często myślą, że kluczem jest suma przespanych godzin, ale to pułapka. Prawdziwym źródłem stresu i irytacji, które odczuwa tak wielu młodych rodziców, jest brak nieprzerwanego snu, który pozwala na głęboką regenerację. To właśnie te ciągłe wybudzanie w nocy sprawia, że nawet po ośmiu „zrywanych” godzinach czujemy się, jakbyśmy nie spali wcale.

Potwierdzają to dane z konferencji naukowych poświęconych badaniom snu, które pokazują, że najdłuższy ciągły sen młodej mamy skraca się z ponad pięciu i pół godziny przed ciążą do zaledwie nieco ponad dwóch godzin po porodzie. Ten drastyczny spadek uniemożliwia organizmowi wejście w kluczowe fazy snu. W efekcie brak snu u rodziców potęguje frustrację, a każdy wysiłek partnera wydaje się mniejszy od naszego.

Czym jest „niewidzialna praca” i dlaczego obciąża głównie matki?

Poza fizycznymi obowiązkami istnieje też „niewidzialny ciężar”, czyli cała praca umysłowa związana z zarządzaniem domem i rodziną. To ciągłe planowanie posiłków, gdy zastanawiamy się, jak rozszerzać dietę malucha, pamiętanie o wizytach u lekarza, organizowanie opieki i przewidywanie potrzeb wszystkich domowników. To niewidzialna praca kobiet, której nie widać na pierwszy rzut oka, ale która jest niezwykle wyczerpująca.

Wyniki badań naukowych wskazują, że w parach heteroseksualnych to obciążenie psychiczne spada głównie na kobiety. Prowadzi to do gromadzenia urazy i poczucia, że ich ogromny wkład pozostaje niedoceniony. Stąd już tylko krok do myślenia: „ja robię wszystko, a on nawet o tym nie wie”.

Od rywalizacji do partnerstwa. Jak sprawiedliwie podzielić obowiązki w domu?

Zmiana mentalności z „ja kontra ty” na „my kontra problem” to ważny krok, by wiedzieć, jak dbać o związek po urodzeniu dziecka. Zamiast licytować się na zmęczenie, warto zacząć od regularnych, otwartych rozmów o swoich oczekiwaniach i sprawiedliwym podziale obowiązków domowych - także tych niewidzialnych. Badacze z Ohio State University już w 2024 roku podkreślali, że aktywne współdzielenie tej pracy psychicznej wzmacnia więź, a proste „dziękuję” za drobne gesty potrafi zatrzymać spiralę wzajemnych pretensji i przypomnieć, że gracie w jednej drużynie.

Wypalenie rodzicielskie dotyka ponad połowę rodziców. Jakie są pierwsze objawy?

Ciągłe liczenie zasług to nie tylko sygnał alarmowy dla relacji, ale także prosta droga do wypalenia rodzicielskiego, którego według badań Ohio State University doświadcza aż 57 proc. rodziców. Presja bycia „idealnym rodzicem” i poczucie, że samotnie dźwigamy cały ciężar, napędza wyczerpanie emocjonalne, które jest pierwszym etapem wypalenia. Jak pokazują dostępne analizy, proces ten prowadzi do utraty przyjemności z rodzicielstwa i emocjonalnego oddalenia się od dziecka. To poważny problem, dlatego tak ważne jest, by w porę zamienić rywalizację na prawdziwe partnerstwo.

M jak Mama Google News