- Odmawianie jedzenia między 18. a 24. miesiącem życia to naturalny etap rozwoju
- Dziecko poprzez jedzenie uczy się samodzielności i testuje granice
- Kluczowy jest podział ról – rodzic decyduje „co i kiedy”, dziecko „czy i ile”
- Zdrowe dziecko zjada odpowiednią ilość jedzenia w skali tygodnia, nie dnia
- Zmuszanie do jedzenia zaburza sygnały głodu i może pogłębić niechęć
Niejadek w domu. Dlaczego dwulatek nagle odmawia jedzenia?
Kiedy dwulatek zaczyna rzucać jedzeniem lub zamyka buzię na widok obiadu, wielu rodziców wpada w panikę. Codzienne posiłki zamieniają się w pole bitwy, a my zastanawiamy się, co robimy źle. Jak pokazują badania opublikowane na łamach czasopisma Nutrients, taki bunt to zupełnie naturalny etap rozwoju malucha, który najmocniej nasila się między 18 a 24 miesiącem jego życia.
Okazuje się, że za odmawianie próbowania nowych smaków odpowiada po prostu biologia. W ten sposób natura chroniła kiedyś ludzi przed zjedzeniem czegoś trującego. Dodatkowo jedzenie to jeden z pierwszych momentów w życiu, w których maluch może pokazać swoją niezależność i sprawować kontrolę nad sytuacją. Dziecko na bieżąco sprawdza swoje granice, dlatego wszelkie nowości na talerzu wywołują u niego lęk.
Podział ról przy stole. Kto o czym decyduje podczas posiłku?
Aby uniknąć ciągłego stresu przy obiedzie, dobrym pomysłem może być poznanie zasad podziału obowiązków między rodzicem a dzieckiem. Według wskazówek opublikowanych przez organizację Strong4Life każdy ma w tej sytuacji swoje konkretne zadanie:
- rodzic ustala co dokładnie znajdzie się na talerzu
- rodzic decyduje gdzie i o jakiej porze odbędzie się posiłek
- maluch wybiera na co ma ochotę z zaproponowanych rzeczy
- dziecko samo stwierdza ile zje i czy w ogóle zacznie posiłek
Kiedy w pełni zaufasz dziecku i przestaniesz skupiać uwagę na tym co znika z jego talerza, od razu poczujesz ogromną ulgę. Twoim zadaniem jest jedynie zaproponowanie zdrowego jedzenia, a całą resztę wystarczy po prostu zostawić samemu maluchowi.
Dziecko je za mało. Jak sprawdzić, czy maluch jest najedzony?
To zupełnie naturalne, że martwimy się o puste brzuszki naszych dzieci, jednak bardzo często oceniamy wielkość porcji miarą dorosłego człowieka. Jak możemy przeczytać na stronie brytyjskiej służby zdrowia NHS, nie warto patrzeć tylko na to, co dziecko zjadło jednego konkretnego dnia, ale raczej oceniać jego jadłospis z perspektywy całego tygodnia. Jeśli twoja pociecha ma na co dzień dużo energii, chętnie bawi się na placu zabaw i normalnie przybiera na wadze, to znaczy, że zjada dokładnie tyle jedzenia, ile potrzebuje. Pamiętaj też, że małe dzieci potrafią jeść bardzo powoli, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość i po prostu nie poganiać ich przy rodzinnym stole.
Zmuszanie dziecka do jedzenia. Czym grozi wciskanie na siłę?
Wciskanie kolejnej łyżki zupy czy obiecywanie słodkiego ciastka za zjedzenie warzyw to najgorsze, co możemy zrobić podczas wspólnego obiadu. Często próbujemy w ten sposób przemycić trochę jedzenia, ale takie zachowanie bardzo szybko przynosi odwrotny skutek i prowadzi do jeszcze większego buntu. Portal Children's Minnesota podpowiada, aby nie grozić dziecku karami i nigdy nie traktować deseru jako nagrody za wylizany do czysta talerz.
Ciągłe nakłanianie do jedzenia sprawia, że maluch przestaje odczuwać naturalne sygnały głodu oraz sytości wysyłane przez jego własne ciało. My sami bardzo często wymagamy czystego talerza, ponieważ tak kiedyś uczyli nas nasi rodzice, ale takie wymuszanie buduje w małym człowieku tylko wielką niechęć do zdrowego jedzenia. Zamiast wciskać coś na siłę, lepiej zabrać talerz bez słowa komentarza i spędzić czas na miłej rozmowie o tym, jak minął wam poranek lub w co będziecie się bawić po południu.